Muzyka

poniedziałek, 29 lutego 2016

13 CD. ''...Wszystkim...''

Do północy zostały 2 godziny. Niektórzy spali teraz w dormitoriach, żeby uważać na astronomii. Hermiona tymczasem siedziała na parapecie okna. Zaczytana w książkę, nie zauważyła, że ktoś wszedł do Pokoju Wspólnego. Ginny usiadła na kanapie i patrzyła w ogień.
-Pokłóciliśmy się-powiedziała nagle ruda.
-Hmm? Co mówiłaś?
-Blaise uważa, że za dużo czasu spędzam z Harrym. Mimo, że mu tłumaczę, że on chodzi z Penelopą, i się tylko przyjaźnimy.
-Daj mu trochę czasu. Zrozumie, przeprosi...- dziewczyna mówiła to z wielką przykrością.
-...albo przyjdzie i rzuci- Ginny zaczęła płakać.
Hermiona szybko podeszła do przyjaciółki i ją przytuliła.
-Wszystko będzie dobrze. Chcesz, żebym z nim porozmawiała?
-Nie, chcę zobaczyć co zrobi. Chyba, że sam zacznie z tobą rozmawiać.
-Dobrze. Obiecuję, że wszystko się ułoży.
-Mam nadzieję. A co u Ciebie i Freda? Wiadomo już czy będziesz  moją szwagierką?-ruda mimowolnie się uśmiechnęła.
Szatynka przełknęła głośno ślinę i się uśmiechnęła. W gardle miała ogromną gulę, a w oczach łzy.
-Jasne, wszystko gra.
-Hermiona, wiem że kłamiesz. Czuję to. Powiedz mi prawdę.
Dziewczyna opowiedziała wszystko ze szczegółami. Ginny nie mogła w to uwierzyć.
-H-H-Hermiona, wiedziałam że mój brat to głupek i kompletny kretyn ale nie sądziłam, że jest w stanie powiedzieć coś takiego.
-No a jednak. Myślałam, że jest inny.
Dziewczyny siedziały jeszcze długo na kanapie, rozmawiając o swoich problemach. Razem śmiały się, płakały i nawzajem pocieszały. Wreszcie zostało 30 minut do północy i wszyscy uczniowie piątego roku schodzili do Pokoju Wspólnego. Hermiona z Harrym i Ronem wyszli z Wieży Gryffindoru i kierowali się w stronę Wieży Astronomicznej. Te zajęcia mieli ze Slytherinem.

Kiedy byli już na miejscu, dziewczyna zauważyła, że ktoś stoi w kącie Wieży. Nie wiedziała kim jest osoba, ponieważ, było ciemno, a ten człowiek miał na głowie kaptur. Hermiona przyjrzała mu się, co chyba dostrzegł. Szatynka zauważyła, że to chłopak. Nie wiadomo jak. Po pewnym czasie, prof. Sinistra, pozwoliła uczniom na chwilę dla siebie. Chociaż to nie taka chwila, bo prawie 30 minut. Złote Dziecko razem z Weasleyem, poszli do Seamusa i Deana. Hermiona została sama. Usiadła przy barierce i wystawiła nogi poza Wieżę. Nagle ktoś usiadł obok niej. Jak się spodziewała to był chłopak, na którego patrzyła.
-Znowu tu siedzisz?-spytał cicho.
-Znowu? Skąd wiesz, że często tu przychodzę?
-No widzisz, ja wiem o tobie wszystko.
Na pewno?
-Tak.
-No to dawaj.
-Nazywasz się, Hermiona Jane Granger, masz 15 lat, jesteś gryfonką. Twoi rodzice są mugolami. Przyjaźnisz się z Potterem i Weasleyem. Chodzisz z jednym z bliźniaków. Przyjaźnisz się z Ginny Weasley, uwielbiasz herbatę owocową i kakao, zawsze rano pryskasz się truskawkowymi perfumami, masz kota Krzywołapa. Coś pominąłem?
-Chyba nic. Zobaczymy, czy ja wiem coś o tobie. Nazywasz się Teodor Nott. Masz 15 lat, jesteś ślizgonem. Nie masz dziewczyny, chociaż każda chciałaby z tobą chodzić, Jesteś czystej krwi, trzymasz się raczej na boku, ale przyjaźnisz się z Blaisem i Malfoyem. A ja, coś pominęłam?
Chłopak uśmiechną się.
-Chyba nie. To dziwne, że wiemy o sobie tak dużo, nie uważasz?
-Taaak, to trochę dziwne. Ale, kiedy tylko na Ciebie spojrzałam,od razu to wszystko wiedziałam. Tak jakbyśmy się znali od bardzo dawna.
Hermiona dopiero teraz zauważyła twarz chłopaka, który przed chwilą zdjął kaptur. Miał czarne, roztrzepane włosy, wystające kości policzkowe i śliczne, czarne jak smoła oczy. Dziewczyna zauważyła też, małą bliznę nad jego brwią.
-Kiedy drapnął cię hipogryf?-spytała cicho.
-Co? Skąd wiesz, że drapnął mnie akurat on?
-Nie wiem. Tylko spojrzałam i już wiedziałam. To trochę...przerażające. Nigdy ze sobą wcześniej nie rozmawialiśmy, a ja wiem taki szczegół.
-A Ciebie, kiedy pies ugryzł w prawą kostkę?
-Okeej, to już jest mega dziwne.
Hermiona rzeczywiście miała tam bliznę po zębach zwierzaka. Gryfonka czuła, że jest pomiędzy nimi jakaś więź. To samo czuł chłopak. Już mieli zacząć o tym rozmawiać, kiedy nauczycielka oznajmiła koniec zajęć.
-To do następnego. Cześć robaczku-powiedział chłopak.
-Cześć Teodor-dziewczyna pożegnała się i...chwila, on powiedział do niej robaczku?!


Następnego dnia, dyrektor ogłosił, dzień wolny. Uczniowie szóstego roku mieli uczyć się teleportacji, więc żeby im nie przeszkadzać, reszta miała wolne. Hermiona spędziła ten czas na odrabianie lekcji i uczenie się. Ciszę w dormitorium przerwało pukanie w szybę. Dziewczyna wpuściła sowę do środka, dała krakersa i odczepiła liścik od jej nóżki.

Hermiona odpisała. Miała ochotę spotkać się z  nowym kolegą. Polubiła go. Szczególnie dlatego, że mieli podobne charaktery. Była 12. Dziewczyna szybko skończyła pisać esej i zeszła do Pokoju Wspólnego. Nie zastała tam nikogo, oprócz kilku pierwszoroczniaków. W sumie to się nie zdziwiła. Była piękna pogoda, i było ciepło, więc wszyscy poszli na błonia. Szatynka usiadła na kanapie i zaczęła czytać książkę. Nagle poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Szybko się odwróciła i zobaczyła tam Freda. 
-Cześć, szukałem cię wczoraj. 
-Niepotrzebnie. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. 
-Hermiona, proszę, chociaż chwilę. 
-No to słucham. 
-To co mówiłem, nie było prawdą. Nie myślałem tak. Byłem wkurzony, bo Umbridge dała mi szlaban, za to, że dorzuciłem do kanapki Filcha Wymiotki Pomarańczowe. Uwierz mi. 
-Wiesz co mnie dziwi? Że chcesz mi to mówić. Bo przecież, nie chcesz spędzać ze mną czasu. 
-Miona, na prawdę, nie miałem tego na myśli, nie chciałem tego powiedzieć.
-Nie powinieneś być teraz na teleportacji?-dziewczyna weszła szybkim krokiem do dormitorium.
 Po części chciała się pogodzić z Fredem, ale z drugiej strony chciała, żeby to przemyślał. Szatynka podeszła do szafy. Nie miała pojęcia, w co ma się ubrać. "Tak właściwie, co ja będę się stroić. Ledwie się znamy"-pomyślała. Wyjęła bordową sukienkę do kolan, z koronką i czarnym paskiem. Zrobiła luźnego koka i wyjęła z szafy swoje czarne, ulubione buty. Kiedy spojrzała na zegarek, była za kwadrans 14. Hermiona przechodziła właśnie obok kanapy.
-Gdzie idziesz?-zapytał Fred szybko podchodząc do szatynki.
-Nie twój interes.
-Chyba mój, skoro jesteś moją dziewczyną.
-Nie zachowujesz się jak mój chłopak-dziewczyna machnęła włosami i wyszła.
-Masz przechlapane, zarzuciła artystycznie włosami-powiedział George.
-Zamknij się, i lepiej powiedz mi jak mam ją przeprosić.
-To mam się zamknąć, czy powiedzieć ci jak masz pogadać z Mioną?
-I to, i to. 
Hermiona była wściekła. Zanim porozmawiała z bliźniakiem, cieszyła się na spotkanie z Teodorem. Teraz miała ochotę na pojedynek w rzucaniu zaklęć. Kiedy była już pod Zakazanym Lasem, zobaczyła, że o jedno drzewo opierał się  chłopak ubrany na czarno. Od razu wiedziała, że to Nott. Szybkim tempem podeszła do pochyłego drzewa i na nim usiadła.
-Widzę, że jesteś wkurzona-mówił plotąc coś z trawy.
-Też miło mi cię widzieć Teodor. I tak jestem wkurzona. 
-Znowu chodzi o Weasleya?
-Skąd wiesz?
-Domyślam się. Co tym razem zrobił?
-Chciał się tłumaczyć, że niby wrzucił coś do kanapki Filcha, potem miesza się w moje sprawy, jeszcze czego!
Chłopak uśmiechną się.
-Co cię bawi?-spytała lekko obrażona. Ona opowiada mu o swoich problemach a on się śmieje.
-Śmiesznie się denerwujesz. Zawsze jak jesteś wkurzona to gadasz jak najęta?
-Nie zawsze. 
-Może chcesz mi powiedzieć coś jeszcze. 
-Tak. Pewnie wiesz, bo wiesz wszystko, Draco i Pansy, poprosili mnie, żebym nauczyła ich wyczarowywać Patronusa, i ja się zgodziłam, i było dość dziwnie bo Malfoy nie zachowywał się jak typowy ślizgon, i co ty tam pleciesz?!-dziewczyna mówiła strasznie szybko. 
Teodor podał gryfonce zieloną bransoletkę. Hermiona przyjrzała się jej. 
-Wow, Teodor, masz talent-szatynka pochwaliła chłopaka i oddała mu bransoletkę.
-Weź ją, na pamiątkę naszego pierwszego, oficjalnego spotkania. 
-Szkoda tylko, że zaraz zwiędnie. 
-Nie musi. 
Nott wyją różdżkę i wyszeptał jakieś zaklęcia, kierując na "biżuterię". Po chwili, założył ją gryfonce na rękę. 
-Jakie to było zaklęcie?-spytała z ciekawością.
-Nie znasz, to takie stare, nielegalne zaklęcia, domowe. 
Razem miło spędzili czas. Dobrze im się rozmawiało. Kiedy zaczęło się ściemniać, wrócili do zamku. Ślizgon odprowadził Hermionę pod wejście do Wieży Gryffindoru. 
-Ślizgon, przed moim obrazem?!-oburzyła się Gruba Dama.- A ty moja panno, co tu jeszcze robisz? Powinnaś być dawno w dormitorium. A ty młodzieńcze, wynocha do lochów!
-Chyba mnie nie lubi-zaśmiał się. 
-Chyba tak, no trudno, to cześć. 
-Pa robaku. 
Dziewczyna wróciła szczęśliwa. I byłaby dalej, gdyby ktoś nie stanął jej na drodze. 
-Gdzie byłaś?-spytał Fred. 
-Na błoniach.
-Z kim?
-Z kolegą.
-Znam go?
-Nie. 
-Z jakiego domu?
-Slytherinu. 
-Od kiedy łazisz za ślizgonami?!
-Od tamtego tygodnia.
-I nic mi o tym nie powiedziałaś?!
-Przecież nawet nie chciałeś ze mną rozmawiać.
-Hermiona przepraszam cię. Wiesz, że wcale tak nie myślałem. Wybacz mi, proszę.
-Niby czemu mam ci wierzyć?
-Bo cię kocham.
Hermiona uśmiechnęła się. Chciała pogodzić się z chłopakiem. 
-To jak? Wybaczysz mi?-zapytał rudzielec. 
W odpowiedzi gryfonka przytuliła się do niego.
-Skarbie, jesteś dla mnie wszystkim.  

W końcu skończyłam. Napisanie końcówki zawdzięczam mojej siostrze, więc brawa również dla niej :D. Mam oczywiście nadzieję, że się spodobało.
~Panna Weasley & siostra Julka ^^

poniedziałek, 22 lutego 2016

Fremione 13 Kłótnia

Następnego dnia wszyscy mieli luźne lekcje. Zaczynały się o 10, a kończyły się o 14.30. Akurat dzisiaj były zajęcia astronomiczne. Hermiona uwielbiała ten przedmiot. Zawsze lubiła patrzeć w gwiazdy. Kiedyś na wsi, szła z  dziadkiem na pole, kładli się w sianie i oglądali niebo.  Wydawało jej się to  romantyczne. Dziewczyna wstała około 7, spakowała podręczniki, umyła się, lekko umalowała rzęsy i spryskała się perfumami. Kiedy schodziła już do Wielkiej  Sali była 8.20-śniadanie. Przy stole Gryffindoru było pełno uczniów, którzy już zajadali się tostami i jajkami. Hermiona jak zwykle z rana wypatrywała Freda, i jak zwykle go nie znalazła. Od jakiegoś czasu widywała go tylko na błoniach lub na korytarzu, lecz za każdym razem mówił, że ma szlaban, albo lekcje. Zaczęło ją to martwić. Zawsze, kiedy się spotykali na korytarzu we trójkę (Hermiona, Fred i George) Freddie mówił, że ma coś do załatwienia, a George tylko patrzył na niego karcącym wzrokiem. Hermiona nie wiedziała co o tym myśleć. Chłopak jej unikał, to było pewne.

Gryfonka nadal nie rozmawiała z Ronem. Uważała, że nie ma prawa do zakazywania widywania się z Fredem. Chociaż, powiedział wtedy "Jeszcze będziesz tego żałować". O co mu chodziło?
-Hermiona...Możemy porozmawiać?
-Nie mam na to ochoty, Ronaldzie.
-No proszę, chciałem Ciebie przeprosić.
-No to słucham.
-Miałaś rację, nie mam prawa do ustalania z kim możesz się spotykać,  a z kim nie, ale zrozum mnie, to mój brat...
-No dobrze, wybaczam Ci-powiedziała gryfonka z uśmiechem.
Po zjedzonym śniadaniu, wszyscy rozeszli się do swoich klas. Uczniowie piątego roku mieli dzisiaj zielarstwo przez godzinę, transmutację przez godzinę, godzinę przerwy na lunch,  historię magii i o północy astronomię.
W czasie obiadu pojawili się bliźniacy. "W końcu!"-pomyślała Hermiona. Musiała porozmawiać z Fredem. Po tym jak wszyscy zjedli kurczaka z sałatą i ziemniakami, dziewczyna wstała i podeszła do bliźniaka.
-Fred, możemy pogadać?
-Coś się stało?-pytał nadal nie patrząc na dziewczynę.
-Nie, po prostu chcę porozmawiać.
Chłopak niechętnie wstał i poszedł za Hermioną na korytarz.
-No, słucham.
-Dlaczego mnie unikasz?-spytała niepewnie.
-Nie unikam.
-Jasne, zawsze, kiedy podchodzę mówisz, że masz coś do załatwienia.
-To nie jest tak jak myślisz.
-To jak? Spędzasz ze mną coraz mniej czasu...
-Chcesz, żebym spędzał z tobą więcej czasu, tak?-zapytał zniesmaczony.
-A to jakiś problem? W końcu jesteś moim chłopakiem, mógłbyś mi poświęcić chwilkę.
-Może ja nie chcę. Nie pomyślałaś o tym?!
Hermiona czuła się, jakby ktoś założył jej garnek na głowę i mocno walną w niego młotem. Zszokowało ją to. Łzy napłynęły jej do oczu, i po chwili wolno spływały po jej policzku. Dziewczyna odwróciła się od rudzielca i szybkim krokiem odeszła w stronę łazienki dziewczyn.  Fred patrzył na idącą coraz szybciej gryfonkę. Nagle na jego ramionach pojawiły się małe sylwetki. Na prawym miał miniaturową, ubraną na biało Ginny, a na lewym ubranego na czerwono Lee Jordana.
-Biegnij za nią!-krzyczała gryfonka.
-Nie słuchaj jej! Co ona Ciebie obchodzi. Jak chce niech płacze. I tak wróci-odezwał się Lee.
-Co do...?!-pomyślał Fred.
-Fred! Ty idioto. Hermionie zależy na tobie, nie zauważyłeś tego?!-Ginny nie dawała za wygraną.
-Po co Ci dziewczyna? Masz mnie.
Fred nie wiedział co dokładnie się teraz dzieje. Na jego ramionach pojawiła się jego siostra i najlepszy przyjaciel?! Nie wiedział też, kogo ma posłuchać.

Hermiona wbiegła właśnie do łazienki. Nie mogła uwierzyć w to co przed chwilą usłyszała.  Jeszcze kilka dni temu, Fred nie odstępował jej na krok, a teraz zachowuje się jakby w ogóle mu nie zależało. Dziewczyna schowała się do jednej z kabin. Miała już całe czerwone oczy od płaczu.Nie sądziła, że Fred jest do czegoś takiego zdolny. Zawsze był ciepły, zabawny a teraz zachował się jakby nie miał uczuć. Pierwszy raz ją zranił. Nawet, kiedy nie byli parą był dla niej miły.  Hermiona chciała teraz być sama. Musiała sobie wszystko przemyśleć. Była oczywiście świadoma tego, że w każdym momencie może tu ktoś wejść. Miała ochotę zostać w łazience przez resztę lekcji, ale w tym roku są sumy. Nagle usłyszała znajomy głos, dochodzący z korytarza. Osoba była coraz bliżej. Hermiona zobaczyła w dziurze pomiędzy podłogą a drzwiami buty. Drzwi się otworzyły,  a w nich stał Harry.
-Jak na pierwszym roku, co?-spytał uśmiechając się.


George podszedł do brata, patrząc na Hermionę.
-Co ty jej znowu nagadałeś?
-Nic..-powiedział cicho.
-Jakbyś nic nie powiedział to nie biegłaby zapłakana. No mów.
-Bo ona spytała się czemu jej unikam, a ja wcale tego nie robię. Potem stwierdziła, że spędzamy razem mało czasu, to się spytałem czy chce, żebym spędzał z nią trochę czasu, powiedziała coś tam, a ja na to, że nie chce z nią spędzać tego czasu.
-Co jej powiedziałeś?! Ale z Ciebie idiota, Fred.
-Co ja mam teraz zrobić?
-Jak to co? Leć za nią, przeproś.
Już po chwili Freda nie było. Pobiegł w stronę Wieży Gryffindoru, z nadzieją, że tam znajdzie tam Hermionę.

Dziewczyna szła właśnie z Harrym w stronę szklarni. Po drodze spotkali Rona. Razem poszli na lekcję.

 CDN.

Tak wiem, wiem zabijecie mnie. Przepraszam, że tak długo nie było postów ale wiecie jak to jest, szkoła, brak weny. Ale postaram się pisać częściej. Jutro zacznę pisać ciąg dalszy. Nie wiedziałam jak zakończyć ten rozdział, więc podzieliłam na dwie części. 

~Panna Weasley

sobota, 6 lutego 2016

Liebster Blog Award

Witojcie Misioki! Zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Jakby ktoś nie wiedział o co chodzi: Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera za "dobrą robotę". Po jej otrzymaniu odpowiadamy na pytania zadane przez innego bloggera. Następnie Ty informujesz kilka osób i także zadajesz im pytania. Nie można nominować osoby, która Ciebie nominowała. 

Jestem pierwszy raz nominowana do tej nagrody, przez ~Juna Snape, za co oczywiście bardzo dziękuje! :)

Pytania i odpowiedzi:

1. Twoja ulubiona piosenka?
Moją ulubioną piosenką jest "The A Team" Ed Sheeran

2. Ulubiony blog?
Moim ulubionym blogiem jest http://dramione-dzis-jutro-na-zawsze.blogspot.com/p/spis-tresci.html strasznie mi się spodobał, choć wpadłam na niego przez przypadek <3

3. Najlepszy parring z Harrego Pottera?
Mam dwa ulubione parringi, Dramione i Fremione, o którym pisze. Według mnie są świetne! 

4. Jaki jest twój charakter?
Wydaje mi się, że jestem zabawna, czasem potrafię być ostro chamska i trochę dziwna.

5. Twoje fandomy?
Jestem oczywiście Potterhead ale i Herosem <3

6. Ulubione zaklęcia z Harrego Pottera? 
Mam trzy ulubione zaklęcia:
1. Sectumsempra- takie to masakryczne, kiedy wiesz, że jednym zaklęciem ktoś może "poszatkować" Ci ciało, to takie...Fajne xD
2. Serpensortia- to uczucie, kiedy z końca twojej różdżki wylatuje wąż...Musi być dziwne, a zarazem takie ekscytujące xD
3. Olbiviate- moim zdaniem to jest piękny czar. Jednym słowem można wymazać komuś pamięć. To jest chyba moje najulubieńsze zaklęcie. 

7. Twój ulubiony aktor/aktorka?
Moim ulubionym aktorem jest Tom Felton <3. Świetnie zagrał rolę Draco, jest mega-super-hiper przystojny i jest genialnym aktorem <3

8. Najbardziej znienawidzona postać z Harrego Pottera? 
Chyba najbardziej nie lubię Rona. W sumie to nie wiem dlaczego jakoś tak wyszło. Możliwe, że to przez inne fanfiction, w których jest po prostu wredny i zły xD

9. Ulubiona książka/film i dlaczego?
Moją ulubioną książką, a raczej książkami są oczywiście wszystkie części Harrego Pottera.Bardzo lubię książki fantasty. Miałam Harrego jako lekturę szkolną (jeszcze zanim byłam jakąś psychofanką) I strasznie mi się spodobał. A moim ulubionym filmem jest "Sala Samobójców". Kiedy pierwszy raz go obejrzałam, nie byłam  w stanie uwierzyć, że to jest Polski film. Daje dużo do myślenia.

10. Ulubiona postać z Harrego Pottera?
Mam kilka ulubionych postaci:
1. Fred Weasley
2. Draco Malfoy
3. Blaise Zabini (jest super w Fanfiction <3)
4. Hermiona Granger
5. George Weasley

11. Masz jakąś fobię, jeśli tak, to jaką?
Nie wiem czy o taką fobię chodzi, ale jeśli tak, to strasznie boję się pająków! Takie włochate, chude, brzydkie cosie....Ja wam mówię, one coś knują, jeszcze kiedyś zawładną światem!


Blogi, które nominuje:
http://przeszlosc-zawsze-do-nas-wraca-majka.blogspot.com/2016/02/rozdzia-i.html Majkę
http://fremioneturniejmagow.blogspot.com/ Julkę Weasley

Moje pytania:
1. Ulubiona postać z Harrego Pottera?
2. Najbardziej znienawidzony parring z Harrego Pottera?
3. Dramione vs Fremione?
4. Ulubiona książka/film?
5. Jaka jesteś?
7.Dlaczego postanowiłaś pisać bloga?
8. Co sądzisz o mugolach/szlamach? xD
9. Co lubisz robić w wolnym czasie?
10. Lubisz parringi typu, Sevmione, Drarry?







piątek, 5 lutego 2016

Fremione - rozdział 12 Pokój Życzeń

 Wiem, że kto mało czyta ten wstęp, ale i tak napisze. W poprzednich postach pisałam, że łazienka dziewczyn jest na korytarzu. Teraz jednak trochę pozmieniam i będzie w Wieży Gryffindoru. 

  Od tego zdarzenia minęły dwa dni.  Przez te 48 godzin ani jeden, ani drugi bliźniak nie szepnął do siebie nawet jednego, głupiego "cześć". Hermiona cały czas zastanawiała się co mogło być przyczyną ich kłótni, ale kiedy zaczynała o tym rozmawiać od razu zmieniali temat. Przez ich sprzeczkę, w szkole było nudno i cicho. Nikt nie miał dobrego humoru. No może tylko ślizgoni, którzy cieszyli się z nieszczęścia innych.

   Jest już poniedziałek. Dzień, w którym Hermiona miała się spotkać z Pansy i Draco w Pokoju Życzeń. Akurat zaczynał się dzień. Było coś około 6.37. Zajęcia zaczynały się o 9, więc gryfonka miała trochę czasu dla siebie. Kiedy w końcu wygrzebała się z łóżka, założyła szlafrok, który dostała kiedyś od cioci. "Oni wszyscy chcą mnie upodobnić do zwierząt"-pomyślała. Założyła kapcie i poszła do łazienki. Drzwi do niej były w Pokoju Wspólnym. Gdy zeszła nie zastała tam nikogo, oprócz kilku pierwszoroczniaków odrabiających pracę domową. Hermiona uśmiechnęła się pod nosem. Kiedy weszła do toalety poczuła przyjemny zapach wanilii z odświeżacza, który kupiła. Nalała ciepłej wody do wanny i dodała płynu o zapachu czekolady truskawkowej. Gdy tylko weszła do wody zaczęło się. Zawsze podczas kąpieli człowiek zaczyna myśleć. Dziewczyna miała tak samo. Najpierw ta kłótnia Freda i Georga, potem ślizgoni chcący się z nią spotkać a na koniec urodziny Blaisa.  Od czasu wyjścia do Hogsmade Miona myślała co mogło spowodować tą sprzeczkę. Może nie zgadzali się w jednym ze swoich pomysłów? Któryś powiedział jedno słowo za dużo? A może to chodziło o quiditcha?

Zielonooki chłopak jeszcze spał w swoim dormitorium. Mimo tego, że znowu miał koszmary. Był cały spocony i strasznie się wiercił.
   Siedział w wysokim fotelu, owinięty czarną szatą. Przed nim stał dość niski, drewniany stolik a na nim szklanka z wodą. Nagle poczuł, że coś prześlizguje się pomiędzy jego nogami. Kiedy spojrzał w dół, jego oczom ukazał się ogromny wąż, który już wspinał się po poręczy, aby dotrzeć do swojego pana. Harry poczuł na swojej szyi oślizgłą skórę gada. Próbował wstać i zdjąć z siebie zwierze, ale postać, którą był wcale go nie słuchała. Do pokoju, w którym siedział wszedł niespodziewany gość. Postać zaskoczona przybyciem szybko sięgnęła po swoją różdżkę. Czarnowłosy znowu był w ciele swojego największego wroga. Vlodemort szybko wstał i skierował patyk w stronę Lucjusza Malfoya. 
-Panie, znaleźliśmy go-powiedział kłaniając się nisko.
-Wybornie-odpowiedział spokojnie.-Wprowadzić.
  Po chwili sługa wrócił trzymając za rękaw marynarki Remusa Lupina. Był cały poobijany, a z jego rozcięcia na czole spływała krew. 
-Witaj Remusie. Powiesz mi może, czego szukałeś w Departamencie Tajemnic w Sali Przepowiedni?
-Tak jak każdy, chciałem znaleźć swoją przepowiednię, ale wtedy natknąłem się na Lucjusza.
-Ach, więc znalazłeś to czego szukałeś? 
-Nie zdążyłem, bo KTOŚ mnie obezwładnił, pobił  i przywlókł tutaj-mówił wyrywając się z rąk Malfoya.
-No dobrze, a teraz powiedz mi gdzie znajduje się  siedziba Zakonu Feniksa.
Lupin zaśmiał się i spojrzał na niego spod rozczochranych, ciemno-siwych włosów.
-Naprawdę myślisz, że Ci powiem?
-Nie sądzę, ale zawszę mogę Cię do tego zmusić. Crucio! 
Były profesor zwijał się z bólu na ziemi. Z jego nosa zaczęła lecieć krew. Czuł się, jakby w jego ciele było tysiące małych, rozwścieczonych hipogryfów. Miał wrażenie, że wszystkie narządy wewnętrzne są rozszarpane. I nagle ból zniknął. Blondyn zręcznie go podniósł, stawiając na nogi. Rękawem marynarki wytarł krew z nosa. Włosy miał jeszcze bardziej rozczochrane a krew z czoła leciała mocniej. 
-A więc, nadal mi nie powiesz?-spytał Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, z nienaturalnym spokojem.
-Wiesz jaka jest moja odpowiedź, więc od razu mnie zabij.
-Oh nie! To by było zbyt proste. Mam zamiar Cię torturować, aż do czasu, kiedy będziesz błagał o śmierć, lub mi wszystko powiesz. 
Już po chwili padały zaklęcia takie jak, Sectumsempra, Crucio. Lupin był już prawie martwy, kiedy Złote Dziecko się obudziło. 

Harry spojrzał na zegarek. 5.43. Chłopak myślał cały czas o swoim śnie. Bał się, że to wszystko prawda, że jego ulubiony profesor może za chwilkę umrzeć. Szybko założył buty i pobiegł do swojej opiekunki. Około 10 minut później, razem z McGonagall był już w pokoju dyrektora i opowiadał o śnie.
-Fineasie, sprawdź czy na Grimmauld Place są wszyscy członkowie Zakonu. Byle szybko!-Dumbledore chodził niespokojnie po gabinecie.-Co jeszcze widziałeś Harry?
-Oprócz tego, że Lucjusz Malfoy przyprowadził profesora Lupina, i Voldemort go torturował to nic. Profesorze czy to może być prawda? Czy on naprawdę może go torturować?
Dyrektor nie zwracał już więcej uwagi na Chłopca, Który Przeżył. Stał pod obrazem byłego dyrektora Hogwartu, czekając aż wróci. Po dwóch minutach wyczekiwana osoba pojawiła się w swoim fotelu.
-Są wszyscy, cali i zdrowi, i jeszcze śpią. Ja też bym uciął sobie małą drzemkę, jeśli pozwolisz-odpowiedział niechętnie.
-Oczywiście, dziękuje Fineasie. Możesz wracać Harry. To był tylko sen.
-Profesorze co się ze mną dzieje?
-Obawiam się, że Lord Voldemort próbuje zawładnąć w twoim umyśle. Chce kierować twoimi myślami. Udaje mu się już tworzyć wizje. Wiedział zapewne, że zależy Ci na Remusie, i wiedział, że gdyby coś Mu się stało byłbyś gotów natychmiast wybrać się do miejsca, w którym był.
-Da się jakoś temu zapobiec?-pytał z nadzieją w głosie.
-Tak, jutro zaczniesz lekcje z profesorem Snape'm. On nauczy Cię Oklumencji. A teraz idź spać Harry.
Chłopak posłusznie wykonał polecenie dyrektora. Gdy pojawił się w Wieży, było już dawno po 7. Niektórzy uczniowie zaczęli się schodzić do Pokoju Wspólnego. Z łazienki właśnie wyszła Hermiona. Miała na głowie ręcznik i była w samym szlafroku. Kiedy Harry ją zobaczył, podbiegł do niej się mocno przytulił.
-Harry, co się stało?-pytała gładząc przyjaciela po plecach. Chłopak wiedział, że zawsze może liczyć na przyjaciółkę.
Zielonooki opowiedział Mionie o śnie i o wizycie u Dumbledora. Dziewczyna przy okazji wytłumaczyła mu co to jest Oklumencja. Hermiona bardzo przejęła się snem przyjaciela. Bała się o niego. Chciała jakoś mu pomóc, Ale nie miała pojęcia jak. Bardziej to Harry im pomagał. Odkąd założył Gwardię Dumbledora, wszystkim szło z OPCM o wiele lepiej.

   Hermiona po rozmowie z Chłopcem Który Przeżył,  poszła do dormitorium. Założyła zwiewną,  białą spódnicę w kwiaty, czarną bluzkę na ramiączkach i ciemne baletki. Zdążyła jeszcze zrobić kłosa.  We włosy włożyła kilka białych, małych kwiatów. Wyglądała ślicznie. Była już wpół do 9. Dziewczyna wzięła torbę z książkami, prysnęła się truskawkowymi perfumami i zeszła do Pokoju Wspólnego. Wszyscy gryfonii  albo rozmawiali, albo kończyli pracę domową. Jednak coś było nie tak. Było za cicho. Nie było słychać śmiechów Rudzielców. Każdy z nich siedział w innym kącie. Hermiona nie wytrzymała.
-Fred!-mówiła podchodząc do chłopaka.
-Tak, kochanie?-spytał wystraszony.
-Żadne kochanie. Mam już tego dość.
-Ale czego?
-Masz się pogodzić z Georgem. Nie mam pojęcia o co się pokłóciliście, i mało mnie to obchodzi bo jestem na was wściekła, ale masz się z nim pogodzić. Daję Ci na to 5 minut.
-George.
-Słucham złotko?
-Pff, widać, że jesteście rodzeństwem. Zawsze, kiedy jesteś wystraszony to słodzisz?-spytała z sarkazmem.
-Nie zawsze.
-Daję Ci 3 minuty na pogodzenie się z Fredem. Na uczcie macie już być pogodzeni. Jasne?
-Jasne.
Dziewczyna wzięła torbę i wyszła z dormitorium. Za kilka minut będzie śniadanie. Hermiona zeszła do Wielkiej Sali i usiadła na swoim stałym miejscu. Po chwili do stołówki weszli bliźniacy. Weseli jak przed kłótnią. Usiedli po dwóch stronach gryfonki. Miona wiedziała, że dobrze zrobiła rozmawiając z chłopakami. Przez całą ucztę z resztą mieszkańców domu lwa śmiali się, rozmawiali, żartowali. Po śniadaniu wszyscy rozeszli się na zajęcia. Hermiona, Harry i Ron na początku mieli Eliksiry. Snape jak zwykle odebrał Gryffindorowi z milion punktów. Krytykował też eliksir rozweselający Neville'a. Płyn zaczął parować. Już po chwili w całych lochach słychać było śmiech uczniów. Niektórzy szeptali, że widzieli jak Severus lekko wygiął kącik ust, co wydawało się niemożliwe. Potem była Obrona Przed Czarną Magią. Umbridge jak zwykle nie pozwalała nikomu wyjąć różdżki. Każdy musiał korzystać z podręczników, których używali na pierwszym roku. Kilku krukonów zarobiło szlaban za rozmawianie. Następnie mięli Historię Magii. Profesor Binns jak zwykle uśpił całą klasę swoim głosem. Jedynie Hermiona się trzymała. Duch zdenerwował się tak pierwszy raz. Zwykle nie patrzył na uczniów i nie zauważał, że śpią. Dziś jednak Ron tak mocno spał, że zaczął chrapać. Za karę zadał wszystkim esej na 2 rolki pergaminu, na temat najwybitniejszych czarodziei poprzedniego wieku.
-Czemu tylko ty nie musisz tego pisać?-jęczał Ron.
-Bo ja nie spałam na lekcji. Chłopaki my to będziemy mięli na SUM-ach.
Wszyscy razem poszli na lunch. Po drodze dołączyli do nich Luna z Nevilem. Kiedy usiedli na ławkach pojawiło się jedzenie. Nagle do Sali wleciała maleńka sówka. Wyglądała na szkolną. Ale sowia poczta jest na śniadaniu, więc o co chodzi? Zwierzę podleciało do Hermiony, zostawiło list i zjadło herbatnika od dziewczyny, po czym odleciało. Zdziwiona gryfonka otworzyła list.


-Co tam masz?-pytał Harry próbując przeczytać wiadomość, jednak dziewczyna szybko schowała go do torby.
-Nic ważnego. 
Hermiona dopiero po chwili zauważyła, że nie ma bliźniaków.
-Wiecie może gdzie jest Fred z Georgem?-pytała rozglądając się po sali.
-A co nie możesz już wytrzymać 10 minut bez swojego chłoptasia?-spytał złośliwie Ron podkreślając ostatnie słowo.-Już mam go dość.
-Chcę Ci przypomnieć, że to twój brat.
-No właśnie. Wiesz jak ja się dziwnie czuję, kiedy wiem,że moja przyjaciółka chodzi z moim bratem?
-Nie wiem i nie chcę tego wiedzieć.
-Masz się z nim więcej nie spotykać. Jeszcze będziesz tego żałować. 
-Słucham? Nie masz prawa o tym decydować!-krzyknęła i wyszła z Sali. 
Była 11. Dziewczyna poszła już pod salę następnej lekcji-Runy. ,,Na szczęście chłopcy nie chodzą na te zajęcia, nie mam zamiaru siedzieć teraz z Ronem''-myślała gryfonka.
  Za 15 minut 16. Hermiona zbliżała się do Pokoju Życzeń. Będąc przed drzwiami pomyślała o stoliku, na którym stoją dzbanki z kawą i herbatą, trzy wygodne fotele i kilka manekinów. Dziewczyna czekając na ślizgonów usiadła w fotelu i napiła się herbaty. Pansy i Draco spóźnili się 20 minut, co Miona wykorzystała i przeczytała kilka stron książki.
-Cześć,  Granger.
-Hej, Pansy, Cześć, Draco.
-Hej.
-To od czego zaczynamy? Z czym macie największy problem?-spytała gryfonka.
-Noo, miałaś nas nauczyć wyczarowywać Patronusa.
-Rzeczywiście.
-To co mamy robić?-spytał Draco podchodząc do Hermiony.
-No więc, musicie pomyśleć o najszczęśliwszym wspomnieniu jakie kiedykolwiek mieliście.
-A to o to chodzi....
-A ty umiesz go wyczarować?-spytała Pansy.
-Eeee, tak jasne.
Dziewczyna przypomniała sobie wieczór sprzed, kilku dni, kiedy Fred powiedział jej, że ją kocha. Hermiona krzyknęła zaklęcie i z końca jej różdżki wyleciała błękitna wydra.
-Woow.
-To nie jest takie trudne, wystarczy trochę poćwiczyć.
-Ehh, a może trochę z tym poczekamy i zjemy ciastko? Kto za?-pytał blondyn. Dziewczyny tylko popatrzyły na niego z politowaniem.-Nie? No to może kiedy indziej...
Hermiona dopiero teraz dostrzegła poczucie humoru chłopaka. Teraz nie miała przed sobą zimnego ślizgona, tylko zabawnego ucznia Hogwartu. Świetnie się bawili. Miona nie wiedziała, że w ciągu kilku godzin wszyscy się rozluźnili. Hermiona zauważyła ,że Pansy nie jest tylko bogatą księżniczką Slytherinu. Wręcz przeciwnie. Dziewczyna była zabawna, i przede wszystkim- miła. To najbardziej dziwiło gryfonkę. Zawsze zgrywała chamską ślizgonkę. Przypomniało jej się, jak na Ceremonii Przydziału rozmawiała z Pansy.
Przez około 2 godziny opowiadali sobie o swoim życiu, pijąc kakao, siedząc na miękkim dywanie.  Dopiero po jakimś czasie zorientowali się, że jest już dawno po północy. Rozeszli się do pokoju z świetnymi nastrojami.

Taaaaak, wiem! Nie  wstawiałam postów ponad miesiąc. Ale wena mnie opuściła. Mam nadzieję, że wam się oczywiście spodoba.
~Panna Weasley