Muzyka

środa, 2 grudnia 2015

Fremione- rozdział 8 ,,Mowa jest źródłem nieporozumień...''

Hermiona z ostatniego wieczoru pamiętała tylko to, że razem z Fredem siedziała na schodach, po tym film się urwał. Obudziła się. W swoim dormitorium. Tylko jak ona się tu znalazła? Chyba bliźniak musiał ją tu przynieść. Ale jak udało mu się wejść do dormitorium dziewczyn? To teraz było nie ważne. Musiała się przebrać z sukienki. Spojrzała na zegarek: 12.48. Na szczęście jest niedziela. Zobaczyła  że jej koleżanki nadal śpią. Wydawało się tak pięknie. Wczoraj świetnie się bawiła, ale kiedy przypomniała sobie powód płaczu znowu się zaczęło. Musiała wziąć się w garść. Przecież ona nigdy nie płakała tak dużo. Zawsze to ona pocieszała swoje współlokatorki. Ubrała się w czarne rurki, szarą bluzkę, na to założyła fioletowy sweterek. Na nogach miała czarne conversy. Zeszła na późne śniadanie. Przy stołach siedziało mało osób. Na jego końcu siedziała Ginny z bliźniakami. Hermiona nie chciała z nimi rozmawiać. Szczególnie po tym co się stało na balu. Usiadła na drugim końcu stołu. Chciała być jak najdalej od niego.
-Zobaczcie, ma czerwone i zapuchnięte oczy. Znowu płakała-mówiła z przejęciem Ginny. 
-Znowu?-zapytali razem bliźniacy.-Dlaczego?
-Nie mówcie jednocześnie bo to przerażające. Hermiona lubi Freda ale nie wie czy ty ją lubisz-wskazała na brata. - Cały czas płacze bo boi się że ją odrzucisz, wykorzystasz. Myśli że założyłeś się z kimś dlatego ją zaprosiłeś na bal. 
-Co?! Oczywiście że ją lubię, nigdy bym jej nie wykorzystał, to moja przyjaciółka...-mówił Fred. 
-Tylko przyjaciółka?-bliźniak ruszał porozumiewawczo brwiami.
-Ginny, pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę? Co miałaś na myśli, kiedy mówiłaś że coś będzie nie legalne?
-No bo ja jak gadałam z Pen, to ona mówiła że w jej poprzedniej szkole uczyli ich transmutacji.
-Noo, ale u nas też tego uczą-powiedział George. 
-Ale chodzi mi o transmutację ludzi w zwierzęta.
-Uczyli ich jak być animagami?-powiedział podekscytowany Fred. 
-No właśnie, i pomyślałam że mógłbyś nauczyć się jak być animagiem i przychodzić do Hermiony, ona zawsze jak nikogo nie ma w pobliżu to gada sama do siebie, głośno myśli. 
-Nasza Mionka gada sama ze sobą?-śmiał się George. 
-Chcę ci przypomnieć że ty też tak robisz-powiedział sarkastycznie Fred.
-No racja.
-To trzeba jeszcze pogadać z Pen-powiedział Fred.-Ginny to jest twoje zadanie, ja tym czasem idę pogadać z naszą płaczką-już wstawał od stołu, kiedy podeszła do niego Angelina Johnson. 
-Hej Fred,  co tam? 
-A nic, wiesz spieszę się więc...-próbował wyminąć dziewczynę.
-Gdzie? 
-Nie ważne, ale na prawdę muszę już iść. 
Chłopak zręcznie się wymkną. Szybko podbiegł do wychodzącej z sali Hermiony.
-Hej! Hermiona zaczekaj!-krzyczał bliźniak.
Złapał ją za rękę.
-Fred, ja naprawdę nie mam teraz nastroju do żartów-próbowała się wyrwać Gryfonka.
-Ja chciałem tylko pogadać. Pójdziesz ze mną na spacer?
-Fred, ja...ja...ja naprawdę nie mam humoru, chciałabym pobyć chwilę sama...-mówiła coraz ciszej.
-To pobądźmy sami razem-chłopak uśmiechną się jednak widząc minę dziewczyny szybko przestał. -No proszę, musimy pogadać.
-Tylko na pięć minut. 
Już chwilę później byli na błoniach. 
-No więc, o czym chciałeś rozmawiać?- pytała dziewczyna nie patrząc się na chłopaka. 
-Po pierwsze: nie wiem jak mogłaś sobie pomyśleć że chciałbym Ciebie wykorzystać. Po drugie: nie założyłem się z nikim, chciałem po prostu miło spędzić z tobą wieczór. 
-Co? Skąd o tym wiesz? Ginny Ci powiedziała?-mówiła oburzona Gryfonka. 
-Spokojnie, ona nic mi nie chciała mówić, ja nalegałem. Myślałaś że Ciebie nie lubię? Ja Ciebie bardzo lubię! Dlaczego tak myślałaś?
-Sama nie wiem, bałam się że mnie odrzucisz...
-Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił....Lubię Cię, nawet nie wiesz jak bardzo...
W jednej minucie Hermionie zrobiło się wesoło. 
-Wiem że byś tego nie zrobił-powiedziała z uśmiechem.
-Co? To czemu tak myślałaś?
-Nie wiem.
-I weź tu zrozum kobietę...A ja wiem, czego ty byś nie zrobiła-powiedział nagle Fred.
-Co takiego?-pytała krzyżując ręce na piersi.

-Nie pocałowałabyś mnie.
Dziewczyna zrobiła krok w stronę chłopaka, mimo że stanęła na palcach nadal nie sięgała Rudemu do nosa. Weasley pochylił lekko głowę. Ich usta dzieliły milimetry. W końcu zetknęły się. Trwało to kilka sekund. Dziewczyna oderwała swoje wargi. Kiedy spojrzała na chłopaka nadal miał zamknięte oczy i lekko uchylone usta. 

Hermiona uśmiechnęła się tylko i poszła w stronę szkoły. Po kilku sekundach Fred ją dogonił. 
-I co? Ja zrobię wszystko! Nie bez powodu jestem  w Gryffindorze-powiedziała dziewczyna z rumieńcami na twarzy.
-Wow, Hermiona nie wiedziałem że naprawdę to zrobisz, znaczy nie żałuję, ale...Wow.
-Co, zdziwiony?-Hermiona się zaśmiała. 
-No troszeczkę...Moglibyśmy to powtórzyć.
-Co? Fred powiedz że żartujesz. Przecież tak nie można!
-Dlaczego nie można? 
-Nie można się całować nie będąc parą.
-Dlaczego?
-No...bo...bo tak.
-Nic dwa razy się nie zdarza, ale są takie chwile, które chciałoby się przeżyć jeszcze raz. Mam rację?
-Wow, Fred nie spodziewałam się tego. Ale tak, masz rację. 
-No i to jest właśnie taka chwila. Chciałbym ją przeżyć jeszcze raz.
Po tych słowach, szatynka patrzyła jeszcze chwilę na bliźniaka po czym poszła do szkoły. Okazało się że już jest prawie 15. Byli na błoniach ponad 2 godziny. 
    Tą całą sytuację obserwował pewien nieziemsko przystojny blondyn. Draco Malfoy niespokojnie chodził po dormitorium, rzucając wszystkim co miał akurat pod ręką. Po pewnym czasie, słysząc niepokojące dźwięki do pokoju wszedł nie kto inny jak Blaise. 
-Smoku co ty wyprawiasz? Ej uważaj to jest wazon z czasów Salazara Slytheri...-nie skończył,musiał się schylić przed rzutem. - Co się z tobą dzieje?
-A ty już nie ze swoją Rudą wiewiórą?-mówił przez zęby. 
-O co ci chodzi? Chcę ci przypomnieć że ty też zakochałeś się w pewnej Gryfonce.
-No wiem i w tym problem-powiedział siadając na parapecie. 
-Dlaczego? Myślałem że z twoim ,,urokiem osobistym,, możesz mieć każdą dziewczynę.
-No tak, każdą tylko nie Granger. Ona jest inna. Nigdy nie będzie chciała być z kimś takim jak ja...
-Stary, mowa jest źródłem nieporozumień. Musisz jej to pokazać że się zmieniłeś. 
-No tak, ale ona się przed chwilą obściskiwała z Weasleyem. 
-Co?!-krzyczał podbiegając do okna.-Hermiona mówiła że z nim nie jest.
-Gadałeś z nią?!
-No jasne, przecież to moja przyjaciółka.
-Ale wy gadacie ze sobą od trzech dni...
-No to co. Draco musisz ją oczarować-mówił wracając do tematu Blaise.

No hej. Wiem że dawno nie wstawiałam postów. Mam nadzieję że się wam spodoba. Proszę was! Zostawiajcie komentarze!!

~Panna weasley 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz