|Cześć misioki! Nareszcie piątek! Czekałam na niego cały tydzień, dziwne nie? Głównie dlatego, że właśnie dzisiaj piszę pierwszy rozdział tego opowiadania. Cóż, miłego czytania! :)|
Siostry, o godzinie 10:42, już stały na peronie. Wyczekiwały najlepszego pociągu na świecie. Miał je zabrać w miejsce magiczne, w którym już nie musiały obawiać się niczego. W miejsce, które od lat kochały. Tego uczucia właśnie miała doznać Narcyza. Pierwszy rok w Hogwarcie. Jest to najlepszy czas w życiu czarodzieja. Żaden pierwszoroczniak nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie będzie jego pamiętny rok w życiu.
Cyzia bardzo się niecierpliwiła. Siostry dużo opowiadały jej o szkole, w której już jutro będzie się uczyć. Była pewna, że trafi do Slytherinu.
7 lat później...
Bellę obudził głośny trzask drzwi. Dziewczyna szybko ubrała się i wyszła z pokoju. Było jej strasznie niedobrze. Upiła się wczoraj na imprezie, na której znienawidziła mugoli.
Wszystko zaczęło się 7 maja. Bella stała się najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Zdobyła chłopaka, w którym bujała się jeszcze gdy uczęszczała do Hogwartu. Mugol z krwi i kości. Umówiła się z nim w klubie. Przyszła kwadrans wcześniej. W łazience przyłapała jej chłopaka całującego się z jej rywalką, Gretą Pineapples z Gryffindoru.
Mimo wszystko starała się zachowywać pozorny spokój. Gdy weszła do kuchni, ujrzała jej matkę i jej szwagierkę Walburgę. Obie krzyczały coś o zdrajcy i, że jego noga tu nie postanie.
- Co się tu dzieje? - spytała dziewczyna.
- Syriusz... - odparła niepewnie Walburga.
- Co z młodym? - spytała dziewczyna z udawanym zaniepokojeniem. Od urodzenia go nienawidziła. Był taki inny. Taki uśmiechnięty. Zero powagi.
- Zdradził ród. Trafił do Gryffindoru. Zdrajca krwi. Zaraz okaże się, że szlamowaty! - mówiła z obrzydzeniem Druella Black.
- Gdzież od razu zdrajca krwi Druello? - broniła syna kobieta.
- A jak wytłumaczysz to Walburgo?
Dziewczyna pozostawiła dwie kobiety same. Widać było, że przeszkadza im obecność najstarszej córki jednej z nich. Nie mogła zrozumieć jakim cudem trafił gdzie indziej. Od lat ród Blacków był pełen Ślizgonów. Wiedziała jedno, czystość jest najważniejsza.
Bella postanowiła powiedzieć swojej średniej siostrze o całym zajściu. Weszła do pokoju bez pukania i zamarła. Jej siostra siedziała na łóżku w objęciach jakiegoś nieznajomego chłopaka.
- Bella? C-co ty tu robisz? - spytała zakłopotana Andromeda.
- Dromeda...Kto to jest?
- Ted, przedstaw się. - zachichotała.
- Jestem Ted. Ted Tonks. - powiedział brunet i wyciągnął rękę na powitanie. Bella poczuła się dziwnie. W świecie czarodziejów nikt nigdy nie podawał sobie ręki. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić więc uśmiechnęła się i ciągnęła dalej rozmowę.
- A ty Tedzie pochodzisz z rodziny czystokrwistej czy jesteś półkrwi?
- Ted jest czysty! - uprzedziła przyjaciela Andromeda.
- To...W takim razie nie przeszkadzam. Dromedziu?
- Tak?
- Zejdź za 15 minut na dół proszę.
- Dobrze kochana, zejdę nawet za 14.
Następne dni były takie same. Przepełnione krzykami Druelli i Walburgi Black. Dziewczyny były naprawdę znudzone następnymi dniami. W szczególności Bellatrix. Andromeda spotykała się z Tedem i często nie było jej w domu. Cieszyła się chociaż, że jej ukochana siostrzyczka przyjeżdża na święta. Już 2 dni i przyjedzie! Bella darzyła szczególną sympatię najmłodszą z sióstr. Nie ważne, że dzieliła ich duża różnica wieku.
W dniu przyjazdu Narcyzy, Druella zaprosiła najstarszą córkę na rozmowę. Dziewczyna udała się w pośpiechu do pokoju pani Black.
- Bellatrix Lestrange...to brzmi pięknie! - zachwycała się głowa rodziny.
- S-słucham? Co to ma znaczyć? - zdziwiła się Bellatrix, która przypadkowo usłyszała słowa matki.
- Och, kochana. Jesteś wreszcie! Siadaj. - powiedziała po czym popchnęła krzesło w stronę córki. - Znalazłam ci partnera.
- Mamo o co tu chodzi?
- Za dwa dni bierzesz ślub! To cudownie nieprawdaż?
Bellatrix nie mogła tego dłużej słuchać. Nie dopuszczała do siebie myśli, że właśnie wyjdzie za osobę, której nie zna. Może jeszcze ma mieć z nim dzieci? Wolała już pójść i utopić się w rzece nieopodal.