Prefekci Naczelni siedzieli w dużej sali lekcyjnej. Każdy usiadł w różnych miejscach. Na środku stała profesor McGonnagall.
-Kochani, może usiądziecie trochę bliżej? - powiedziała spokojnie, patrząc na uczniów, którzy w większości zajmowali tyły sali.
Profesorka jednym ruchem różdżki przestawiła ławki. Postawiła 8 krzeseł w rzędzie przed sobą.
-Proszę, siadajcie - powiedziała i oparła ręce o jedną z ławek.
Hermiona i Harry chcieli usiąść z boku, ale niestety oba końce były już zajęte przez Cho Chang i Lunę Lovegood z Ravenclawu, Ernesta Macmillana i Hannę Abbot z Huffelpuffu. Potter od razu zajął miejsce obok Cho nie zostawiając dziewczynie wyboru miejsca. Usiadła koło Wybrańca, tym samym siadając blisko Zabiniego. Uśmiechnęła się w duchu. Uwielbiała jego perfumy.
-Witaj, Granger - powiedział Blaise uśmiechając się tak, żeby Malfoy nie zauważył.
-Witaj, Zabini.
-Jak mija ci nasze jakże fascynujące spotkanie?
-Świetnie, Panie Prefekcie.
-Dobrze, panie Zabini wiem, że panna Granger jest o wiele ładniejsza ode mnie, ale flirtowanie proszę zostawić na później- powiedziała profesorka.- A teraz przejdźmy do sedna naszego spotkania. Jak już wiecie zostaliście Prefektami Naczelnymi. Jest was więcej niż w zeszłym roku, tak więc potrzebujecie większego Pokoju Wspólnego. Właśnie tym będziecie się zajmować do rozpoczęcia roku. Możecie zrobić co tylko chcecie w tym pokoju. Pracę rozpoczniecie już dzisiaj.
Po tej wypowiedzi McGonnagall zaprowadziła uczniów do pustej i ogromnej wieży. Stara, beżowa tapeta, a raczej resztki tapety, była pozdzierana, podłoga brudna i zakurzona a część schodów zniszczona. Profesorka coś burknęła o tym, że dawno nikt tu nie sprzątał i życzyła im powodzenia.
Prefekci weszli do środka i uważniej przyjrzeli się pomieszczeniu. Po przebraniu się w ubrania do 'remontu' zaczęli robić plany. Postanowili, że w czterech pomieszczeniach, do których prowadzą schody, będą sypialnie, w na 'parterze' będzie salon połączony z pokojem gier, drzwi w salonie prowadzić będą na basen. Schody naprzeciwko sypialń będą prowadzić do kuchni oraz takiej jakby garderoby. Hermiona nalegała na mini bibliotekę ale nikt oprócz niej tego nie chciał.
Pierwszego dnia zajmowali się sprzątaniem całej wieży. Kiedy już skończyli, postanowili, że najpierw wyremontują łazienki. Toaleta miała dzielić dwie sypialnie. Uczniowie Ravenclawu i Huffelpuffu od razu 'zajęli' dwa pokoje obok siebie, więc ślizgoni i gryfoni musieli mieć sypialnie naprzeciwko nich, co znaczyło, że będą mieć wspólną łazienkę.
Hermiona szybko wbiegła po schodach do toalety mając nadzieję, że będzie w niej sama. Miała już pomysł na wygląd łazienki. Niestety zobaczyła tam już Malfoya. Kiedy weszła do środka zobaczyła zieloną tapetę i czarne panele. Gdy ślizgon ją ujrzał, wykrzywił usta w grymasie.
-Czego tu Granger?
-Chciałam urządzić łazienkę, ale widzę, że nieźle sobie radzisz - próbowała być miła.
-Takie bezguście jak ty? Zostaw to mistrzowi.
-Specjalista się znalazł - prychnęła i machnęła różdżką zmieniając zieloną tapetę na ciemne płytki. -No, teraz lepiej - uśmiechnęła się.
-Chyba zgłupiałem, ale masz rację.
Pół godziny później, po ciągłych kłótniach łazienka była skończona. Zadowoleni uczniowie stanęli w drzwiach i podziwiali swoje dzieło. Draco najbardziej dumny był z przysznico-sauny.
Kiedy zeszli na dół okazało się, że ich znajomi wyczarowali telewizor i kanapę i oglądają jakiś film. Dowiedzieli się też, że podczas kiedy oni męczyli się z tą jedną łazienką, reszta zdążyła zrobić jeszcze dwie. Jedną dzielącą pokoje i drugą większą za drugimi drzwiami w salonie. Zrezygnowani opadli na kanapę. Malfoy dopiero zorientował się, że kończąc pomieszczenie, nie traktował Granger jako gorszą. Znaczy wiadomo kłócił się z nią ale przez te 30 minut nie myślał o niej jak o szlamie. Nie chciał dopuścić do siebie tej myśli, ale w głębi duszy świetnie się bawił. Podczas ich pracy kilka razy zaśmiał się, widząc jak ta niska gryfonka, śmiesznie męczy się z dosięgnięciem do różdżki, którą on sam położył na najwyższej z półek. Hermiona również dobrze się czuła w towarzystwie ślizgona. Mimo, że niezmiernie ją denerwował, potrafił ją rozśmieszyć. Dopiero dzisiaj dostrzegła, że nie jest on tylko chamskim Królem Slytherinu bez uczuć. Kiedy się postarał umiał być szarmancki a nawet miły.
Do wieży nagle weszła McGonnagall. Rozejrzała się po pomieszczeniu i spojrzała na Prefektów oglądających 'Boonie i Clyde'.
-Wy dzisiaj w ogóle coś zrobiliście? - spytała rozkładając ręce.
-O, pani profesor - wszyscy jednocześnie równo usiedli. - Oczywiście, wyremontowaliśmy łazienki. Jutro bierzemy się za sypialnie - tłumaczyła Cho.
-Aha, a gdzie zamierzacie spać?
-Tego jeszcze nie wiemy.
-W ostatniej sali na pierwszym piętrze są materace i śpiwory, po które pójdą pan Potter, panna Chang, pan Macmillan oraz panna Lovegood. Panna Granger razem z panem Zabinim zajmą się przygotowaniem kolacji w kuchni, która znajduje się za obrazem owoców. Reszta posprząta dokładniej salon gdzie będziecie spać. Wszystko jasne? - spytała.
-Tak, pani profesor - odpowiedzieli chórkiem.
-No i fajnie, życzę dobrej nocy - powiedziała i wyszła z wieży.
Po kilku minutach zmobilizowali się i ruszyli do wyznaczonych zadań. Blaise bardzo cieszył się z tego, że będzie gotować, co po prostu uwielbia. Hermionie droga do kuchni strasznie się dłużyła, co prawdopodobnie spowodowanie było ciszą jaka była pomiędzy nią a Zabinim. Po chwili chłopak się odezwał.
-Co dobrego przygotujemy?
-Nie wiem jeszcze, a ty?
-Też nie mam pomysłu. Hmmm. Może zrobimy naleśniki?
-Uwielbiam naleśniki! Najbardziej z dżemem...
-...wiśniowym - powiedzieli w tym samym momencie.
-Skąd wiedziałeś?
-Sam nie wiem - uśmiechnął się.
Kiedy Hermiona zobaczyła dołeczki na jego policzkach mało co nie upadła. Nogi miała jak z waty. Sama nie wiedziała dlaczego zagłębienia na twarzy (?) tak na nią działają. Po prostu je uwielbiała.
Po kilku minutach byli już na miejscu, gdzie od razu wzięli się za robienie kolacji. Mimo tego, że byli cali w mące, świetnie się bawili. Hermiona nie sądziła, że kiedykolwiek będzie się tak dobrze czuła przy jakimkolwiek ślizgonie.
Harry szedł koło Cho a Luna i Ernie byli dawno przed nimi. Chłopak nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Jednak, kiedy poczuł, że chwyta go za rękę, popatrzył na nią i ją pocałował. Dziewczyna po chwili zaskoczenia zaczęła oddawać jego pocałunki. Stali tak jeszcze kilka, a może kilkanaście minut.
-Kocham cię, Harry - powiedziała cicho.
-Ja ciebie też - powiedział i znów ją pocałował. Nie mówił tego szczerze. Tak na prawdę nie kochał Cho. Od zawsze był zakochany w Ginny. Fakt, że Cho mu się podobała, nie zmienił uczuć do Ginny. Po części chciał, żeby młoda Weasley poczuła się zazdrosna.
W końcu dotarli do pokoju gdzie już czekała na nich Luna i Ernie. Szybko wzięli potrzebne im rzeczy i wrócili do wieży, gdzie było już bardzo czysto. Po około 20 minutach wrócili również Blaise z Hermioną. Wszyscy ponownie usiedli na kanapie i zajadali naleśniki popijając kakaem.
Przez następne dni zdążyli zrobić cztery sypialnie, skończyć salon i pokój gier, kuchnię oraz garderobę.
*25.08*
-Pani profesor, prosimy! Dzisiaj są urodziny Blaisa i chcemy zrobić małą imprezę! Przyjdzie na prawdę mało osób. Po ognisku wrócimy do Pokoju Prefektów i wyciszymy ściany - prosili Draco z Mioną.
-No dobrze, ale może przyjść maksimum 30 osób.
-Dziękujemy!
Draco natychmiast po powrocie do wieży rozesłał zaproszenia na urodziny jego przyjaciela. Wcześniej umówił się z Hermioną, w co dziewczyna ledwo uwierzyła, że ona zrobi tort i załatwi catering. Granger zgodziła się prawie bez wahania, przecież Blaise jest jej przyjacielem. Chociaż na razie nikt oprócz nich tego nie wiedział. Hermiona chciała powiedzieć Harremu ale Zabini stwierdził, żeby jeszcze z tym zaczekać bo nie chce robić później sensacji w szkole. Sam też nic nie wygadał dla Draco. Postanowił, że zrobi to w odpowiednim momencie, ale jeszcze nie teraz.
Około 20 już wszystko było gotowe. Malfoy i Hermiona wtajemniczyli też resztę Prefektów Naczelnych ( oprócz jubilata ) w niespodziankę. Goście właśnie weszli do wieży. W większości byli to ślizgoni, ale można było się dopatrzeć gwiazdy, takie jak Wiktor Krum. Kiedy Hermiona go zobaczyła, serce zaczęło jej szybciej bić, bo wiecie, podobno stara miłość nie rdzewieje. Dziewczyna stwierdziła, że się zmienił, wydoroślał. Zachodował brodę do dodało mu uroku. Granger podeszła do niego. Kiedy Krum ją zauważył uśmiechnął się serdecznie i ją przytulił.
-Hermionina!
-Witaj, Wiktor! Wydoroślałeś!
-Ty też się zmieniłaś, na lepsze oczywiście. Stałaś się jeszcze piękniejsza!
Blaise właśnie wracał ze spaceru po Hogwarcie. Nie wiedział co się dzisiaj ze wszystkimi dzieje. Nikt nie miał dla niego czasu. Biedy zapomniał, że ma urodziny i myślał, że przestali go lubić. Kiedy wszedł do Pokoju wszyscy krzyknęli 'Niespodzianka!'. Chłopak nie mógł uwierzyć, że....
Ale to już w następnym rozdziale :D Tak wiem, jestem okropna . Mam nadzieję, że się podobało :)
~Panna Weasley
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz