Muzyka

czwartek, 5 listopada 2015

Fremione-rozdział 2 ,,Wspaniały wierczór''

  Chłopak wrócił z recepcji. 
-No dobra Miona, chodźmy do pokoju. 
Fred zostawił kufer w holu, miał go ktoś później przynieść. Kiedy wchodzili już po schodach na najwyższe piętro (tam był ich pokój), Hermiona poślizgnęła się na szczęście Fred, który szedł za nią zdążył ją złapać.
-O tak patrze że na mnie lecisz-śmiał się chłopak.
-Pff.. chciałbyś.
W końcu dotarli na samą górę. Okazało się, że było w nim tylko jedno łóżko, balkon i drzwi do łazienki.
-No, a Ty gdzie będziesz spał?-pytała dziewczyna patrząc na posłanie.
-Jak to gdzie? Na łóżku.
-Alee, jest tylko jedno, nie mogłeś zamówić pokoju z dwoma łóżkami?
-To był jedyny wolny pokój, widocznie będziesz musiała spać na ziemi-powiedział i poszedł do łazienki. 
Hermiona wykorzystała ten moment ,żeby się przebrać. Niestety nie zdążyła i, kiedy była w samym staniku wszedł Fred. 
-No, no Hermiona. Nie zdążyłaś się ubrać, chyba, że to tak specjalnie..-śmiał się.
-Fred! Ugh...Nie mogłeś powiedzieć. że wychodzisz?!-zapytała i szybko założyła bluzkę. 
-Zwykle nie mówię nic, kiedy wychodzę z łazienki. W sumie to nie był aż taki zły wido..-nie skończył, bo dostał poduszką po głowie.
-Spadaj...-lekko się uśmiechnęła. 
Około godziny później, Hermiona zaczytana w jedną ze swoich książek, nie zwróciła uwagi na wchodzącego do pokoju Freda. Dopiero po chwili wyrwał ją z zamyślenia.
-Hermiono! Z okazji świąt, które dopiero będą, mam zaszczyt zaprosić Cię na kolację. Co ty na to?
-No wiesz, bardzo chętnie, tylko ja nie mam w co się ubrać!-prawie krzyknęła i szybko podbiegła do kufra, rzucała ubrania po całym pokoju, a chłopak zręcznie je łapał.-Dobra spotkamy się na dole. Tylko, o której?
-A nie wiem. Może o 20.00?
-Dobra, jest szesnasta trzydzieści, mam nie wiele czasu..
-Nie wiele czasu? Masz prawie cztery godziny!
-No właśnie! To strasznie mało! A teraz już idź, muszę się przygotować.
Chłopak posłusznie wyszedł. Hermiona na szczęście wzięła jeszcze jedną sukienkę, co prawda trochę za małą ale trudno, miała być na wszelki wypadek. Była to sukienka do kolan, cała czerwona w czarną kratkę, na to założyła czarną skórzaną kurtkę. Na nogi włożyła czarne obcasy. Popatrzyła na zegarek, za piętnaście 19.30. Mało czasu. Szybko weszła do łazienki i zrobiła delikatny makijaż. Włosy rozpuściła i wyprostowała*. 19.50.
-Trzeba już schodzić, zanim będę na dole to już będzie 20.00.
W końcu wyszła. Była o minutę wcześniej, bo odkryła, że dosłownie przy drzwiach do ich pokoju jest winda.
Na dole zobaczyła Freda. Stał tam i co chwila patrzył na zegarek.Nie widział jej bo był odwrócony do niej plecami. Szybko zbiegła po schodach i zakryła mu oczy.
-Zgadnij kto to?-zapytała i dała mu całusa w policzek.
-Mmm..pomyślmy, Hermiona?
-Zgadłeś-zaśmiała się dziewczyna.
-Wow! Miona, wyglądasz ślicznie!
-Oj, nie przesadzaj.
-Zapraszam-wziął ją pod rękę i razem poszli do pobliskiej restauracji.
Odsuną krzesło i pozwolił jej usiąść. Sam usiadł na przeciwko. 
   Po chwili podeszła do nich kelnerka. 
-Co chcą państwo zamówić?
-Ja poproszę spaaadeeti-Fred miał trudności z wymawianiem mugolskich potraw.
-Poprosimy dwa razy spaghetti-szybko powiedziała Hermiona.
-Dobrze, coś do picia?
-A co pani poleca?-pytała dziewczyna.
-Ja, polecam, sama nie wiem, może szampana? Albo wodę, soki..
-No to poprosimy..szampana-powiedział stanowczo Fred.
-Fred! Nie możemy!
-Oj no nie bądź taka, przecież nikt się nie dowie. 
-No...dobrze, ale jak komuś powiesz to Cię zabije!- zagroziła Hermiona.
-Hehe, no dobrze, dobrze, nikomu nie powiem.
Kelnerka po pół godzinie przyniosła im potrawy i szampana. Od razu zaczęli jeść. Fred zachwycał się kolacją.
-Nigdy nie jadłem niczego lepszego.
-Szampan też jest, nawet, dobry. Tylko my nie powinniśmy go pić.
-Ojoj, Hermiona, przecież nikt się nie dowie.
-Nie o to chodzi. Po prostu, no uważam, że w wieku 15 i 16 lat nie powinno się pić szampana.
-Miona, Miona, Miona. Życie jest po to, żeby się wyszaleć.
-No, może i masz rację. 
Po tej rozmowie i po zjedzonej kolacji postanowili, że wybiorą się na spacer. 
Kiedy wyszli z restauracji kierowali się w stronę parku.  W połowie drogi Fred złapał Hermionę za rękę. Dziewczyna nie zaprzeczała. Kiedy już dotarli do celu, usiedli na ławce.
-Hermiona, zagrajmy w grę-powiedział chłopak.
-Okej.
-Zadam Ci pytanie, a ty musisz powiedzieć pierwszą rzecz, która Ci przyjdzie do głowy. Gotowa?
-Zawsze i wszędzie.
-Niebieski czy zielony?
-Zielony.
-Babeczki czy ciasteczka?
-Babeczki!
-Hawaje czy Grecja?
-Hawaje.
-Lubisz mnie?
-Tak.
-Bardzo?-pytał już z lekkim uśmiechem.
-Bardzo.
-Kochasz mnie?
-Tak, czekaj co?!
-Hehe, tylko sprawdzałem-powiedział i przytulił ją.
Hermiona lekko zawstydzona. Co ona powiedziała?! Czy ona naprawdę tak myślała? To pierwsze jej przyszło na myśl. 
   Chłopak nagle wstał.
-Miona, zatańczysz?
-Ale tak bez muzyki
Fred tylko wywrócił oczami i wyczarował radio.
-Fred! Nie można czarować poza szkołą. 
-Nie można wyczarowywać tylko poważniejszych zaklęć, takich jak patronus. Nikt nie będzie zwracał na to uwagi, że wyczarowałem radio.
Z radia zaczęła lecieć muzyka. Chłopak wyciągnął rękę do Hermiony. Dziewczyna odważyła się i podała mu swoją dłoń. Zaczęli tańczyć. Nie wiedzieli ile to trwało. W końcu się zatrzymali i popatrzyli sobie głęboko w oczy.
-Masz śliczne oczy-wyszeptała.
-Ty też.
W tym momencie chwycił jej twarz i pocałował. 
   I wszedł do pokoju, miała lekki sen, kiedy tylko usłyszała skrzypienie drzwi od razu się obudziła.
-To tylko sen-pomyślała.
-Hermiono! Z okazji świąt, które dopiero będą, mam zaszczyt zaprosić Cię na kolację. Co ty na to?
-Ale ty już to mówiłeś.
-Co? Nie, dopiero wszedłem.
-Och...No to dobrze zgadzam się, to o 20.00 na dole?
-Co? Skąd wiedziałaś?
-Domyślałam się, a teraz już idź, muszę się przygotować.
-Ale masz je..-nie skończył.
-Jeszcze prawie cztery godziny, tak, wiem,wiem.
-No dobra, to było dziwne, no to ustalone. Do zobaczenia.
   Hermiona powtórzyła wszystko to samo co w swoim śnie.
Już zeszła po schodach. Postanowiła, że tym razem nie da mu buziaka. Tylko zasłoniła mu oczy. Po kolacji poszli na spacer, do parku. Fred znowu złapał ją za rękę. Teraz to ona zaczęła tą samą grę.
-Fred, zagrajmy w grę.
-Ok.
-Będę Ci zadawała pytania, a Ty musisz powiedzieć pierwszą rzecz, która przychodzi Ci na myśl. Gotowy?
-Jak zawsze!
-No dobra. Czerwony czy czarny?
-Czarny.
-Ciasto czy babeczki?
-Babeczki.
-Miami czy Nowy York?
-Miami.
-Lubisz mnie?
-Tak! Jak inaczej?!
-Bardzo?
-Bardzo, bardzo. 
-No dobra ostatnie pytanie. Kochasz mnie?
-Zobacz jaki jest wspaniały wieczór-unikał tematu chłopak.
-Fred, nie odpowiedziałeś mi.
-Na co?
-Na moje pytanie-Gryfonka coraz bardziej się denerwowała.
-A jak ono brzmiało?
-O Jezu, nie ważne, chodźmy już do hotelu-powiedziała zrezygnowana.
Kiedy już wrócili, dziewczyna szybko się przebrała w piżamę ( biały top na ramiączkach i luźne spodnie do kolan) i wskoczyła pod kołdrę. Fred miał spać na podłodze. Hermiona całą noc nie mogła spać. W końcu pomyślała, że musi się przewietrzyć. Podeszła do drzwi od balkonu i je otworzyła. Wychodząc nie wzięła ze sobą żadnej kurtki czy swetra. 
  Chłopaka obudziło zimno. Szybko otworzył oczy i spojrzał w stronę łóżka. Było puste. Przestraszył się. Bał się, że Gryfonka może sobie coś zrobić. Dziewczyna miała dwie sprawy do przemyślenia. Myślała o Draco, ale i o Fredzie. Malfoy chciał ją pocałować. Fred unikał tematu miłości. Nie wiedziała co myśleć. Nagle ktoś złapał ją od tyłu. To był Rudzielec. Okrył ją kocem.
-Czemu tutaj stoisz bez żadnej kurtki?! A jak się przeziębisz?
-No to co? I tak nikogo nie obchodzę.
-Mnie obchodzisz.
-Ta...jasne..-powiedziała i już chciała wracać do pokoju, kiedy Fred złapał ją za rękę.
-Powiesz mi co Cię gryzie?
-Nie wiem czy to Ci się spodoba..
-Jakoś to przetrwam.
-No wiec....-i opowiedziała mu sytuację ze Ślizgonem. -No i on chyba chciał mnie pocałować.
-Co chciał zrobić?!-krzyknął na cały motel.
-To co usłyszałeś. A teraz, dobranoc.
-Branoc....

A więc, jest już drugi rozdział! Strasznie się cieszę. Mam nadzieję że się Wam spodoba. Wiem, wiem wszyscy sobie pomyśleli,,Za szybko się pocałowali, wszystko jest za szybko!''. Ale zmieniłam to wszystko w sen.

~Panna Weasley :3
*tak mniej więcej wyglądała jej fryzura












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz