Muzyka

środa, 4 listopada 2015

Fremione-rozdział 1 ,,Przygotowania''

Hermiona była już prawie spakowana, kiedy do jej pokoju wleciała maleńka sówka. Dziewczyna z lekkim zdziwieniem odczepiła list z jej nóżki. Gdy go przeczytała była w szoku:
Panno Granger,
Przepraszamy że tak późno wysyłamy tą wiadomość, lecz została ona uzgodniona niedawno. Razem z radą pedagogiczną postanowiliśmy że odbędzie się bal Bożonarodzeniowy, niestety już po Bożym Narodzeniu. Chcieliśmy panią poinformować, że wymagana będzie suknia.
Przepraszamy za kłopoty.
prof. Minerva McGonagall
W dziewczynie były mieszane uczucia. Z jednej strony była szczęśliwa. No w końcu nie często są bale. Z drugiej, zakłopotana. Co jeśli nikt jej nie zaprosi? Nie może iść sama. Z jeszcze innej była smutna, jeśli nie pójdzie to będzie siedzieć sama w dormitorium. 
    Nagle przypomniała sobie, że zanim wyjedzie do Nory musi znaleźć sukienkę. Wszystkie były na nią za małe. Postanowiła, że pójdzie do sklepu. Szybko się przebrała i nim się obejrzała już stała na podjeździe. Zaszła do jednego, drugiego, piątego sklepu, ale nigdzie nie znalazła nic niezwykłego. Kiedy miała już zamiar wychodzić z galerii, zobaczyła przy samym wyjściu sklep z Sukienkami na każdą okazję. Weszła do niego. Okazało się, że krawcowe mogą od razu na miejscu uszyć strój. Tylko to będzie trochę kosztować. 
-Dzień dobry. Chciałam zamówić sukienkę-przywitała się dziewczyna.
-Dzień dobry. A na kiedy ma być gotowa?
-Na teraz-uśmiechnęła się niepewnie patrząc na kobietę, szukając zrozumienia.
-Jaka okazja?-odwzajemniła uśmiech.
-Bal szkolny.
-No dobrze, zobaczymy co da się zrobić. Stań tutaj proszę-wskazała na podwyższenie.-Zdejmij kurtkę i pomyśl jak byś chciała, żeby twoja sukienka wyglądała.
-Chciałabym coś niezwykłego. Zazwyczaj noszę raczej...szare kolory, chciałam żeby wszyscy pomyśleli ,,Wow, ale Hermiona się zmieniła!''. Da się coś zrobić?
-Myślę, że raczej tak-uśmiechnęła się kobieta i poszła na zaplecze.
Kiedy wróciła miała pod ręką biały materiał, nitki, wstążki i cienki, biały sznurek.
-No to bierzemy się za robotę- wzięła miarę i zaczęła sprawdzać wymiary szatynki. 
Kilka godzin później suknia była już gotowa*. Hermiona zapłaciła i poszukała jeszcze sklepu z biżuterią. To co tam zobaczyła zszokowało ją jeszcze bardziej niż wiadomość o balu. Przy ladzie z kolczykami stał nie kto inny jak Draco Malfoy. 
-Co ten zimny arystokrata, robi w mugolskiej części Londynu?-pomyślała dziewczyna. 
Kiedy już miała zamiar wyjść ze sklepu, zobaczył ją. 
-O matko, zaraz wszystkim rozgada, że byłem w świecie mugoli-pomyślał chłopak.
Szybko do niej podbiegł i powiedział:
-Masz o tym nikomu nie mówić! Jasne?!
-Ale o czym? O tym, że chciałeś kupić kolczyki dla swojej partnerki? To nic złego-powiedziała z uśmiechem. 
Chłopak tylko wywrócił oczami i odwzajemnił uśmiech. 
-Skąd wiesz, że są dla mojej partnerki? Może je kupiłem dla Ciebie?-zapytał z ironicznym uśmiechem.
-Nie sądzę-odpowiedziała i już się odwracała do wyjścia, kiedy ten złapał ją za rękę.
-Zaczekaj...-powiedział cicho.
-Jakoś dziwnie się zachowujesz. Nie jesteś chory?-zapytała z ironią.
-O matko, jesteś nie miły , źle, chcesz być miły, jeszcze gorzej.
-Nie o to chodzi, że to źle, że jesteś dla mnie miły, tylko o to, że nigdy wcześniej do mnie tak nie mówiłeś. Zwykle z twoich ust słyszałam tylko ,,szlama''. 
-Zmieniłem się-powiedział i przysuną się o krok bliżej do Gryfonki.
Dziewczyna instynktownie odsunęła się.
-Draco co ty robisz?-pytała zdziwiona.
-Ja? Nic...-powiedział i znowu się przysuną. 
-No właśnie widzę, dlaczego się tak do mnie przysuwasz?! Draco zabierz te ręce!-krzyczała dziewczyna biorąc dłonie chłopaka ze swoich bioder.
-O co Ci chodzi?-pytał unosząc jedną brew.
-Ugh...-dziewczyna wyrwała się z objęć Malfoya i szybko wyszła z galerii. 
    Nie mogła uwierzyć w to co się właśnie stało. Malfoy. Ten idiota, który przez pięć lat ją wyzywał próbował ją pocałować!
Kiedy była już w domu szybko schowała sukienkę, buty szybko wzięła jakąś biżuterię i schowała do kufra. Za niedługo miał przyjechać któryś z Weasleyów, i zabrać ją do Nory. 
    Usłyszała dzwonek. Szybko zbiegła po schodach i otworzyła drzwi. Pojawił się w nich Fred.Nie George. A może Fred? Nie ważne, któryś z nich. 
-Cześć Hermiono!- powiedział i ją przytulił.
-Cześć.....Fred?
-Bingo!-uśmiechną się.-Gdzie twój kufer?
-Och... na górze, zaraz go przyniosę. 
-Nie, poczekaj tylko mi pokaż gdzie jest twój pokój, poradzę sobie-powiedział i znowu się uśmiechną.
Kiedy tylko wszedł do jej sypialni zobaczył masę zdjęć. Jej, Harrego i Rona, jej i Ginny, całej rodziny Weasleyów, najbardziej zdziwiło go zdjęcie jego i jej.
-Kiedy było robione to zdjęcie?-zapytał przyglądając się uważnie.
-Które? A to. Chyba jakoś pod koniec czwartego roku, a co?
-Nie nic. Gdzie ten kufer?
-Tu, na łóżku. 
Fred spróbował go podnieść.
-Jezu, kobieto co ty tam nawkładałaś? Kamienie?
-Haha, nie, to tylko: książki, ubrania, kosmetyki, pre....-ucięła w połowie wyrazu.
-Co takiego?-pytał śmiejąc się.
-Pre...pre..prehistoryczne książki
Stali już przed domem, kiedy dziewczyna spytała:
-Czym pojedziemy do Nory?
-Powiedzmy tak, pójdziemy-lekko się uśmiechną.
-Co? przecież to strasznie daleko!
-Jakoś musimy przetrwać.
-Ale jest strasznie zimno!-próbowała namówić chłopaka na zmianę zdania. 
-Ogrzać cię?-ruszał porozumiewawczo brwiami.
-Pff...-klepnęła go w ramię, ale po chwili się uśmiechnęła.
Szli już tak kilka godzin. Zaczęło się ściemniać.
-To co? Nachodziłeś się? Możemy teraz jakoś szybciej tam dojechać?-pytała Hermiona.
-O nieee.
-To gdzie chcesz nocować?-zapytała zakładając ręce na piersi.
Chłopak odsuną się trochę. Za nim znajdował się skromny budynek z napisem ,,Motel''.
-O tu.
Dziewczyna tylko westchnęła i weszła do środka. 
W środku wyglądało to o wiele lepiej niż na zewnątrz. Hol wyglądał ślicznie. Był cały bordowo-złoty. Na ziemi leżały przepiękne dywany, przy kominku stały wspaniałe, czarne, skórzane sofy i fotele. Hermiona jeszcze przyglądała się wnętrzu, kiedy Fred poszedł zamówić pokój. 

Jeeej! To jest mój pierwszy rozdział. Mam nadzieję że się Wam spodoba.

~Panna Weasley <3



*




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz