Muzyka

niedziela, 10 kwietnia 2016

17 Nocka

Środa, 30.09.2016 rok, 16.47
Siedziałam na pochyłym drzewie,  kiedy podszedł do mnie Draco. Usiadł obok mnie i oparł głowę o gałąź. Wyglądał jakby coś  go martwiło.
-Coś się stało?
-Tak.
-Powiesz mi co?- zapytałam z ciekawością.
-Wiesz co mi powiedziała Pansy? Że jej najlepsza przyjaciółka łazi za takim jednym ślizgonem i nie spędza z nią  czasu. To dziwne, że mi przytrafiło się to samo.
-Ups.
-Teraz to ups.
-Draco,  przepraszam. Obiecuję,  że teraz będę spędzać z wami więcej czasu.
-Taa, jasne ostatnio też tak mówiłaś, i że Teodor teraz cię potrzebuje.
-No bo tak jest.  On znowu to zrobił, jak ty byś się zachował, gdyby Blaise to zrobił?
-Nie wiem- odpowiedział po chwili namysłu.
-No widzisz. Obiecuję, że teraz będę spędzać więcej czasu z Pansy. Możesz jej powiedzieć, żeby przyszła do mnie po kolacji.
-Okey,  to lecę- powiedział szczęśliwy i pobiegł do szkoły.
-Powiedz jej,  żeby wzięła piżamę, ty tez możesz przyjść.-krzyknęłam.
Zaraz miała być kolacja.  Usiadłam obok gryfonów. Harrego i Rona nadal nie było.  Martwiłam się już o nich. Powinni już dawno wrócić. Na stole pojawiło się jedzenie. Wzięłam trochę frytek, kurczaka i groszek.  Było jak zawsze pyszne. Siedziałam naprzeciwko stołu ślizgonów dokładnie przed  Blaisem, Pansy i Draco. Obok nich siedział Marcus Flint. Nadal się zastanawiam, dlaczego jeszcze uczy się w Hogwarcie skoro jest prawie 6 lat starszy. Może nie zdał? Potem zapytam się Draco. Pamiętam jak wyglądał na drugim roku. Krzywe zęby, przylizane włosy. Zmienił się ogromnie. Teraz miał proste zęby i ładnie ułożone włosy. Przez chwilę się w nich wpatrywałam. Potem zauważyła mnie Pansy. Chyba już wiedziała, że zapraszam ją na noc do siebie bo była cała w skowronkach. I wtedy podeszła do mnie Ginny, z którą miałam coraz gorsze kontakty. Ona zaczęła przyjaźnić się z Penelopą a ja z Pans. Ostatnio powiedziała mi nawet, że kradnę jej Blaisa.
-Hej.
-Cześć-powiedziałam.
-Co robisz dziś wieczór?
-Zaprosiłam do siebie kilka osób, a co?
-Nie nic, bo wiesz jutro nie ma zajęć cały dzień bo jakieś egzaminy piszą czy coś takiego, no i robimy taką małą imprezkę w Wieży Gryffindoru i myślałam, że może wpadniesz ale masz już plany więc nie ważne.
-Ale się rozgadałaś. Dzięki za zaproszenie.
-Taa, no to pa.
To było dziwne. Nie gadałyśmy ze sobą bardzo długo a tu nagle podchodzi i pyta czy przyjdę na imprezę. Nadal nie pamiętam o co się tak właściwie pokłóciłyśmy, bo mało pamiętam z tych ostatnich dwóch lat. Ale zaraz sobie przypomnę.
  Właśnie szykowałam popcorn i miski na chipsy, bo zaraz miała przyjść Pansy z Draco. Na biurku stały już szklanki i picie. Byłam  prawie gotowa. Skoro mają u mnie nocować to muszę skołować jakieś łóżka. Chociaż nie, ja i Pans będziemy spać na jednym łóżku, ponieważ jest na tyle duże, żeby pomieścić dwie osoby, a Draco może spać na kanapie. Szykowałam już filmy. Chciałam, żeby ślizgoni w końcu jakiś zobaczyli. Nie oglądałam jeszcze nic na moim nowym telewizorze, odkąd prof. McGonagall pozwoliła mi go wyczarować. Wyjęłam z szafy kilka koców i mnóstwo poduszek. Chwilę później usłyszałam pukanie. Ciekawe jak wyglądali pukając w obraz. Szybko pobiegłam ich wpuścić. Byli jeszcze w normalnych ubraniach, więc czuje się trochę dziwnie stojąc przed nimi w piżamie na ramiączkach z wielką, śpiącą owcą na środku i krótkich spodenkach. Zaprosiłam ich do środka a oni automatycznie poszli do mojego pokoju. Moja przyjaciółka schowała się w garderobie a przyjaciel w łazience, kiedy wyszli byli już w piżamach. Pans miała na sobie biały podkoszulek z Myszką Miki i krótkie, czerwone spodenki w białe kropki. Draco był w samych bokserkach. Kiedy popatrzyłam na jego tors, kolana mi się ugięły. Normalnie miał sześciopak! Ale taki bardzo widoczny. Po chwili założył luźną bluzkę i dresy. Domyślam się, że potem je zdejmie. Usiedliśmy na kanapie i chcieliśmy już oglądać film, kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego pokoju. Myślałam, że to Teo, ale kiedy je otworzyłam zobaczyłam tam Blaisa. Był już ubrany jak do snu. Jego żółte ubranie byłoby widoczne z kilometra. Szybko wszedł i skoczył na siedzenie obok przyjaciół.
-Nie jesteś na imprezie u Ginny?-spytałam zaskoczona, że w ogóle przyszedł.
-Nie, jest na mnie zła. Już mnie to denerwuje. Cały czas się obraża. Chyba z nią zerwę.
-Aha, spoko. A co tak właściwie tu robisz?
-Jak to co? Draco powiedział, że idzie z Pansy do ciebie i zapytałem czy też mogę iść no i powiedział że tak.
-Aaaa, bo ja ciebie nie słuchałem i przytaknąłem, żebyś się odczepił, sorry stary.
-Ale mnie nie wygonisz?-zapytał Zabini z oczami szczeniaczka.
-Jasne, że nie. Oglądamy?
Film był świetny.  "Król lew" nigdy mi się nie znudzi. Najlepsza bajka świata. Potem, kiedy zaczęliśmy "Krainę Lodu" do pokoju wszedł Teodor. On także był w piżamie. Jakby każdy w Hogwarcie wiedział, że dzisiaj jest u mnie nocka. Za moim przyjacielem stali Fred i George. I wtedy uświadomiłam sobie, że nie ma już gdzie spać.  Gdy powiedziałam to na głos, Nott zaprowadził mnie pod drzwi wejściowe do pokoju. Obok włącznika światła był jeszcze jeden przycisk, cały taki puchowy i różowy. Nawet nie zauważyłam, że tam jest. Kiedy go wcisnęłam, podłoga zaczęła się "wciągać" do środka a chwilę później wysunął się materac. Ba! Wszędzie gdzie były panele, leżał teraz materac. Tak jakby podłoga była materacem! I teraz każdy miał gdzie spać. Ten pokój zaskakiwał mnie coraz bardziej.
  Wszyscy usiedliśmy pod telewizorem i dalej oglądaliśmy bajkę. Po niej, każdy chciał oglądać horror. Każdy, oprócz mnie. No ale zgodziłam się na "Szubienica". Zawsze, kiedy był straszny moment piszczałam i "psułam atmosferę" jak to twierdził Draco. Najgorzej było, kiedy skończyły się przekąski. Wszyscy narzekali i mówili, że to moja wina. No ale kurcze, miały być trzy osoby razem ze mną. Na szczęście, George wyczarował jeszcze kilka paczek chipsów i produktów z ich sklepu. Około godziny 3 byliśmy tak obżarci słodyczami, że większość z nas pozasypiała. W sumie to zostałyśmy tylko ja i Pansy. Mówiła, że chce pogadać.
  Usiadłyśmy na moim łóżku gdzie było pełno ubrań i opakowań po jedzeniu.
-Hermiona, jest sprawa. Bo mi się podoba chłopak, i on ma dziewczynę ale powiedział, że chyba z nią zerwie.
-I w czym problem? Powinnaś się cieszyć, że będzie wolny.
-No tak tyle, że to Blaise.
-Blaise ci się podoba?-zapytałam się na tyle głośno, że chłopcy poruszyli się na materacu.
-Miona! Możesz się zamknąć? Nie chcę, żeby cały świat o tym wiedział.
-Przepraszam, nie panuję nad moim głosem.
-Dobra, wybaczam ci-powiedziała surowo, lecz łagodnie i z uśmiechem. - Mogłabyś z nim pogadać? To dla mnie bardzo ważne. Od tego zależą losy świata!-krzyknęła, na co panowie podnieśli głowy i zaspanymi oczami na nas spojrzeli.
-Losy świata zależą od czego?-spytał pół nie przytomny George.
-Chyba od tego, czy zjemy pączki czy nie-odpowiedział Draco, któremu najwyraźniej śniły się pączki.
-No to lepiej je zjedzmy-zgodzili się Fred i Blaise.
My tylko się zaśmiałyśmy i zeszłyśmy z łóżka. Ja poszłam się położyć obok mojego chłopaka, a Pansy gdzieś na podłodze albo kanapie. Nie pamiętam. Tak właściwie,  nie pamiętam nic oprócz rozmowy z Pansy. Wiem jeszcze tylko, że to była najlepsza nocka na świecie.

Tamtatataaaam! Przepraszam, że tak długo to trwało, ale wiecie jak to jest, święta, egzaminy szóstoklasisty i szkoła. Obiecuję, że teraz będę pisać o wieeeeele częściej. 
~Panna Weasley <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz