Muzyka

niedziela, 8 listopada 2015

Fremione- rozdział 4 ,,Jeszcze się tego dowiem...''

 *Tej samej nocy*
-Heej, Hermiono..-mówiła po cichu Ginny. 
-Mhmmm...-,,zamruczała'' Gryfonka. 
-Śpisz?
-Próbuję...
-No to nie próbuj, musimy pogadać....-po tych słowach szatynka od razu się podniosła.
-No, słucham, o czym chcesz pogadać?
-Raczej...o kim...
- Ginny czy ja o czymś nie wiem?
-No bo, ja....chyba...kocham.... Harrego...
-Serio? Gin to wspaniale!
-No właśnie nie, bo ja nie wiem czy on mnie lubi...
-Jutro z nim pogadam wszystkiego się dowiem-powiedziała i przytuliła przyjaciółkę.
-Dzięki, jesteś kochana.
-A wiesz może od kogo dostałam ten wisiorek?
Fred akurat przechodził obok ich pokoju kiedy to usłyszał. Od razu nadstawił uszu.
-Co? A podoba Ci się?-powiedziała lekko podekscytowana.
-Nawet nie wiesz jak bardzo! To jest najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek dostałam.
-To super się składa bo....-dziewczyna przypomniała sobie że miała nikomu o tym nie mówić.
-Bo? Dokończ.

-Bo...bo jutro musimy już wyjeżdżać do Hogwartu, i wszyscy będą mogli zobaczyć to cudo.
-Tia, jasne, idę do łazienki.
Miona wstała i kierowała się w kierunku drzwi. Toaleta była na korytarzu. Chłopak nie zdążył uciec.
-Fred? Co ty tu robisz?-pytała szeptem.
-Ja? Ja, tylko szedłem do, do, do kuchni. Chciałem się napić. A ty? Przecież jutro mamy wyjeżdżać, musisz się wyspać.
-Tak jak ty.
-No racja, na dobry sen proponuję kilkuminutowy spacerek, co ty na to?
-Fred przecież jest już późno, wszyscy śpią...
-No właśnie, wszyscy już śpią i nie będą nam  przeszkadzać.
-Oj Fred, Fred...-powiedziała i weszła do łazienki. Miała nadzieję że jak wyjdzie to chłopak już dawno będzie w pokoju, lecz on cały czas  stał pod drzwiami. 
-No więc? Pójdziesz ze mną na spacer?
-Ale tylko na chwilkę.
Kiedy zeszli już na dół, dziewczyna wzięła kurtkę i buty. Niestety nadal jej było zimno w nogi. Szybko pobiegła na górę i zmieniła spodnie na trochę dłuższe. Gdy otworzyli drzwi powiało chłodem. Lecz to nie zniechęciło Rudzielca. 
  Minęło już prawie pół godziny, a oni nie zwracali na to uwagi. 
-Może wiesz od kogo dostałam ten śliczny naszyjnik?-zapytała nagle.
-Od Mikołaja-zaśmiał się chłopak. 
-Ja wiem, że to nie od niego, jeszcze się tego dowiem...
-Ale czego?-śmiał się coraz bardziej.
-Kto mi go kupił.
-Przecież elfy go zrobiły.
-Mhmmm, jasne...-powoli wracali do domu. 
-Hermiono Jane Granger!  Fredzie Weasley! Czy wyście oszaleli?!-z kuchni dochodziły wrzaski pani Weasley.
-Mamo, co ty tu robisz? Dlaczego nie śpisz?-pytał przestraszony Rudzielec.
-Mogłabym was spytać o to samo!
-No, to wszystko moja wina-powiedziała szybko szatynka.- Nie mogłam zasnąć więc chciałam się przewietrzyć, a na korytarzu spotkałam Freda, namówiłam Go, żeby poszedł za mną. 
-No dobrze tylko to was tłumaczy. A teraz natychmiast na górę. I macie się więcej nie włóczyć.
Stali już przed pokojem Hermiony.
-Dzięki, gdyby nie ty to pewnie nie pojechałbym do Hogwartu-mówił cicho chłopak.
-Spoko, ale następnym razem, kiedy chcesz iść z kimś na spacer pomyśl o tym wcześniej. Dobranoc...
-Dobranoc....
Tej nocy wszyscy (znowu xD) spali spokojnie.
    *Ranek, coś około 9*
Hermiona szybko spakowała wszystkie swoje rzeczy do kufra. Kiedy zeszła na śniadanie zobaczyła, że nikogo jeszcze nie ma. Postanowiła, że to ona dzisiaj je przygotuje. Zrobiła naleśniki, tosty, bekon i jajka. Gdy wszyscy już zeszli byli zaskoczeni, a najbardziej Molly.
-Hermiona, kochanie nie musiałaś się aż tak wysilać!-powiedziała i szybko pomogła jej rozstawiać talerze.
-To była sama przyjemność-uśmiechnęła się.
Zanim zjedli śniadanie była już dziesiąta. 
  Byli już na peronie 9 i 3/4.  Do jedenastej zostało pięć minut.
-Szybko bo się spóźnimy!-krzyczała Hermiona.
Wskoczyli do pociągu. Już chwilę później siedzieli w przedziale. Bliźniacy jak zwykle grali w eksplodującego durnia, Hermiona czytała książkę, Gin rozmawiała z Harrym a Ron spał. Po pewnym czasie, obok ich przedziału przeszedł Draco Malfoy. Przez chwilę szatynce wydawało się że na nią popatrzył. Nie, to tylko wytwór wyobraźni. Kiedy wrócił na swoje siedzenie, dziewczyna wyszła na korytarz. Zostawiła lekko uchylone drzwi. Widziała, że jej przyjaciele rozmawiają ze sobą. Słyszała tylko strzępki dialogu.
-...Malfoy...
-...gapił...
-...się...
-...na...
-...Hermionę...
-...nie możliwe....
Kiedy weszła natychmiast przestali. Tylko się na nią patrzyli.
-Co się stało?-pytała.
-A co ma się dziać?-odpowiedziała szybko Gin.
-Gdy weszłam nagle przestaliście rozmawiać i na mnie się popatrzyliście, więc myślę, że coś się jednak dzieje.
-Nic się nie dzieje! Chodź zagramy w szachy-proponował Ron.
-Nie dzięki chyba się prześpię.
-Jak chcesz...
Wszyscy myśląc, że dziewczyna śpi, znowu zaczęli rozmowę.
-Jak myślicie? Czy on naprawdę się na nią patrzył?-pytała zatroskana przyjaciółka.
-Myślę, że tak...-powiedział cicho Fred. Tylko on,Draco i Hermiona znali historię z galerii. 
-Co?! Czemu tak uważasz?-denerwowała się Gin.
-Aaa...jakoś tak...-powiedział i szybko wyszedł.
Hermiona po paru minutach udawania wstała i już była na korytarzu. Tam spotkała jednego z bliźniaków.
-Czy Malfoy naprawdę się na mnie gapił?-pytała nie pewnie.
-Tak mi się wydaje...
-To źle?
-Nie, dobrze...-odpowiedział sarkastycznie. 
-Dlaczego się tak denerwujesz?
-No...bo....nie ważne...
-Dla mnie ważne-spojrzała mu prosto w oczy.
-Hermiono, nie mogę Ci tego powiedzieć-zbliżył się do niej.
-Dlaczego?
-Za dużo pytań-uśmiechną się lekko.
-Wcale nie. Odpowiesz?
-Może kiedyś....-ruszył w stronę łazienki. Dziewczyna uznała że nie warto się dopytywać. Fred i tak jej teraz nie odpowie. 
,,Może kiedyś...''Co to mogło oznaczać? Nieważne teraz miała ważniejsze sprawy na głowie. Malfoy, Fred, wisiorek i co jeszcze?!
-Miona, za niedługo dojedziemy. Może się przebierzesz? 
-Co? Ta, jasne.
Właśnie wjeżdżali na stację. Hermiona i Draco wychodzili jednymi drzwiami, w tym samym momencie. 
-O Jezuu...-pomyślała dziewczyna. Nie miała ochoty patrzeć na tego kretyna. 

Wiem, że dość krótki ale jakoś weny nie miałam.. Następny rozdział na pewno będzie dłuższy. Hermiona miała pogadać z Harrym! Wiem, wiem ale jakoś zapomniałam! Pogada w innym rozdziale.

~Panna Weasley <3









2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobało! Brakowało mi kilku przecinków w tym tekście, ale spokojnie ;) Ćwiczenie czyni mistrza. Niedługo masz szansę zostać mistrzynią w pisaniu takich opowiadań.
    Rada ode mnie: mniej dialogów, więcej opisów.
    Twyla ze strony Nadal uważasz, że Hogwart to bzdura?
    romione-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń