Muzyka

piątek, 17 lutego 2017

Kiss for Luck #5 | Happy Birthday, Blaise

   Chłopak nie mógł uwierzyć, że jego przyjaciele są zdolni do czegoś takiego. Nawet nie podejrzewał, że coś szykują. Zaskoczony ślizgon uśmiechnął się i poszedł się z każdym przywitać. Każdy do kogo podchodził od razu życzył mu wszystkiego najlepszego i takie typowe życzenia.
   Kiedy impreza rozkręciła się już na dobre, Blaise nadal nie mógł znaleźć Hermiony. Zaczynał się o nią martwić. Sam nie wiedział dlaczego. Przecież Granger była dla niego tak właściwie nikim. Nie miał się czym przejmować. Przez tyle lat dawał sobie radę bez tej małej gryfonki, więc teraz też da. Chcąc na chwilę zapomnieć o rzeczywistości, podszedł do lodówki i wyjął z niej butelkę Ognistej Whisky. Nalał jej do pełna. Po wypiciu jednej szklanki nalał drugą. Właśnie w tym momencie ucieszył się z faktu, że ma mocną głowę. 
   Po kilku godzinach od rozpoczęcia przyjęcia, Zabini zobaczył jak jego najlepszy przyjaciel zaczął tańczyć do Fatalnych Jędzy. Chłopak wiedząc, że Malfoy jest już kompletnie pijany pospieszył mu na ratunek. 
-Draco, chodź - powiedział.
-Ale dlaszecho, Diabełku ja się świetnie bawię. 
-Wiem, widzę właśnie. Dlatego cię ratuję.
-Ja ci bardzo dziękuję, ale od czecho ty mnie ratujesz?
-Od upokorzenia Malfoy, mówi ci to coś?
Po kilku minutach próby tańca Draco i ponownego namawiania na powrót do pokoju, Smok w końcu uległ i poszedł za przyjacielem. Zabini odprowadził Malfoya do pokoju i położył go do łóżka, gdzie ten od razu zasnął. Blaise wrócił do Pokoju Wspólnego, gdzie wszyscy po kolei zaczęli do niego podchodzić i dziękować za super imprezę, po czym wychodzili. W końcu jubilat został sam z wielkim bałaganem. No może nie całkiem sam. 
   Zauważył, że ktoś siedzi za kanapą. Kiedy do niej podszedł zobaczył, że to Hermiona trzymająca w dłoni butelkę Ognistej. Chłopak popatrzył na nią  i się uśmiechnął. Kiedy dziewczyna go zauważyła odwzajemniła uśmiech.
-Zdrowie jubilata - podniosła do góry butelkę i wypiła kilka łyków.
Zabini nie wierzył , że taka pilna uczennica, która wydaje się być antyimprezowa, siedzi na ziemi z butelką w ręce, rozczochranymi włosami i podartymi rajstopami. Zauważył, że dziewczyna podobnie jak Draco nie ma mocnej głowy.
-Jak się czujesz? - spytał nagle.
-Świetnie, a ty? - powiedziała i usiadła koło niego na kanapie, 
-Nawet dobrze. Pierwszy raz pijesz? 
-Skąd wiesz? - zaśmiała się i oparła głowę o jego ramię. 
-Widać.
Kilka minut siedzieli w ciszy. Oboje zastanawiali się co mogą w tym momencie powiedzieć. 
-Zróbmy coś szalonego! - krzyknęła nagle Granger.
-Na przykład?
-No sama nie wiem, chodźmy popływać!- powiedziała i ruszyła w stronę obrazu. 
Chcąc nie chcąc chłopak poszedł za nią. Już po chwili znajdowali się na błoniach, gdzie Hermiona zaczęła biegać  i skakać  i śpiewać niezrozumiałe piosenki. Kiedy dotarli nad jezioro, dziewczyna zaczęła zdejmować sukienkę. Zabini tylko się jej przyglądał stojąc przy drzewie. Kiedy Granger już została w samej bieliźnie, popatrzyła na towarzysza, uśmiechnęła się i wbiegła do wody. Blaise patrzył jak gryfonka chlapie wodą próbując go zamoczyć ale na darmo. W końcu wyszła z wody i podbiegła do Blaisa w celu przytulenia go. Jednak jej się nie udało. Chłopak trzymając jej ręce oplótł ją swoimi rękami tak, że teraz jego twarz była niebezpiecznie blisko jej. Kiedy patrzył w te jej brązowe oczy, nie wiedział dlaczego, jego serce zaczynało bić mocniej. Jednak wiedział, że jej serce należy do kogoś innego. Poza tym, przecież nawet nie chciałaby takiego kogoś jak Blaise. On jest ślizgonem. Nawet jeśli coś by było, jej przyjaciele nie zaakceptowaliby Zabiniego.
   Jednak tej nocy nikogo nie obchodziło zdanie innych. Byli tam tylko we dwoje i nic ani nikt inny się nie liczył. Chcieli, by ten moment był wyjątkowy.
   Hermiona nie do końca wiedziała, że to jest to, czego pragnie. Uwielbiała Blaisa, ale przecież to Ron jej się podobał. Jednak to Zabini umiał ją naprawdę rozbawić i pocieszyć. Czasem miała wrażenie, że lepiej czuje się w towarzystwie ślizgona niż Harrego czy Weasleya. Mimo tego, że jej serce należy do Rona, dziewczyna pragnęła by Blaise ją pocałował. Jednak nie wiedziała, czy to będzie szczere. Przecież to ślizgon i do tego przyjaźni się z Malfoyem więc są zdolni do wszystkiego, tylko po to, żeby kogoś ośmieszyć lub upokorzyć. Jednak teraz to nie miało dla niej znaczenia.
   Zabini wciąż nie był pewny, czy jest do tego zdolny. Nie wiedział jak Hermiona zareaguje. Stwierdził jednak, że jak coś pójdzie nie tak, to  wszystko zwali na alkohol. Nie mogąc wytrzymać napięcia, które zapanowało między nimi, pokonał te kilka milimetrów dzielących ich usta, które właśnie złączyły się w namiętnym pocałunku. Trwało to kilka minut, aż zabrakło im powietrza.
-Wszystkiego najlepszego, Blaise - powiedziała.
Popatrzyli w swoje oczy, po czym uśmiechnęli się i przytulili się do siebie. Po chwili usłyszeli czyjś głos  z oddali. Odwrócili się w stronę zamku, gdzie zobaczyli idącą w ich stronę McGonnagall.
   Hermiona spojrzała na swoje 'ubranie'.
-Blaise, przecież McGonnagall nie może mnie zobaczyć w samej bieliźnie!
-Masz moją bluzę - powiedział i szybko zdjął ubranie i pobiegł by zabrać sukienkę Granger.
Kilka sekund później przed nimi stała nieźle zdenerwowana profesorka.
-Możecie mi powiedzieć, co wy tu robicie o 3 w nocy?!
-Przyszliśmy nad jezioro - powiedziała pewnie dziewczyna.
-A dlaczego?
-By poobserwować wodę - Hermiona mimo tego, że była kompletnie pijana postarała się mówić 'normalnie'.
-Co ja się z wami mam. Dzisiaj wam odpuszczę, ale teraz marsz do pokoju spać!
Kilkanaście minut potem byli już w swoich łóżkach, lecz żadne z nich nie mogło zasnąć. Myśleli o ich dzisiejszym pocałunku. Nie wiedzieli, czy to był do końca dobry pomysł. Po długiej walce z myślami oboje zasnęli. 

niedziela, 5 lutego 2017

Kiss for Luck #4 | New room

   Prefekci Naczelni siedzieli w dużej sali lekcyjnej. Każdy usiadł w różnych miejscach. Na środku stała profesor McGonnagall.
-Kochani, może usiądziecie trochę bliżej? - powiedziała spokojnie, patrząc na uczniów, którzy w większości zajmowali tyły sali.
   Profesorka jednym ruchem różdżki przestawiła ławki. Postawiła 8 krzeseł w rzędzie przed sobą.
-Proszę, siadajcie - powiedziała i oparła ręce o jedną z ławek.
Hermiona i Harry chcieli usiąść z boku, ale niestety oba końce były już zajęte przez Cho Chang i Lunę Lovegood z Ravenclawu, Ernesta Macmillana i Hannę Abbot z Huffelpuffu.  Potter od razu zajął miejsce obok Cho nie zostawiając dziewczynie wyboru miejsca. Usiadła koło Wybrańca, tym samym siadając blisko Zabiniego. Uśmiechnęła się w duchu. Uwielbiała jego perfumy.
-Witaj, Granger - powiedział Blaise uśmiechając się tak, żeby Malfoy nie zauważył.
-Witaj, Zabini.
-Jak mija ci nasze jakże fascynujące spotkanie?
-Świetnie, Panie Prefekcie.
-Dobrze, panie Zabini wiem, że panna Granger jest o wiele ładniejsza ode mnie, ale flirtowanie proszę zostawić na później- powiedziała profesorka.- A teraz przejdźmy do sedna naszego spotkania. Jak już wiecie zostaliście Prefektami Naczelnymi. Jest was więcej niż w zeszłym roku, tak więc potrzebujecie większego Pokoju Wspólnego. Właśnie tym będziecie się zajmować do rozpoczęcia roku. Możecie zrobić co tylko chcecie w tym pokoju.  Pracę rozpoczniecie już dzisiaj.
   Po tej wypowiedzi McGonnagall zaprowadziła uczniów do pustej i ogromnej wieży. Stara, beżowa tapeta, a raczej resztki tapety, była pozdzierana, podłoga brudna i zakurzona a część schodów zniszczona. Profesorka coś burknęła o tym, że dawno nikt tu nie sprzątał i życzyła im powodzenia.
   Prefekci weszli do środka i uważniej przyjrzeli się pomieszczeniu. Po przebraniu się w ubrania do 'remontu' zaczęli robić plany. Postanowili, że w czterech pomieszczeniach, do których prowadzą schody, będą sypialnie, w na 'parterze' będzie salon połączony z pokojem gier, drzwi w salonie prowadzić będą na basen. Schody naprzeciwko sypialń będą prowadzić do kuchni oraz takiej jakby garderoby. Hermiona nalegała na mini bibliotekę ale nikt oprócz niej tego nie chciał.
   Pierwszego dnia zajmowali się sprzątaniem całej wieży. Kiedy już skończyli, postanowili, że najpierw wyremontują łazienki. Toaleta miała dzielić dwie sypialnie. Uczniowie Ravenclawu i Huffelpuffu od razu 'zajęli' dwa pokoje obok siebie, więc ślizgoni i gryfoni musieli mieć sypialnie naprzeciwko nich, co znaczyło, że będą mieć wspólną łazienkę.
   Hermiona szybko wbiegła po schodach do toalety mając nadzieję, że będzie w niej sama. Miała już pomysł na wygląd łazienki. Niestety zobaczyła tam już Malfoya. Kiedy weszła do środka zobaczyła zieloną tapetę i czarne panele. Gdy ślizgon ją ujrzał, wykrzywił usta w grymasie.
-Czego tu Granger?
-Chciałam urządzić łazienkę, ale widzę, że nieźle sobie radzisz - próbowała być miła.
-Takie bezguście jak ty? Zostaw to mistrzowi.
-Specjalista się znalazł - prychnęła i machnęła różdżką zmieniając zieloną tapetę na ciemne płytki. -No, teraz lepiej - uśmiechnęła się.
-Chyba zgłupiałem, ale masz rację.
   Pół godziny później, po ciągłych kłótniach łazienka była skończona. Zadowoleni uczniowie stanęli w drzwiach i podziwiali swoje dzieło. Draco najbardziej dumny był z przysznico-sauny.
   Kiedy zeszli na dół okazało się, że ich znajomi wyczarowali telewizor i kanapę i oglądają jakiś film. Dowiedzieli się też, że podczas kiedy oni męczyli się z tą jedną łazienką, reszta zdążyła zrobić jeszcze dwie. Jedną dzielącą pokoje i drugą większą za drugimi drzwiami w salonie. Zrezygnowani opadli na kanapę. Malfoy dopiero zorientował się, że kończąc pomieszczenie, nie traktował Granger jako gorszą. Znaczy wiadomo kłócił się z nią ale przez te 30 minut nie myślał o niej jak o szlamie. Nie chciał dopuścić do siebie tej myśli, ale w głębi duszy świetnie się bawił. Podczas ich pracy kilka razy zaśmiał się, widząc jak ta niska gryfonka, śmiesznie męczy się z dosięgnięciem do różdżki, którą on sam położył na najwyższej z półek. Hermiona również dobrze się czuła w towarzystwie ślizgona. Mimo, że niezmiernie ją denerwował, potrafił ją rozśmieszyć. Dopiero dzisiaj dostrzegła, że nie jest on tylko chamskim  Królem Slytherinu bez uczuć. Kiedy się postarał umiał być szarmancki a nawet miły.
   Do wieży nagle weszła McGonnagall. Rozejrzała się po pomieszczeniu i spojrzała na Prefektów oglądających 'Boonie i Clyde'.
-Wy dzisiaj w ogóle coś zrobiliście? - spytała rozkładając ręce.
-O, pani profesor - wszyscy jednocześnie równo usiedli. - Oczywiście, wyremontowaliśmy łazienki. Jutro bierzemy się za sypialnie - tłumaczyła Cho.
-Aha, a gdzie zamierzacie spać?
-Tego jeszcze nie wiemy.
-W ostatniej sali na pierwszym piętrze są materace i śpiwory, po które pójdą pan Potter, panna Chang, pan Macmillan oraz panna Lovegood. Panna Granger razem z panem Zabinim zajmą się przygotowaniem kolacji w kuchni, która znajduje się za obrazem owoców. Reszta posprząta dokładniej salon gdzie będziecie spać. Wszystko jasne? - spytała.
-Tak, pani profesor - odpowiedzieli chórkiem.
-No i fajnie, życzę dobrej nocy - powiedziała i wyszła z wieży.
   Po kilku minutach zmobilizowali się i ruszyli do wyznaczonych zadań. Blaise bardzo cieszył się z tego, że będzie gotować, co po prostu uwielbia. Hermionie droga do kuchni strasznie się dłużyła, co prawdopodobnie spowodowanie  było ciszą jaka była pomiędzy nią a Zabinim. Po chwili chłopak się odezwał.
-Co dobrego przygotujemy?
-Nie wiem jeszcze, a ty?
-Też nie mam pomysłu. Hmmm. Może zrobimy naleśniki?
-Uwielbiam naleśniki! Najbardziej z dżemem...
-...wiśniowym - powiedzieli w tym samym momencie.
-Skąd wiedziałeś?
-Sam nie wiem - uśmiechnął się.
Kiedy Hermiona zobaczyła dołeczki na jego policzkach mało co nie upadła. Nogi miała jak z waty. Sama nie wiedziała dlaczego zagłębienia na twarzy (?) tak na nią działają. Po prostu je uwielbiała.
   Po kilku minutach byli już na miejscu, gdzie od razu wzięli się za robienie kolacji. Mimo tego, że byli cali w mące, świetnie się bawili. Hermiona nie sądziła, że kiedykolwiek będzie się tak dobrze czuła przy jakimkolwiek ślizgonie.
   Harry szedł koło Cho a Luna i Ernie byli dawno przed nimi. Chłopak  nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Jednak, kiedy poczuł, że chwyta go za rękę, popatrzył na nią i ją pocałował. Dziewczyna po chwili zaskoczenia zaczęła oddawać jego pocałunki. Stali tak jeszcze kilka, a może kilkanaście minut.
-Kocham cię, Harry - powiedziała cicho.
-Ja ciebie też - powiedział i znów ją pocałował. Nie mówił tego szczerze. Tak na prawdę nie kochał Cho. Od zawsze był zakochany w Ginny. Fakt, że Cho mu się podobała, nie zmienił uczuć do Ginny. Po części chciał, żeby młoda Weasley poczuła się zazdrosna.
   W końcu dotarli do pokoju gdzie już czekała na nich Luna i Ernie. Szybko wzięli potrzebne im rzeczy i wrócili do wieży, gdzie było już bardzo czysto. Po około 20 minutach wrócili również Blaise z Hermioną. Wszyscy ponownie usiedli na kanapie i zajadali naleśniki popijając kakaem.
   Przez następne dni zdążyli zrobić cztery sypialnie, skończyć salon i pokój gier, kuchnię oraz garderobę.
*25.08*
-Pani profesor, prosimy! Dzisiaj są urodziny Blaisa i chcemy zrobić małą imprezę! Przyjdzie na prawdę mało osób. Po ognisku wrócimy do Pokoju Prefektów i wyciszymy ściany - prosili Draco z Mioną.
-No dobrze, ale może przyjść maksimum 30 osób.
-Dziękujemy!
Draco natychmiast po powrocie do wieży rozesłał zaproszenia na urodziny jego przyjaciela. Wcześniej umówił się z Hermioną, w co dziewczyna ledwo uwierzyła, że ona zrobi tort i załatwi catering. Granger zgodziła się prawie bez wahania, przecież Blaise jest jej przyjacielem. Chociaż na razie nikt oprócz nich tego nie wiedział. Hermiona chciała powiedzieć Harremu ale Zabini stwierdził, żeby jeszcze z tym zaczekać bo nie chce robić później sensacji w szkole. Sam też nic nie wygadał dla Draco. Postanowił, że zrobi to w odpowiednim momencie, ale jeszcze nie teraz.
   Około 20 już wszystko było gotowe. Malfoy i Hermiona wtajemniczyli też resztę Prefektów Naczelnych ( oprócz jubilata ) w niespodziankę. Goście właśnie weszli do wieży. W większości byli to ślizgoni, ale można było się dopatrzeć gwiazdy, takie jak Wiktor Krum. Kiedy Hermiona go zobaczyła, serce zaczęło jej szybciej bić, bo wiecie, podobno stara miłość nie rdzewieje. Dziewczyna stwierdziła, że się zmienił, wydoroślał. Zachodował brodę do dodało mu uroku. Granger podeszła do niego. Kiedy Krum ją zauważył uśmiechnął się serdecznie i ją przytulił.
-Hermionina!
-Witaj, Wiktor! Wydoroślałeś!
-Ty też się zmieniłaś, na lepsze oczywiście. Stałaś się jeszcze piękniejsza!
   Blaise właśnie wracał ze spaceru po Hogwarcie. Nie wiedział co się dzisiaj ze wszystkimi dzieje. Nikt nie miał dla niego czasu. Biedy zapomniał, że ma urodziny i myślał, że przestali go lubić. Kiedy wszedł do Pokoju wszyscy krzyknęli 'Niespodzianka!'. Chłopak nie mógł uwierzyć, że....


Ale to już w następnym rozdziale :D Tak wiem, jestem okropna . Mam nadzieję, że się podobało :)
~Panna Weasley 

Kiss for Luck #3 | Letter's from Hogwarts

   Hej, dzisiaj może niedługi rozdział, ale za to ciekawy. Wiele się dzieje :D. 
Zapraszam ;)

   Następnego dnia była bardzo złą pogoda więc nie mieli w planach nigdzie wychodzić. Postanowili, że zrobią dzień z 'The Walking Dead'. Po zjedzonym śniadaniu usiedli w salonie i włączyli pierwszy odcinek.
   Koło południa trochę się rozjaśniło, co Hermiona wykorzystała i poszła do sklepu po produkty na obiad. W tym samym czasie do okna podleciała sowa. Zdziwiony Zabini wpuścił zwierzę do środka i odczepił od jej nóżki dwa listy. Dał dla  ptaka herbatnika i ponownie otworzył okno. 
   Zniecierpliwiony chłopak szybko otworzył list z Hogwartu : 
'Drogi Panie Blaisie Zabini,
z przyjemnością informuję Pana o zaszczycie jaki pana dotknął. A mianowicie chodzi o zostanie Prefektem Naczelnym. Czeka Pana wiele obowiązków. Jest Pan bardzo dobrym i sumiennym uczniem, dlatego wraz z Radą Pedagogiczną ustaliliśmy, że ten zaszczyt dostanie między innymi Pan. 
   Wraz z innymi Prefektami Naczelnymi musi Pan się stawić 22 sierpnia w Hogwarcie. Przydzielone zostanie wam niezwykle ważne zadanie. 
Pozdrawiam,
   Minerva McGonnagall
zastępca dyrektora
PS W kopercie znajduje się odznaka Prefekta Naczelnego. 
PPS 22.08 o 9 ze stacji King's Cross odjeżdża pociąg do Hogwartu.'
   Lekko zszokowany chłopak wyjął z koperty odznakę i uważnie się jej przyglądał. Zaczął myśleć, kto jeszcze został Prefektem. 
   Jego rozmyślania przerwała Hermiona, która właśnie wróciła ze sklepu. Trzymała w rękach dwie wielkie torby z zakupami. Widząc zdziwioną minę ślizgona, odstawiła torby i do niego podeszła.
-Co się stało? - spytała.
-Kiedy cię nie było, przyleciała sowa i przyniosła listy z Hogwartu.
-Serio? I co piszą? - szybko wzięła swój list i próbowała go otworzyć. 
   Dziewczyna szybko przeczytała treść listu. Z każdą linijką tekstu, Granger stawała się bardziej podekscytowana. Po chwili błyskawicznie wyciągnęła z koperty odznakę i przypięła ją do bluzy.
-I jak wyglądam? -spytała.
-Świetnie, Pani Prefekt - powiedział i uśmiechnął się. -Tylko szkoda, że wakacje nam się już w sumie kończą.
-Nie narzekaj, McGonnagall pisze, że będziemy mieli coś zrobić. Może to będzie tak fascynujące zadanie, że aż...aż..no sama nie wiem, ale na pewno będzie super.
-Pewnie będziemy układać książki w bibliotece, albo będziemy pomagać Snape'owi zbierać składniki na eliksiry. Rzeczywiście fascynujące. 
    Chwilę później stali już w kuchni i robili kolację. Mieli w planach przygotować spaghetti. Hermiona gotowała makaron, a Blaise kroił pomidory. Po około 40 minutach, kolacja była gotowa.
   Z racji tego, że to był ich ostatni wieczór w tym domu, postanowili, że ten posiłek będzie wyjątkowy. Położyli na stole piękny obrus, kieliszki do wina, świeczki i talerze. Chwilę później delektowali się przygotowanym przez nich spaghetti i popijali wino.
    Przy, wydaje się, uroczystej kolacji chłopak zachowywał się zupełnie inaczej. Był kulturalny, ale i zabawny. Kiedy opowiadał historię z dzieciństwa, dziewczyna zapatrzyła się w jego twarz i 'odpłynęła'. Z zamyślenia wyrwał ją Zabini pstrykający przed jej nosem palcami.
-Halo, Ziemia do Granger.
-Hmm? O co chodzi?
-Chyba znów zapatrzyłaś się na moją piękną osobę - powiedział sarkastycznie.
-Co? Nie, wydawało ci się, po prostu się zamyśliłam - próbowała wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
'-Hermiona, ogarnij się, przecież ci się podoba Ron' - myślała.
   Po skończonej kolacji szybko posprzątali i poszli się spakować. Hermiona jak zwykle sporządziła listę rzeczy, które musi za sobą wziąć. Kiedy już każdy punkt został odhaczony, postanowiła wziąć długą kąpiel.
   W tym samym czasie, pewien przystojny brunet leżał na łóżku myśląc o swojej towarzyszce. Dobrze wiedział, że podoba jej się Weasley. Wiedział też, że nie może sobie robić nadziei, że w Hogwarcie będzie tak samo jak teraz. Myślał, że nie będą mogli normalnie rozmawiać, spotykać się pomiędzy lekcjami, czy nawet na siebie patrzeć.
   Granger leżąc w wannie i słuchając muzyki wiele myślała. Nie wiedziała, czy chciała, żeby jej przyjaźń z Blaisem przetrwała. Nie miała pojęcia, jak Harry czy też Ron zareagują na to, że przez kilka dni mieszkała z ślizgonem, którego nienawidzą prawie tak samo jak Malfoya. Bała się, że mimo tego, że teraz świetnie się czuła w jego towarzystwie, że w Hogwarcie wszystko będzie inaczej. Nie będą spędzać ze sobą czasu. No chyba że na dyżurach nocnych. Ale to i tak będą tylko 3 godziny. To mało w porównaniu do tego, że przez te kilka dni spędzali ze sobą 24 godziny na dobę.
 
 -Szybko, Blaise! Mamy tylko 5 minut! - Hermiona biegła w stronę stacji, wioząc za sobą kufer.
- No biegnę przecież!
Szybko wskoczyli do pociągu i odetchnęli. W momencie, kiedy chłopak wciągnął swój kufer do pociągu, drzwi się zamknęły i pojazd odjechał. Teraz wystarczyło tylko znaleźć wolny przedział. Kiedy przechodzili koło wagonów, dostrzegli w jednym z nich platynowe włosy i czarny garnitur.
-Draco - powiedział Blaise i zatrzymał się w takiej odległości, żeby go nie zauważył. Popatrzył na Hermionę pytającym wzrokiem.
-Zobaczymy się na miejscu - uśmiechnęła się smutno i poszła dalej.
   Zabini otworzył drzwi i wszedł do przedziału.
-No w końcu. Już myślałem, że olejesz McGonnagall i będziesz spać dalej - powiedział Malfoy.
-No widzisz, dałem radę wstać - uśmiechnął się do przyjaciela.
-A tak w ogóle, czy chwilę przed tobą nie szła ta szlama Granger? - spojrzał obojętnie Draco.
-Taa, możliwe.
   Hermiona trafiła w końcu na przyjaciela. Harry Potter siedział sam w przedziale czytając gazetę. Kiedy usłyszał otwierające się drzwi oderwał wzrok od tekstu i od razu wstał.
-Miona, jak dawno cię nie widziałem - uśmiechnął się i chwilę później zamknął gryfonkę w uścisku.
-Całe półtora miesiąca - powiedziała i odwzajemniła uścisk.
-Dlaczego się nie odzywałaś?
-Harry, nie mam sowy.
-No tak.
   Reszta podróży minęła im bardzo szybko. W połowie drogi Granger kupiła paczkę Magicznych Fasolek Bertiego Botta. Kiedy dotarli już na miejsce, na stacji czekał na nich Hagrid, który oznajmił uczniom, że niestety muszą iść pieszo do zamku, ponieważ wszystkie testrale rozbiegły się po Zakazanym Lesie. Zniesmaczeni Prefekci, wolnym krokiem ruszyli w stronę szkoły.
 
~Panna Weasley

piątek, 3 lutego 2017

Kiss for Luck #2 | It's Just A Dream

   'Leżałam w łóżku. Miałam 5 może 6 lat. Wydawało mi się, że jest już ranek więc wstałam i pobiegłam do pokoju rodziców. Jeszcze spali. Postanowiłam ich obudzić. Weszłam na ich wysokie dla mnie łóżko i zaczęłam po nim skakać krzycząc ' mamo, tato! już ranek wstawajcie!'. Młoda szatynka powoli przetarła oczy i na mnie popatrzyła z uśmiechem.
-Witaj, kochanie. Jak ci się spało? - spytała.
-Świetnie, miałam suuuuper sen! Śniło mi się, że razem z Blaisem byliśmy na plaży i budowaliśmy zamek z piasku! A wy razem z ciocią Zabini kupowaliście nam takie wieeelkie balony! Potem poszliśmy na lody, a potem graliśmy w berka, a potem pojechaliśmy do domu i obejrzeliśmy 'Króla Lwa' i było super! - mówiłam tak szybko, że zdziwiłam się, że tak umiem. 
   Rodzicie tylko się zaśmiali i powiedzieli, żebym poszła się przebrać, bo za niedługo musimy wychodzić. Wróciłam do pokoju i założyłam wcześniej wybraną sukieneczkę. Chciałam rozczesać włosy, ale słabo mi to szło więc zrezygnowałam z dalszych prób. Poszłam w stronę kuchni skąd można było wyczuć zapach naleśników. Uwielbiałam naleśniki mojej mamy. Usiadłam na krześle i czekałam. Po kilku minutach dostałam porcję naleśników z dżemem wiśniowym. Szybko zjadłam śniadanie i razem z rodzicami wsiadłam do samochodu. Kierowaliśmy się w stronę parku, gdzie miał być festyn rodzinny, z okazji Dnia Dziecka. Byłam szczęśliwa jak nigdy. To właśnie dzisiaj od bardzo dawna miałam zobaczyć się z moim najlepszym przyjacielem. 
   Szliśmy w stronę budki z lodami. Jak zwykle poprosiłam o waniliowego. Usiedliśmy na ławce i czekaliśmy na mojego przyjaciela z mamą. Jak zwykle się spóźniali. Po kilku minutach wreszcie przyszli. Od razu zerwałam się na równe nogi i podbiegłam do Blaisa i go przytuliłam co on odwzajemnił. Po chwili to samo uczyniłam z jego mamą. Ostatni raz widziałam ich rok temu. Ale teraz na szczęście będę ich widywała codziennie do końca wakacji! 
   Ciocia cały dzień dziwnie się zachowywała. Blaise z resztą też. Byli smutni. Nie wiem dlaczego. Może już mnie nie lubili? Kiedy pytałam czy coś się stało, tylko mówili, że nic. Rodzice rozmawiali cały czas z ciocią. Nie wiem o czym, ponieważ szli za nami. Chciałam jakoś rozbawić przyjaciela, więc zaczęłam opowiadać mu żarty.
-Ej, Blaise, wiesz po co pies wchodzi do wody?
-Po co? - spytał obojętnie.
-Po kostki - powiedziałam i się zaśmiałam.
Chłopiec popatrzył na mnie i do mnie dołączył. 
-Jak się nazywa przytakująca sowa?
-No jak?
-Taksówka.
Opowiadaliśmy sobie żarty nawzajem, do czasu, kiedy doszliśmy na plac zabaw. Z racji tego, że wszyscy byli teraz na festynie w innej części parku, było prawie pusto. Od razu pobiegliśmy na huśtawki.  
   Po kilku godzinach zabawy poszliśmy na pizzę. Po skończonym posiłku pojechaliśmy do naszego domu, gdzie znów zaczęliśmy się bawić. Blaise zgadzał się na wszystkie moje propozycje co było dziwne. Zwykle kłóciliśmy się w co będziemy się bawić.
-Co chciałbyś dostać na urodzinki? - spytałam.
-Przecież są dopiero 25 sierpnia, mamy jeszcze dużo czasu.
-Tak, wiem, ale wolę teraz już o tym pomyśleć.
-Cała Mionka - powiedział i się uśmiechnął. 
   Bawiliśmy się aż do wieczora. Kiedy moja mama zawołała nas na kolację, posłusznie zeszliśmy i usiedliśmy do stołu, gdzie już czekała na nas sałatka. Po skończonym posiłku, położyliśmy się przed telewizorem i oglądaliśmy 'Strusia Pędziwiatra'. Kilka minut później usłyszałam jak ciocia Zabini mnie woła. Poszłam za nią do mojego pokoju, gdzie już czekali rodzice. Mama była smutna, choć próbowała to ukryć. Ciocia jak zwykle miała kamienny wyraz twarzy. W duchu cieszyłam się, że moja mama taka nie jest. Powiedziała, żebym usiadła na łóżku i uważnie posłuchała. Mówiła coś, że musimy ograniczyć z nimi kontakty i, że więcej nie będę się widywała z Blaisem. Nie mogłam wytrzymać i zaczęłam płakać. Nie mogłam też uwierzyć, że od teraz przez resztę życia nie spotkam więcej mojego najlepszego przyjaciela. Nie rozumiałam tego. Po chwili do pokoju wszedł Blaise. Kiedy tylko go zobaczyłam, przytuliłam go i powiedziałam, że nigdy go nie opuszczę. Ciocia odciągnęła mnie od niego i z powrotem posadziła na łóżku. Wycelowała czymś we mnie i zobaczyłam, że w momencie, kiedy wypowiada te okropne słowo ' Obliviate' spływa jej łza po policzku'. 
   Hermiona obudziła się i spojrzała na zegarek. Była już 9 więc postanowiła wstać i zrobić śniadanie, zanim Blaise się obudzi. Dziewczyna nie rozumiała o co chodziło w tym śnie. Znaczy wiedziała, że kiedyś się przyjaźniła z Zabinim ale myślała, że sama o nim zapomniała.
   Granger przygotowała śniadanie i poszła do pokoju chłopaka. Lekko uchyliła drzwi i zobaczyła, że żaluzje są jeszcze zasłonięte co znaczyło, że Blaise jeszcze nie wstał. Hermiona powoli weszła do środka i popatrzyła na Zabiniego. Leżał na boku a kołdra była odsunięta na bok. Dziewczyna zaważyła, że znowu jest w samych spodniach dresowych. Jak zwykle, kiedy popatrzyła na jego tors się zarumieniła. Nie mogła uwierzyć, że w jej domu jest tak przystojny chłopak! Przyłapała się na tym, że mu się przygląda. Otrząsnęła się 
-Dziewczyno, przecież on jest ze Slytherinu. Może teraz nie zachowuje się jak dupek, ale w szkole wszystko się zmieni. Nie będziecie mieli dla siebie czasu - pomyślała. 
   Hermiona wstała z fotela i podeszła do chłopaka. Lekko dotknęła jego ramienia na co on zamruczał. Po kilku ponownych próbach w końcu jej się udało go wybudzić. Kilka minut później siedzieli już przy stole i zajadali się tostami.
   Koło godziny 15 siedzieli na kanapie i oglądali jakiś film. Hermiona w końcu, po całym dniu przemyśleń, postanowiła podzielić się z Zabinim swoim snem. Po opowieści chłopak powiedział:
-To tylko sen. 
   Przez resztę dnia, prawie się do siebie nie odzywali. Hermiona nie za bardzo wiedziała dlaczego jej sen tak bardzo wpłynął na ich relacje. Chłopak chodził cały czas spięty i przygnębiony. Na szczęście koło godziny 23 oprzytomniał i jakby dostał zastrzyku energii zaczął biegać po całym domu śpiewając jakieś piosenki i próbował wyrwać Granger sprzed książki. N a szczęście mu się udało i po chwili można było usłyszeć jak dwójka nastolatków świetnie się bawi. 


Hej, wiem, że jakoś dziwnie dzisiaj pisałam, najpierw ten sen w liczbie pierwszej, potem znowu w trzeciej. Mam nadzieję, że się spodobało :). Nie obrażę się za jakiś komentarz ;D

~Panna Weasley