Muzyka

poniedziałek, 23 listopada 2015

Fremione- rozdział 7 Bal...

No heej. Wiem że dawno nie dodawałam postów, ale wiecie jak jest, szkoła. W tym opowiadaniu będą linki do fajnych piosenek, więc jeśli chcecie to możecie ich słuchać w trakcie czytania. <3
    __________________________________________________________

Uczta się skończyła. Hermiona siedziała na łóżku i czytała książkę ,,Tylko mnie kochaj...''. Uwielbiała jej autorkę. Ostatnio nie miała czasu dla siebie. Wszystkie wolne chwile spędzała z Fredem. No i znowu. Płacze. Miała przyjaciół, rodzinę, państwo Weasley zachowywali się jakby była ich drugą córką. Ale brakowało jej miłości. Czyta o niej książki ale to nie wypełnia tej pustki. Potrzebny jej był ktoś, kto przytuli ją w potrzebie, przyjdzie pocieszyć jakoś wesprzeć. Wiadomo, tacy byli Ron i Harry. Kochała ich, ale jak braci. Inaczej było z Fredem i Georgem. Z nimi spędzała o wiele mniej czasu. Ale coś się chyba zmieniło. W tym roku wszystko było inaczej. Chyba powoli dorastała. Przestała już być szarą myszką, poznała nowe osoby, rozmawiała z ludźmi z Slytherinu. Trochę ją to zdziwiło, ale chyba w końcu zrozumieli, że status krwi się nie liczy. Na przykład taki Zabini.  Robił postępy. Nagle ktoś zapukał. Domyślała się kto to może być. Przecież każda dziewczyna może wejść do tego dormitorium. Kiedy otworzyła drzwi zobaczyła w nich Ginny.
-Ginny, przecież wiesz, że możesz tutaj wejść nie pytając-mówiła ocierając ostatnią łzę.
-No wiem, ale myślałam, że jesteś zajęta, że chcesz mieć trochę czasu dla siebie. I widzę, że znowu płaczesz...Hermiona co się dzieje?
-Nie, nic...po prostu jakoś mi smutno...-pierwszy raz dziewczyna nie powiedziała przyjaciółce prawdy.
-Widzę, że coś się dzieje. Jeśli chodzi o tą rozmowę z Harrym, to nic nie szkodzi. Przed chwilą Blaise zaprosił mnie na bal. 
-To dobrze, bo już się martwiłam, że mi tego nie wybaczysz.
-Spoko, znaczy nadal lubię Harrego ale już coraz mniej-ruda przytuliła Gryfonkę.
Szatynka lekko się uśmiechnęła.
-Już Ci lepiej?-zapytała ponownie.
-Tak, o wiele...
-No to teraz mi powiedz prawdę-dziewczyna jakby czytała Hermionie w myślach.
-Co? Skąd wiedziałaś?
-Znam Cię zbyt długo, ty nie potrafisz kłamać.
-No dobrze, pamiętasz co Ci mówiłam na moście? Cały czas mnie to męczy...-po policzku spłynęła jej łza.
-Hermiona....spróbuję z nim pogadać, ale teraz już muszę lecieć bo  się schodzą do pokoju. Poradzisz sobie?
-Jasne, dziękuje.
Obie dziewczyny poszły spać. Jest już dawno po drugiej w nocy. Hermiona przekładała się z boku na bok. Nie mogła zasnąć. Wiedziała, że reszta jest już pogrążona w śnie. Poszła do łazienki, która oczywiście jest na korytarzu. Kiedy założyła kapcie (szlafroka nie musiała bo miała piżamę jako body w kolorach pandy) zeszła ze schodów. Gdy już była za obrazem, ten się odezwał.
-Moja droga panno, czy nie jest ciut za późno na spacerek po zamku?
-Ja idę tylko do łazienki, za chwilę wrócę-powiedziała cicho.
Szybko pobiegła w stronę toalety. Po drodze spotkała, co ją bardzo zdziwiło, Ginny i Blaisa.
-Ginny? Co ty tutaj robisz?
-O, cześć Hermiono fajna piżama.
-Hej-powiedział radośnie Zabini.
-Cześć, co wy tu robicie? Nie powinniście już dawno spać?
- Tak samo jak ty.
-Ale ja poszłam tylko do łazienki, a sądząc po tym, że tylko ja z naszej trójki mam zaspany głos, to siedzicie tu od dawna.
-Bingo!-krzykną Ślizgon.
-Kurcze! Zabini! Zamknij się bo nas przyłapią!-mówiła Gin.
-Sorry...
-Dobra ja już pójdę, a wy nie siedźcie tu długo-tylko się uśmiechnęła i odeszła. 
Przez całą drogę miała dobry humor. Aż w końcu sobie o nim przypomniała. Hermiona, nie możesz cały czas płakać. Jesteś silna, mądra dlatego tiara przydzieliła Ciebie do Gryffindoru. Nie poddawaj się. Może i masz rację, no w końcu co się może stać? Może Cię odrzucić, obrazić i wyśmiać?-to było z sarkazmem. Dzięki mądry głosie!-krzyczała w duszy. W końcu dotarła do celu. Po pięciu minutach stała już przed drzwiami. Postanowiła, że pójdzie jeszcze na Wieżę Astronomiczną. Musiała pomyśleć. Znowu. Noce nie były już takie zimne jak, np. tydzień temu. Racja było chłodno ale nie za bardzo. Znajdowała się już na schodach, kiedy ich zobaczyła. Znowu. Ale tym razem coś się zmieniło. Już nie chodzili za rękę. Wręcz przeciwnie! Całowali się! Zachowywali się jakby spotykali się już parę miesięcy. Hermiona nie chciała im przeszkadzać. Uznała, że powinna już iść spać.
  *Sobota, Bal*
Chociaż zabawa była dopiero o 20, dziewczyny od samego rana prawie nie wychodziły z pokoi. Z Hermioną nie było inaczej. O godzinie 12, profesor McGonagall zwołała wszystkich Gryfonów. 
-Drodzy uczniowie. Chciałam wam tylko przypomnieć, że na ten bal ma przybyć sam Minister. Nie możecie zachowywać się jak banda małpiszonów. Musimy pokazać się z jak najlepszej strony. Możecie wracać do przygotowań. 
Hermiona szybko weszła do pokoju. To co tam zobaczyło zszokowało ją. Jej nowa sukienka była podarta na małe strzępki materiału. Dziewczyna już chciała iść powiedzieć Fredowi, że nie może iść na bal, kiedy Ginny powiedziała:
-Hermiona, chyba nie masz zamiaru nie iść na bal?!
-Właśnie chciałam powiedzieć Fredowi, że nie mam w czym iść.
-Nie ma mowy! Chodź, zaraz coś wymyślimy.
Gin pociągnęła ją do swojego dormitorium. Ruda od razu podbiegła do swojego kufra. Po chwili poszukiwań wyjęła z niej przepiękną suknię. Była od pasa w górę czarna. Dół był zrobiony z cienkiego, przewiewnego, różowego materiału. Hermiona zaniemówiła.
-Ginny, ja nie mogę jej założyć.
-Możesz, a nawet musisz.
-Ale w tedy ty nie będziesz miała w czym iść.
-Ja mam swoją sukienkę-*.-Tą wzięłam tak na wszelki wypadek. Masz.
-Ginny! Jesteś kochana!-szatynka przytuliła przyjaciółkę. 
-No to teraz leć się przygotowywać.
Hermiona szybko wróciła do swojego pokoju. Kiedy pokazała nowy strój współlokatorkom zaniemówiły. Dziewczyna usiadła przy toaletce i zaczęła się malować. Musnęła tuszem rzęsy, przypudrowała policzki, posmarowała usta nie mocną szminką. Wyglądała ślicznie w samym makijażu, a co dopiero, kiedy już założy suknię i zrobi fryzurę. Spojrzała na zegarek : 17.30. Jak ten czas szybko leci! Przed chwilą była 12! No jest mało czasu. Dziewczyny zaczęły latać, to do lustra, to do toaletek, to do kufra i tak cały czas. Hermiona zrobiła koka zawijanego do środka. Zostało pół godziny. Wszystkie Gryfonki stały już przy kominku w swoich strojach. Ich partnerzy mieli na nie czekać przy Wielkiej Sali. Szatynka odnalazła przyjaciółkę w tłumie.
-Ginny! Ślicznie wyglądasz.
-Ja?! Ty wyglądasz o wiele lepiej!
-Dobra, dobra nie kłóć się ze mną. Idziemy na dół?-zaproponowała Miona.
-Jasne, chodźmy.
Dziewczyny chwilę później były już za obrazem. Co chwila obok nich przechodziło coraz więcej osób. 
  Już po pięciu minutach znajdowały się przed Wielką Salą. Kilka chłopców stało czekając na swoje partnerki. Wśród nich znalazła Freda, Georga i Blaisa. Do Georga podeszła Katie Bell. Ginny szybko podbiegła do Zabiniego. 
-Mówiłem, że w końcu zakocha się w kimś innym-mówił rudzielec, kiedy szatynka do niego podeszła.- A w ogóle, ślicznie wyglądasz.
-Dzięki-dziewczyna lekko się zarumieniła.  
Chłopak wziął Hermionę pod ramię i razem weszli do sali. Na środku był przygotowany wielki parkiet, po bokach stały stoły z przekąskami i napojami. Zamiast stołu nauczycielskiego stała cała masa krzeseł i ławek. Z sufitu zwisały przeróżne ozdoby świąteczne. Zabrzmiała muzyka. 
-Zatańczysz?-zapytał Fred podając rękę dziewczynie.
-Jasne-Miona ułożyła  swoją nie wielką dłoń na jego ręce. 
Już  chwilę później znajdowali się na parkiecie. Szatynka położyła rękę na jego ramieniu. On natomiast swoją na jej biodrze. Hermionie w jednej chwili zrobiło się gorąco. Dlaczego dotyk chłopaka tak na nią działa? Bo Go kochasz! Znowu ten głupi głos. Jaki tam głupi?! Gdyby nie ja to na pewno siedziałabyś sama w pokoju. 
-Och zamknij się!-powiedziała dziewczyna.
-Ale ja przecież nic nie mówię-zaprzeczył chłopak, miał rozbawioną minę ale był trochę przerażony. 
-Wybacz, to tylko jakiś głupi głos...-Miona zobaczyła, że chłopak  jest jeszcze bardziej przerażony.- E tam. Nie ważne. 
Piosenka szybko minęła. Po niej natychmiast zabrzmiała inna. Chłopak porwał Hermionę na sam środek sali. Tańczyli tak jeszcze przez kilka piosenek pod rząd. 
-Nie mam już siły. Muszę odpocząć-mówiła zasapana dziewczyna.
-No co ty? Naprawdę? Ja mogę tak całą noc-mówił trochę zmęczony Fred. 
Minęło 10 minut i znowu polecieli na parkiet. Tym razem to była wolniejsza piosenka od wcześniejszych. Dziewczyna oparła głowę o tors chłopaka. Mimo tego, że założyła dość wysokie obcasy nie dorastała mu nawet do czubka nosa. Objęła go w pasie. Fred uczynił to samo. I tak kołysali się w takt muzyki. Rudzielec oparł brodę o głowę szatynki. Hermiona nie wiedziała czemu lepiej się czuła w towarzystwie chłopaka niż z Harrym i Ronem. Przy nim czuła się bezpiecznie. Wiedziała, że nie pozwoli by coś się jej stało. Ufała mu. Te myśli odciągnęły ją na chwilę od rzeczywistości. Już zaczynała wierzyć, że może to się jednak uda. A potem wróciła na Ziemię. Przypomniały jej się ostatnie wieczory. A co jeśli ją odrzuci? Jeśli tylko się z kimś założył, dlatego zaprosił ją na bal?Nie na pewno nie. On taki nie jest. Skąd wiesz, przecież nie znasz go za dobrze. Ale wiem, że taki nie jest. Aaaa, ty to po prostu wiesz?  Tak, myślę, że tak. 
-Hermiona- mówi cicho chłopak.- Hermiona-nieco głośniej.-Hermiona!
-Co? A tak. Co mówiłeś?
-Że piosenka się już dawno skończyła. Zachowujesz się jakbyś była nie obecna duchem. Co się dzieje?-popatrzył na nią tak przenikliwym wzrokiem, że Hermionie ugięły się nogi.
-Nic, po prostu się zamyśliłam.
-Taa? To czemu masz rozmazany tusz? Znowu płakałaś?-zapytał z troską.
Płakała? Nawet nie wiedziała że o robi.
-Serio?-przetarła ręką pod okiem. Rzeczywiście była rozmazana. Szybko wyjęła z torebki małe lusterko i mokrą chusteczkę. Kilkoma zręcznymi ruchami doprowadziła się do porządku.
-Lepiej?-zapytała chowając lusterko do torebki. 
-O wiele. Powiesz mi dlaczego płakałaś?
-E tam, przypomniało mi się coś smutnego.
-Bardzo?
-Nawet nie wiesz jak bardzo. 
-A powiesz  mi dlaczego?
-Nic ważnego...
-Dla mnie tak...-powoli zbliżał swoją głowę do jej.
Ich usta były kilka milimetrów od siebie, kiedy podbiegła do nich Ginny z Blaisem. 
-Uuu, chyba w czymś wam przeszkodziliśmy-powiedziała wyraźnie zadowolona ale i zła, na siebie że przyszła w nie odpowiednim momencie. 
W jednej chwili odskoczyli od siebie. 
-Co was do nas sprowadza?-pytała zaróżowiona Hermiona.
-Postanowiliśmy, że ja zatańczę z Fredem, a ty z Blaisem-powiedziała radosna.
-Nawet dobrze się składa bo muszę z tobą POGADAĆ-ostatnie słowo Fred powiedział z naciskiem. 
-A więc, zatańczysz Granger?-Ślizgon ukłonił się lekko i podał dłoń Gryfonce.
-Jasne, Zabini. 
Razem poszli na parkiet. Świetnie się bawili.
-Wiesz co Blaise? Jak nie zachowujesz się typowo Ślizgońsko jesteś w porządku. 
-W twoich ustach to brzmi jak komplement.
-Tak miało zabrzmieć-zaczęli się głośno śmiać.
-To ty jesteś z Weasleyem?
-Co? Nie...
-A wyglądacie jak para.
-My? Chyba ty i Ginny. 
-Przecież chodzenie za rękę i przyjście razem na bal to nie oznacza, że tak wyglądamy. 
-Taa, a to co było na Wieży Astronomicznej?
-Skąd wiesz co wtedy robiliśmy?Ginny ci powiedziała?-chłopak nie był już tak wyluzowany.
-Nie, Gin nic mi nie mówiła. Chciałam pomyśleć i poszłam na Wieżę ale zobaczyłam was i nie chciałam wam przeszkadzać. 
-To dobrze, bo już myślałem, że wszystkim wygadała.
-Spokojnie, ona jest dobrą przyjaciółką, sądzę, że dziewczyną też.
-Ty byłabyś dobrą dziewczyną-powiedział nagle.
-Co? Ja? Kto tak mówi?-pytała naprawdę zdziwiona.
-Wszyscy Weasleyowie, Draco, Ja, Potter no i jeszcze kilka osób.
Hermiona szybko zmieniła temat. Nie chciała o tym słuchać.
* Fred i Ginny*
-Fred, wiem, że przyszłam w nie odpowiednim momencie.
-No właśnie jeszcze chwila a już bym wiedział dlaczego cały czas płacze.
-Tylko na tym ci zależy? Żeby się dowiedzieć jaki jest jej powód?
-Ja tylko chciałem ją jakoś pocieszyć....
-Całując ją?! Myślisz, że to jest dobre pocieszenie?
-No, zawsze tak myślałem...
-Najlepiej jest nie znać powodu. Czasem przyjść przytulić się, pogadać. A nie od razu całować. 
-Przepraszam, ja nie wiem czemu to chciałem zrobić. 
-Nie mnie przepraszaj tylko Hermionę-powiedziała już mniej zła na brata.
-No wiem, ale ja nie wiem co zrobić, żeby mi w końcu zaufała.
-Ale ona ci ufa! Nie zauważyłeś tego? Spędza z tobą więcej czasu niż ze mną!
-No wiem, wiem. Ale nie chodzi mi o to. Po prostu chcę się dowiedzieć czegoś więcej o niej, a ona jest taka zamknięta w sobie. Nic mi nie mówi o sobie. 
-Chyba wiem jak ci pomóc. Ale sama nie dam rady. Wiem, że to nie będzie legalne. Musimy poprosić o pomoc Georga i Penelopę. 
Piosenka już się skończyła. Fred wrócił do Hermiony. Bal miał się za 30 minut skończyć. Dziewczyna już prawie zasypiała na stojąco. Była już 1.30 w nocy. 
-Chodź-złapał ją za rękę i pociągną w stronę wyjścia. Usiedli na schodach. Pogadali przez chwilkę. Większość ich rozmowy polegała na krytykowaniu włosów Snape'a . Dziewczyna oparła głowę o ramię chłopaka i zasnęła. Fred tylko zaśmiał się cicho. 

Mam nadzieję że się wam spodobało. PROSZĘ O KOMENTARZE! 

~Panna Weasley


SPIS TREŚCI FREMIONE

SPIS TREŚCI FREMIONE:

♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/prolog.html PROLOG

♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/framione-rozdzia-1-przygotowania.html PRZYGOTOWANIA
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/fremione-rozdzia-2-wspaniay-wierczor.html WSPANIAŁY WIECZÓR
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/fremione-rozdzia-3-nareszcie-w-domu.html NARESZCIE W DOMU
♥  http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/fremione-rozdzia-4-jeszcze-sie-tego.html JESZCZE SIĘ TEGO DOWIEM
♥   http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/fremione-rozdzia-5-ktos-nowy.html  KTOŚ NOWY
http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/fremione-rozdzia-6-zajecia.html ZAJĘCIA
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/11/fremione-rozdzia-7-bal.html BAL
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/12/fremione-rozdzia-8-mowa-jest-zrodem.html MOWA JEST ŹRÓDŁEM NIEPOROZUMIEŃ 
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/12/fremione-rozdzia-9-uwielbiam-noc.html UWIELBIAM NOC
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/12/fremione-rozdzia-10-harry-chyba-cie.html HARRY CHYBA CIĘ KOCHAM
♥ http://perfekcyjnie-nieidealni.blogspot.com/2015/12/uwaga-uwaga.html UWAGA UWAGA

poniedziałek, 16 listopada 2015

Fremione-rozdział 6 Zajęcia...

W tle można było usłyszeć: Hermiona, ślicznie, ...ten ktoś musi być szczęściarzem skoro na próbę ubrała się tak ślicznie. 
Nagle podszedł do niej Fred.
-Wow, Hermiona ślicznie wyglądasz. Ale wiesz, że bal jest dopiero w sobotę?
-Tak, wiem wiem. Ale jakoś chciałam się już przyzwyczaić do butów i sukienki.
-A czy to nie jest ta sukienka, w której byłaś na kolacji?
-Tak to jest ta sukienka. A tak w ogóle, to nie wiedziałam, że przyjdziesz na te zajęcia.
-No wiesz, muszę potrenować z moją partnerką bo nie wiem czy da sobie radę-w tym momencie dostał od szatynki w ramię.
-Och zamknij się-powiedziała ale mimowolnie się uśmiechnęła.
Do sali weszła profesor McGonagall. To ona miała prowadzić te zajęcia. Za nią weszli inni opiekunowie domów. Snape, Sprout oraz Flitwic. Była Gryfonka od razu poleciła woźnemu, żeby ten włączył muzykę. W pomieszczeniu zabrzmiała wolna melodia.
-Dziękuje, że przyszło was aż tak dużo. Mam nadzieję że wspólnie nauczymy się tańczyć. Będę potrzebowała dwóch osób. Jedną dziewczynę , i jednego chłopca-mówiła głośno wicedyrektorka.- Profesorze Snape, może zaproponuje pan kogoś ze Slytherinu?
-Oczywiście-odpowiedział monotonnie.- To może Malfoy?
-No dobrze, to teraz ja, później profesor Flitwic i Sprout. To ja wybieram, pannę Granger. Może tu pani podejść?-wskazała na podwyższenie.
Fred zrobił się cały czerwony ze złości. ,,Nie dość, że podrywał ją w galerii, to teraz ma z nią jeszcze tańczyć?!''- myślał chłopak.
Malfoy był wyraźnie zadowolony, chociaż tego nie wykazywał. Nie mógł pokazać, że cieszy się z tańca ze szlamą.
Hermiona była temu wszystkiemu przeciwna. Była wściekła na McGonagall, że wybrała akurat ją! Pierwszy raz była tak zła na nauczyciela. Zauważyła też, że Rudzielec także był wściekły. Dziewczyna nie do końca wiedziała dlaczego. Przecież oni idą na ten bal tylko po przyjacielsku. A może to coś więcej niż przyjaźń? Nie na pewno nie. Ale on był z tobą w twoich ostatnich najtrudniejszych momentach. Razem się śmialiście, żartowaliście, rozmawialiście. Kobieto! On nawet zaprosił Cię na randkę! Otrząśnij się!- Hermiona toczyła rozmowę z samą sobą. W końcu wyrzuciła te myśli z głowy i weszła na scenę, na której już dawno stał Draco. 
-Panie Malfoy, proszę położyć rękę na talii panny Granger. 
Chłopak uczynił to z wyraźną satysfakcją. Szatynka niechętnie ułożyła dłoń na jego ramieniu. Ich ręce się złączyły. Miał lodowate dłonie. Dziewczyna chciała jak najszybciej go opuścić i udać się do Freda. Czekaj, co? Dziewczyno znowu o nim myślisz! Tak to jest to! Zostaw Malfoya! Leć do niego! Szybko odrzuciła tą propozycję. Jakby to wyglądało? Na pewno bardzo dziwnie. I co on by sobie o niej pomyślał? Hermiona myślała tylko o tym, żeby już skończyć ten taniec. Nagle poczuła, że ręka blondyna przesuwa się coraz niżej. Dziewczyna instynktownie ją chwyciła i dłoń powróciła na swoje miejsce. Chłopak tylko się uśmiechną. Hermiona miała poważną minę. Tak! W końcu piosenka się skończyła!  Miona szybko zeszła z podestu. Wszystkie pary zaczęły tańczyć. Podobnie zrobili Fred i Hermiona. Po chwili podbiegł do nich Harry. Był zdyszany, prawdopodobnie szukał ich po całym zamku.
-Hej, nie widzieliście Penelopy?
-Pen..czekaj, a coś się stało?-pytała zaskoczona szatynka.
-Nie, tylko chciałem ją zaprosić na bal.
-Ja myślałam że ty zaprosisz Gin...
-Co? A czemu niby? Znaczy lubię ją, a nawet kocham, ale jak siostrę. A wy z kim idziecie?
-My idziemy razem-powiedział stanowczo Fred, zanim dziewczyna zdążyła otworzyć usta.
-Uuuu, coś się kroi, no dobra ja już muszę lecieć. Pa
Hermiona cały czas była zamyślona. Nie wyobrażała sobie jak zła na nią będzie jej przyjaciółka. Przecież miała z nim pogadać. Ale jak zwykle zapomniała. Gdyby nie ona jej przyjaciele na pewno poszliby razem. Freddie odciągną ją od tych myśli.
-Hej, nie zamartwiaj się tak.  To przecież nie jest twoja wina. Miałaś z nim porozmawiać, ale nie miałaś jak. Trudno. Ginny w końcu zakocha się w kimś innym.
-Może i masz rację...- powiedziała nadal smutnym głosem. 
-Ej, nie myśl teraz o tym. Pomyśl jak fajnie będzie na balu, i jak się dowiesz od kogo dostałaś wisiorek, i jak razem spierzemy Malfoya...
Chłopak nawet w najgorszych chwilach potrafił być zabawny. Zawsze umiał ją rozśmieszyć. Dziewczyna w poprzednich latach nie zauważyła, że Fred jest aż taki przystojny. Tak właściwie skoro mówi, że taki jest, to tak jakby mówi też o Georgu. Ale Freddie ma w sobie coś szczególnego. Coś czego nie ma jego brat. Charakter? Gust? Oczy. To były oczy. George miał bardziej brązowo-szare, natomiast Fred czekoladowe. Po tym dziewczyna ich rozpoznawała. Chyba nikt inny. Nikt nie wpatrywał się tak długo w oczy bliźniaka jak ona. Ostatnio spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Siadają razem na uczcie, lekcjach, przerwach, nawet po zajęciach. 
   *Punkt widzenia Hermiony*
O nie! Za dużo czasu ze sobą spędzamy! Na uczcie to jeszcze rozumiem. Ale po lekcjach? To już przesada. Musimy dać sobie kilka dni spokoju. Tak, to dobre rozwiązanie. Zaraz mu to powiem! Nie Hermiona! Nie chcesz tego! Ojj! Cicho! to moja decyzja-serce kłóci się z rozumem. Rozum mówił, żeby dać sobie kilka dni, serce inaczej. Mama zawsze mówiła ,,Kieruj się sercem a odnajdziesz miłość. Kieruj się rozumem-daleko zajdziesz''. Przez te wszystkie lata kierowałam się rozumem. Może dać mu odpocząć i kierować się sercem. W końcu znaj miłość? A może już ją znalazłam?Czy można kierować się dwoma rzeczami na raz?
    *Punkt widzenia Freda*
W końcu się udało. Hermiona zgodziła się iść ze mną na bal. Robię postępy. Ale nadal nie wiem czy dobrze robię. Może ona myśli, że idziemy po przyjacielsku? Przecież tak jest...Fred! Ogarnij się! Musisz się zdecydować. Ale już sam nie wiem co czuję. Coś tak myślę, że to nie jest po przyjacielsku. Chociaż Hermiona jeszcze o tym nie wie. A może wie.... Na razie tego nie wykazuje. 
   Zajęcia za chwilę miały się skończyć. Nauczycielka przypomniała wszystkim, żeby jeszcze ćwiczyli w dormitoriach. Dziewczyna razem z partnerem szybko wyszli z sali. Za nimi wyszła reszta uczniów. Kiedy byli już w pokoju wspólnym, Hermiona wbiegła do sypialni dziewczyn. Fredowi wydawało się, że widział w jej oczach łzy. Tylko nie do końca wiedział dlaczego. Przecież wszystko było dobrze. Świetnie się bawili na próbie, razem rozmawiali i żartowali. A więc o co chodzi? 10 minut później, razem  z bratem siedział na kanapie przy kominku. Zauważył,, że Gryfonka ubrana w lekki płaszczyk, czapkę i szalik szybko wychodzi przez dziurę w ścianie. Hermiona już chwilę później znajdowała się przy wyjściu. Przechodziła właśnie koło jeziora, kiedy go spotkała. 
-Hej Granger-powiedział Blaise. 
-Hej?-odpowiedziała trochę zdziwiona.
-Gdzie się wybierasz?
-A tak wyszłam na spacerek, pomyśleć.
-Najlepszym miejscem gdzie można posiedzieć i pomyśleć jest stary pomost.
-Czemu jesteś taki miły? To trochę dziwne...
-No wiesz, Tiara na początku roku mówiła, że musimy się integrować...
-Więc postanowiłeś, że będziesz się integrował ze mną?-zapytała lekko się uśmiechając.
-Tak właściwie to chciałem się Ciebie zapytać czy nie wiesz z kim idzie na bal Ginny Weasley?
-Ooo, Blaise to miła odmiana. Miała iść z Harrym ale jednak on idzie z Penelopą. Więc jeśli chcesz możesz ją spokojnie zaprosić.
-Dzięki, nie sądziłem, że kiedyś to powiem ale kochana jesteś.
Te słowa bardzo zdziwiły Hermionę. Nie wiedziała że Ślizgoni potrafią być mili. Teraz widziała tylko cień chłopaka. Był już dawno przy zamku. Gryfonka postanowiła, że pójdzie na pomost. Blaise miał racje. Można tu pomyśleć. Miała mętlik w głowie. Najpierw Fred zaprasza ją n bal,  Malfoy ją podrywa, Blaise jest dla niej miły. Już nie wie co ma robić. Zaczęła płakać. Nagle podchodzi do niej Ginny.
-Cześć- mówi i siada koło przyjaciółki. 
-Hej-dziewczyna szybko ociera łzy. 
-Co się stało?
-Nic ważnego...
-Hermiona znam Cię, wiem ,że coś jest nie tak.
-No bo ja..nie wiem jak Ci to powiedzieć.
-Spokojnie,mi możesz powiedzieć wszystko.
-No racja. No bo wiesz, że ja lubię Freda, ale nie wiem czy on mnie lubi...i w tym jest problem...
-Hermiona! Ocz...-nie skończyła bo właśnie podszedł do nich bliźniak.
-A Blaise mówił, że tego miejsca nikt nie zna.
-Co? Zabini z tobą rozmawiał?
-Nie ważne. Idziemy na kolację?-szybko zmieniła temat Gryfonka.
Już po chwili znajdowali się w Wielkiej Sali. Dyrektor jak co wieczór przypominał o sobotnim balu. Po przemowie na stołach pojawiły się różne potrawy. Hermiona nie miała apetytu. Wszyscy namawiali ją, żeby się chociaż napiła soku, dziewczyna tylko wstała i wyszła. Cała szkoła odprowadziła ją wzrokiem. Ginny zaczynała się martwić. Hermiona nigdy się tak nie zachowywała. 

Hej! Pewnie każdy się domyśla, dlaczego Hermiona jest  smutna. Ale tak mam nadzieję że się Wam podobało. Proszę o komentarz, to naprawdę dodaje weny.
~Panna Weasley :3

środa, 11 listopada 2015

Fremione- rozdział 5 Ktoś nowy...

Za chwilę miała być wielka uczta. Ale zanim to, dyrektor wstał i powiedział:
-Drodzy Uczniowie! Mam zaszczyt przedstawić Wam nową uczennice. Niestety jej szkołę musieli zamknąć, więc przeniosła się do Nas. Nazywa się Penelopa Jackuboska (czytał Dżakuboska). Będzie mieszkać w Gryffindorze. Chodzi ona na czwarty rok. Możesz usiąść-powiedział do dziewczyny.
Penelopa była przepiękna. Miała jasno-brązowe włosy, śliczne piwne oczy, była wysoka, szczupła i ogólnie przepiękna. Szybko usiadła do stołu Gryfonów. Chłopcy nie mogli odwrócić od niej wzroku. Nie tylko Ci z domu lwa. Dziewczyną zainteresowali się, co bardzo wszystkich zdziwiło, Ślizgoni. Była ona czarownicą czystej krwi. Kobieta usiadła obok Ginny. Co chwila patrzyła w stronę Harrego. Na co on nie zwracał uwagi. Jej oczy nagle zrobiły się szare*. 
-Co się dzieje z twoimi oczami?-zapytała Gin.
-Zmieniają się wraz z moimi uczuciami, to trochę przeszkadza..-odpowiedziała cicho.
-To super! Też bym tak chciała!-rozmarzyła się Gryfonka. 
-Uwierz mi, nie chciałabyś...
Ruda od razu wiedziała że się zaprzyjaźnią. Dziewczyny miały podobny charakter. 
Hermiona zrobiła się lekko zazdrosna. Ta dziewczyna powoli kradła jej najlepszą przyjaciółkę! Szatynka przerwała rozmyślania.
-Zapomniałem wam powiedzieć, że już za niedługo odbędzie się bal. Wszystkie ogłoszenia będą wywieszone w waszych pokojach wspólnych-rzekł Dumbledore. 
Wszyscy zaczęli szeptać. Hermiona poczuła na sobie wzrok Freda. Czuła jak na jej policzkach pojawiają się rumieńce. Chłopak chyba to zauważył, bo uśmiechną się. 
Uczta  strasznie szybko im minęła. Kiedy byli już w salonie, wokół tablicy ogłoszeń zebrała się nie mała grupa uczniów. 
Uwaga!
Już za tydzień w sobotę, o godzinie 20.00 odbędzie się bal. 
Zajęcia taneczne (dla chętnych) będą 
w wielkiej sali, w środę o godzinie 16.30.
Każdy, obowiązkowo musi mieć parę. 
                                                                                      Minerva McGonagall
Wszystkie dziewczyny zaczęły rozmawiać. To z kim pójdą na bal, to co założą, to czy pójdą na zajęcia. Hermiona rozważała czy pójdzie, czy nie pójdzie. Postanowiła, że się na nie wybierze, chociaż nie sądziła że ktoś ją zaprosi.  Ale musi mieć parę. Chyba że zostanie w dormitorium. W końcu będzie miała trochę czasu dla siebie. Ale już kupiła sukienkę. Dziewczyna już zmierzała w stronę schodów, kiedy zatrzymała ją Ginny.
-Hej, poznałaś już Penelopę? Jest strasznie zabawna.
-To pewnie świetnie się dogadujecie.
-Tak, a ty nie chcesz jej poznać?
-Nie, ja już mam jedną przyjaciółkę. Druga mi nie jest potrzebna-odwracając się machnęła włosami.
-Co ją ugryzło?-zapytał nagle Harry.
-Chyba się wściekła że kumpluję się z Pen.
-Nie dziwię jej się.
-Co? Czemu tak uważasz?
-Przyjaźnicie się odkąd uczysz się w Hogwarcie. A tu nagle przychodzi nowa dziewczyna i od razu do niej lecisz, trochę to nie fair wobec Hermiony. Nie uważasz?-pytał.
-Może i masz rację. Zaraz do niej pójdę i ją  przeproszę. 
Dziewczyna szybko pobiegła do pokoju przyjaciółki.
-Hermiona! Proszę! Otwórz  drzwi! 
-Po co? Żebym znowu miała słuchać o tej Penelopie? Nie, dzięki!
-Nie, ja chciałam Cię przeprosić. Za to, że cały czas o niej rozmawiałam. Ale to ty jesteś moją najlepszą przyjaciółką!-po tych słowach szatynka natychmiast otworzyła drzwi. 
-No, myślałam że mnie wystawisz, że teraz ona będzie twoją najlepszą przyjaciółką.
-To się nigdy nie stanie! A ty dobrze o tym wiesz!
Dziewczyny przytuliły się i poszły spać. 
*Następny dzień, Wtorek*
Już jutro miały być zajęcia taneczne. Hermiona wypytywała Gin czy ona też się na nie wybiera. To było pytanie retoryczne. Oczywiście że idzie. Całe zajęcia nie mogła się skupić. W jej głowie huczało jedno pytanie. Kto, i czy ją zaprosi na bal. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, że dziewczyna nie zgłaszała się na lekcjach. Niektórzy zaczęli się jej pytać czy wszystko w porządku.
-Hej, Hermiona wszystko w porządku? Jakoś dziwnie się zachowujesz-pytał Fred.
-Co? A tak, wszystko dobrze, tylko męczy mnie jedno pytanie i nie umiem na nie odpowiedzieć.
-To może ja Ci pomogę?
-Nie sądzę że Ci się uda. Moja odpowiedź przyjdzie z czasem.
-To może chociaż mi powiesz jakie jest pytanie?-wypytywał chłopak.
-Och, Fred, zawsze jesteś taki ciekawski?
-Kiedy trzeba...
-No dobrze, zastanawiam się kto mnie zaprosi na bal. I co? Znasz odpowiedź na to pytanie?-pytała zakładając ręce na piersi.
-Znam. Ale nie powiem.
-Fred! Masz mi natychmiast to powiedzieć!
-Słodko wyglądasz kiedy się denerwujesz-uśmiechną się.
Jak ten uśmiech na nią działa. W jednej chwili poczuła, że uginają jej się nogi. Na policzkach pojawiły się rumieńce.
-Uuu, kolorki wróciły.
-Ugh...-powiedziała i odeszła szybkim krokiem.
-Ej! Miona! Jesteś na mnie zła?-dogonił ją i zatrzymał.
-Tak.
Spojrzał jej w oczy-A teraz?
-Mniej...
-BalPójdzieszNaZeMną? 
-Że co? Możesz powtórzyć?
-Ale obiecaj, że nie będziesz się na mnie więcej złościć.
-Postaram się.
-Obiecaj.
-No dobrze, obiecuję. A teraz mi powiedz to jeszcze raz tylko wolniej. 
-Czy pójdziesz ze mną na bal?
-Ooo, Fred zaskoczyłeś mnie.
-A, no jasne-powoli odchodził ze smutną miną.
-Ale nie powiedziałam, że nie pójdę!
-A więc? Pójdziesz?
-Pójdę!-krzyknęła radośnie.
Chłopak nie wytrzymał i ją przytulił. Zza rogu wyszedł Ron.
-Ej! Co wy robicie?!-pytał zdenerwowany.
-Nic-powiedział Fred stawiając dziewczynę na ziemi.
-Wyglądało to tak jakby Hermiona zgodziła się iść z tobą na bal-śmiał się i odszedł.
Oni tylko spojrzeli na siebie i także zaczęli się śmiać.
Środa. Zajęcia taneczne. Dopiero zaczęły się lekcje a Hermionie wydawało się jakby trwały tydzień. 
     Do zajęć zostało pół godziny. Dziewczyna szybko założyła sukienkę, w której była na kolacji z Rudzielcem. Włożyła buty na nie wysokim koturnie i zrobiła sobie luźny kucyk. Kiedy schodziła do sali spotkała Ginny.
-Hermiona! Bal jest dopiero w sobotę.
-Wiem, ale dziś są te zajęcia i chciałam się do butów przyzwyczaić.
-Dziś?! O matko! Zapomniałam! Szybo lecę się przebrać! Spotkamy się już na sali.
Gdy tylko weszła na zajęcia wszyscy się na nią popatrzyli.
Legenda Oczu xD:
różowe- zakochanie
miodowe- szczęście
czerwone- złość
czarne- chcę kogoś zabić
szare- smutek
zielone- przyjaźń
granatowe- strach
Wiem że krótki! Ale już zaczynałam pisać o czym innym i postanowiłam że podzielę to na dwie części. 
~Panna Weasley :3


niedziela, 8 listopada 2015

Fremione- rozdział 4 ,,Jeszcze się tego dowiem...''

 *Tej samej nocy*
-Heej, Hermiono..-mówiła po cichu Ginny. 
-Mhmmm...-,,zamruczała'' Gryfonka. 
-Śpisz?
-Próbuję...
-No to nie próbuj, musimy pogadać....-po tych słowach szatynka od razu się podniosła.
-No, słucham, o czym chcesz pogadać?
-Raczej...o kim...
- Ginny czy ja o czymś nie wiem?
-No bo, ja....chyba...kocham.... Harrego...
-Serio? Gin to wspaniale!
-No właśnie nie, bo ja nie wiem czy on mnie lubi...
-Jutro z nim pogadam wszystkiego się dowiem-powiedziała i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki, jesteś kochana.
-A wiesz może od kogo dostałam ten wisiorek?
Fred akurat przechodził obok ich pokoju kiedy to usłyszał. Od razu nadstawił uszu.
-Co? A podoba Ci się?-powiedziała lekko podekscytowana.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! To jest najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek dostałam.
-To super się składa bo....-dziewczyna przypomniała sobie że miała nikomu o tym nie mówić.
-Bo? Dokończ.

-Bo...bo jutro musimy już wyjeżdżać do Hogwartu, i wszyscy będą mogli zobaczyć to cudo.
-Tia, jasne, idę do łazienki.
Miona wstała i kierowała się w kierunku drzwi. Toaleta była na korytarzu. Chłopak nie zdążył uciec.
-Fred? Co ty tu robisz?-pytała szeptem.
-Ja? Ja, tylko szedłem do, do, do kuchni. Chciałem się napić. A ty? Przecież jutro mamy wyjeżdżać, musisz się wyspać.
-Tak jak ty.
-No racja, na dobry sen proponuję kilkuminutowy spacerek, co ty na to?
-Fred przecież jest już późno, wszyscy śpią...
-No właśnie, wszyscy już śpią i nie będą nam  przeszkadzać.
-Oj Fred, Fred...-powiedziała i weszła do łazienki. Miała nadzieję że jak wyjdzie to chłopak już dawno będzie w pokoju, lecz on cały czas  stał pod drzwiami. 
-No więc? Pójdziesz ze mną na spacer?
-Ale tylko na chwilkę.
Kiedy zeszli już na dół, dziewczyna wzięła kurtkę i buty. Niestety nadal jej było zimno w nogi. Szybko pobiegła na górę i zmieniła spodnie na trochę dłuższe. Gdy otworzyli drzwi powiało chłodem. Lecz to nie zniechęciło Rudzielca. 
  Minęło już prawie pół godziny, a oni nie zwracali na to uwagi. 
-Może wiesz od kogo dostałam ten śliczny naszyjnik?-zapytała nagle.
-Od Mikołaja-zaśmiał się chłopak. 
-Ja wiem, że to nie od niego, jeszcze się tego dowiem...
-Ale czego?-śmiał się coraz bardziej.
-Kto mi go kupił.
-Przecież elfy go zrobiły.
-Mhmmm, jasne...-powoli wracali do domu. 
-Hermiono Jane Granger!  Fredzie Weasley! Czy wyście oszaleli?!-z kuchni dochodziły wrzaski pani Weasley.
-Mamo, co ty tu robisz? Dlaczego nie śpisz?-pytał przestraszony Rudzielec.
-Mogłabym was spytać o to samo!
-No, to wszystko moja wina-powiedziała szybko szatynka.- Nie mogłam zasnąć więc chciałam się przewietrzyć, a na korytarzu spotkałam Freda, namówiłam Go, żeby poszedł za mną. 
-No dobrze tylko to was tłumaczy. A teraz natychmiast na górę. I macie się więcej nie włóczyć.
Stali już przed pokojem Hermiony.
-Dzięki, gdyby nie ty to pewnie nie pojechałbym do Hogwartu-mówił cicho chłopak.
-Spoko, ale następnym razem, kiedy chcesz iść z kimś na spacer pomyśl o tym wcześniej. Dobranoc...
-Dobranoc....
Tej nocy wszyscy (znowu xD) spali spokojnie.
    *Ranek, coś około 9*
Hermiona szybko spakowała wszystkie swoje rzeczy do kufra. Kiedy zeszła na śniadanie zobaczyła, że nikogo jeszcze nie ma. Postanowiła, że to ona dzisiaj je przygotuje. Zrobiła naleśniki, tosty, bekon i jajka. Gdy wszyscy już zeszli byli zaskoczeni, a najbardziej Molly.
-Hermiona, kochanie nie musiałaś się aż tak wysilać!-powiedziała i szybko pomogła jej rozstawiać talerze.
-To była sama przyjemność-uśmiechnęła się.
Zanim zjedli śniadanie była już dziesiąta. 
  Byli już na peronie 9 i 3/4.  Do jedenastej zostało pięć minut.
-Szybko bo się spóźnimy!-krzyczała Hermiona.
Wskoczyli do pociągu. Już chwilę później siedzieli w przedziale. Bliźniacy jak zwykle grali w eksplodującego durnia, Hermiona czytała książkę, Gin rozmawiała z Harrym a Ron spał. Po pewnym czasie, obok ich przedziału przeszedł Draco Malfoy. Przez chwilę szatynce wydawało się że na nią popatrzył. Nie, to tylko wytwór wyobraźni. Kiedy wrócił na swoje siedzenie, dziewczyna wyszła na korytarz. Zostawiła lekko uchylone drzwi. Widziała, że jej przyjaciele rozmawiają ze sobą. Słyszała tylko strzępki dialogu.
-...Malfoy...
-...gapił...
-...się...
-...na...
-...Hermionę...
-...nie możliwe....
Kiedy weszła natychmiast przestali. Tylko się na nią patrzyli.
-Co się stało?-pytała.
-A co ma się dziać?-odpowiedziała szybko Gin.
-Gdy weszłam nagle przestaliście rozmawiać i na mnie się popatrzyliście, więc myślę, że coś się jednak dzieje.
-Nic się nie dzieje! Chodź zagramy w szachy-proponował Ron.
-Nie dzięki chyba się prześpię.
-Jak chcesz...
Wszyscy myśląc, że dziewczyna śpi, znowu zaczęli rozmowę.
-Jak myślicie? Czy on naprawdę się na nią patrzył?-pytała zatroskana przyjaciółka.
-Myślę, że tak...-powiedział cicho Fred. Tylko on,Draco i Hermiona znali historię z galerii. 
-Co?! Czemu tak uważasz?-denerwowała się Gin.
-Aaa...jakoś tak...-powiedział i szybko wyszedł.
Hermiona po paru minutach udawania wstała i już była na korytarzu. Tam spotkała jednego z bliźniaków.
-Czy Malfoy naprawdę się na mnie gapił?-pytała nie pewnie.
-Tak mi się wydaje...
-To źle?
-Nie, dobrze...-odpowiedział sarkastycznie. 
-Dlaczego się tak denerwujesz?
-No...bo....nie ważne...
-Dla mnie ważne-spojrzała mu prosto w oczy.
-Hermiono, nie mogę Ci tego powiedzieć-zbliżył się do niej.
-Dlaczego?
-Za dużo pytań-uśmiechną się lekko.
-Wcale nie. Odpowiesz?
-Może kiedyś....-ruszył w stronę łazienki. Dziewczyna uznała że nie warto się dopytywać. Fred i tak jej teraz nie odpowie. 
,,Może kiedyś...''Co to mogło oznaczać? Nieważne teraz miała ważniejsze sprawy na głowie. Malfoy, Fred, wisiorek i co jeszcze?!
-Miona, za niedługo dojedziemy. Może się przebierzesz? 
-Co? Ta, jasne.
Właśnie wjeżdżali na stację. Hermiona i Draco wychodzili jednymi drzwiami, w tym samym momencie. 
-O Jezuu...-pomyślała dziewczyna. Nie miała ochoty patrzeć na tego kretyna. 

Wiem, że dość krótki ale jakoś weny nie miałam.. Następny rozdział na pewno będzie dłuższy. Hermiona miała pogadać z Harrym! Wiem, wiem ale jakoś zapomniałam! Pogada w innym rozdziale.

~Panna Weasley <3









piątek, 6 listopada 2015

Fremione-rozdział 3 : ,,Nareszcie w domu"

Następnego dnia Hermiona szybko się spakowała i zjechała na dół, jeszcze zanim Fred się obudził. Zostawiła kufer w recepcji i poszła na śniadanie. Kiedy dopijała kawę do restauracji wszedł bliźniak.
-Widzę, że zostawiłaś mnie samego- śmiał się chłopak. 
-Tak.
-Jesteś zła?-pytał trochę zdziwiony
-Nie-powiedziała i poszła do wyjścia. 
-Co ja takiego zrobiłem?!
-Nic! Możemy już iść?
-Jasne..
Przez całą drogę aż do Nory wcale się do siebie nie odzywali. Z wyjątkiem pytań dotyczących godziny. Chłopak cały czas musiał wozić kufer Gryfonki. Kiedy byli już pod drzwiami wejściowymi, Hermiona się odezwała.
-Dziękuję, że przez całą drogę ciągnąłeś mój kufer.
-Spoko.
Dziewczyna już chciała odejść, kiedy Fred złapał ją za rękę.
-Przepraszam.
-Za co?-upewniała się dziewczyna.
-Za wszystko.
-Okej-już się odwracała kiedy powiedział.
-Za to że Ci nie odpowiedziałem.
-No dobrze, ale następnym razem odpowiadaj od razu.
-Dobrze,dobrze.
-A no właśnie, jeszcze mi nie udzieliłeś odpowiedzi.
-Kiedyś Ci odpowiem-śmiał się i otworzył drzwi Gryfonce.
-Nareszcie w domu-powiedziała wchodząc do kuchni.
-Ale przecież to nie twój prawdziwy dom.
-No wiem, ale ostatnio spędzam tu więcej czasu niż w swoim mieszkaniu.
Ze schodów zbiegła Ginny i od razu rzuciła się Hermionie na szyję.
-Tak tęskniłam!-piszczała Ruda.
-Ja też!
-Dziewczyny nie widziałyście się raptem przez trzy dni-wtrącił Fred.
One to zignorowały. Do kuchni weszła Molly i Artur. Z każdym się przywitała. 
   Już za dwa dni miała być Wigilia. Hermiona miała  przygotowane prezenty. Dla Ginny kupiła śliczne buty na obcasie (ona strasznie interesuje się modą), dla Harrego nową bluzę, dla Ronalda cały wór słodyczy, dla Molly i Artura śliczne poduszki, dla Georga markową czapkę i dla Freda nową, najszybszą miotłę. Kiedy była już w pokoju swoim i Ginny szybko się rozpakowała i zeszła na kolację. Były jej ulubione naleśniki ze szpinakiem i serem. Pomogła pani Weasley posprzątać, poszła do łazienki wziąć kąpiel. Rozstawiła świeczki, zgasiła światło, dolała płynu do wody i włączyła  ulubione piosenki. Musiała pomyśleć.
-O co chodziło Fredowi, kiedy mówił że kiedyś jej odpowie. Nie, zbyt często o nim myśli. Szybko się umyła i poszła spać. 
   Z rana dziewczyny były padnięte. Ginny obudziła ją w środku nocy i tak rozmawiały do 5. W końcu do ich pokoju wparował George.
-Dziewczyny! Wstawajcie! Słonko już świeci!-krzyczał.
-Och zamknij się!- Ruda rzuciła w niego poduszką. 
-Ej, Gin, myślisz, że on wróci?
-Niech spróbuje.
Chwilę później, do ich sypialni wpadło całe rodzeństwo z Harrym.
-Dziewczyny wstawajcie!-krzyknęli chórem.
Zignorowały to. Zrezygnowani wyszli z pokoju. Stanęli pod drzwiami.
-Trzeba coś wymyślić. Jakoś musimy Je wyciągnąć z łóżek-powiedział cicho George.
-Mam pomysł. Będziecie tylko musieli...-zaczął Harry, zwracając się do bliźniaków.
Znowu wparowali im do pokoju. Tym razem do dziewczyn podbiegi Fred i George. George wziął na ręce swoją siostrę, a Fred Hermionę. Szybko zbiegli na dół i wyszli przed dom. Dziewczyny były ubrane w topy na ramiączkach i krótkie spodenki. 
-Aaaaa! Fred! Odstaw mnie!-krzyczała Hermiona.
-Jak sobie życzysz-powiedział i postawił ją na śniegu.
Z racji tego, że dziewczyna nie miała butów na nogach, zaczęła skakać z nogi na nogę.
-Zmieniłam zdanie! Podnieś mnie!
-Hahaha!-chłopak tylko się zaśmiał i ponownie wziął Gryfonkę na ręce. 
Kiedy już weszli do domu Hermiona szybko wbiegła na górę i się przebrała. Założyła szary, rozciągnięty sweter i czarne leginsy. Włosy upięła w luźny koczek. Zeszła na śniadanie razem z Ginny.  Molly jak co ranek (tak właściwie to już nie rano, bo około 13 xD) zrobiła pyszne jajka na toście. Wszystkim Rudzielcom, Harremu i Hermionie strasznie smakowały. Kiedy został tylko jeden, zaczęła się bitwa. Bliźniacy, Ron, Ruda i Harry. Każdy chciał zjeść ostatniego tosta. Dziewczyna wykorzystała tą okazję i szybko go zjadła. Gdy Ron zorientował się, że na talerzu już nic nie ma, wszyscy zrezygnowani wrócili do swoich pokoi. Wszyscy oprócz Freda. Molly pojechała na zakupy, więc Hermiona postanowiła, że posprząta w kuchni.
   Dziewczyna przekonana, że została sama na dole, zaczęła nucić swoją ulubioną piosenkę. Już po chwili tańczyła latając po całej kuchni zbierała naczynia do mycia. Chłopak stał na schodach nie zauważony przez Gryfonkę. Przyglądał się całej sytuacji i ledwo powstrzymywał się od śmiechu. W końcu dziewczyna włączyła radio, i zaczęła śpiewać do Krzywołapa. Kot tylko przyglądał się jej i czasem przekręcił lekko głowę. Szatynka właśnie robiła obrót i zatrzymała się pod schodami. Wtedy go zauważyła.
-Od kiedy tu stoisz?-pytała poddenerwowana.
-Hmmm.. chyba od czasu kiedy włączyłaś radio (włączyła je niedługo po wyjściu wszystkich z kuchni).
-I ty pewnie wszystko widziałeś...
-Wszyściutko-powiedział szczerząc zęby. 
-O nie....
-Masz talent. Czy to były Fatalne Jędze?
-Taaa...
  Następnego dnia po ubraniu choinki i zjedzeniu kolacji Wigilijnej, wszyscy razem usiedli w salonie. Mieli rozpakowywać prezenty. Hermiona wcześniej, kiedy nikogo nie było położyła podarunki pod drzewko. Szatynka z bliźniakami siedziała na kanapie, Ron z Harrym i Ginny na podłodze, a Molly i Artur na fotelach. Rudzielce już się brali za swoje prezenty, kiedy Molly powiedziała:
-Chłopcy, najpierw niech dziewczynki rozpakują. 
Ginny od razu znalazła buty , bransoletkę , szczotkę do włosów i  cukierki. Hermiona otrzymała  piżamę, która wyglądała jak ogromne body dla dzieci z kapturem w kolorach pandy,  piękną, czarną spódnicę,  wielką portmonetkę, dostała długie, puchowe skarpetki ( takie na zimę*)  i na koniec, w pięknym pudełku był śliczny wisiorek z przewieszką w kształcie serca*
-Podoba ci się?-wymsknęło się Fredowi.
-Tak, nawet nie wiesz jak bardzo, mógłbyś?-zapytała Rudzielca, podając mu naszyjnik i odgarniając włosy.
Po około pół godzinie wszyscy poszli spać.

Hej! Już jest kolejny rozdział. Nie chcę za wiele zdradzać, ale za niedługo pojawi się ktoś...nowy.
Mam nadzieję że się podobało, i proszę o komentarze ;) To da mi lepszą wenę!

~Panna Weasley <3