-Witaj, kochanie. Jak ci się spało? - spytała.
-Świetnie, miałam suuuuper sen! Śniło mi się, że razem z Blaisem byliśmy na plaży i budowaliśmy zamek z piasku! A wy razem z ciocią Zabini kupowaliście nam takie wieeelkie balony! Potem poszliśmy na lody, a potem graliśmy w berka, a potem pojechaliśmy do domu i obejrzeliśmy 'Króla Lwa' i było super! - mówiłam tak szybko, że zdziwiłam się, że tak umiem.
Rodzicie tylko się zaśmiali i powiedzieli, żebym poszła się przebrać, bo za niedługo musimy wychodzić. Wróciłam do pokoju i założyłam wcześniej wybraną sukieneczkę. Chciałam rozczesać włosy, ale słabo mi to szło więc zrezygnowałam z dalszych prób. Poszłam w stronę kuchni skąd można było wyczuć zapach naleśników. Uwielbiałam naleśniki mojej mamy. Usiadłam na krześle i czekałam. Po kilku minutach dostałam porcję naleśników z dżemem wiśniowym. Szybko zjadłam śniadanie i razem z rodzicami wsiadłam do samochodu. Kierowaliśmy się w stronę parku, gdzie miał być festyn rodzinny, z okazji Dnia Dziecka. Byłam szczęśliwa jak nigdy. To właśnie dzisiaj od bardzo dawna miałam zobaczyć się z moim najlepszym przyjacielem.
Szliśmy w stronę budki z lodami. Jak zwykle poprosiłam o waniliowego. Usiedliśmy na ławce i czekaliśmy na mojego przyjaciela z mamą. Jak zwykle się spóźniali. Po kilku minutach wreszcie przyszli. Od razu zerwałam się na równe nogi i podbiegłam do Blaisa i go przytuliłam co on odwzajemnił. Po chwili to samo uczyniłam z jego mamą. Ostatni raz widziałam ich rok temu. Ale teraz na szczęście będę ich widywała codziennie do końca wakacji!
Ciocia cały dzień dziwnie się zachowywała. Blaise z resztą też. Byli smutni. Nie wiem dlaczego. Może już mnie nie lubili? Kiedy pytałam czy coś się stało, tylko mówili, że nic. Rodzice rozmawiali cały czas z ciocią. Nie wiem o czym, ponieważ szli za nami. Chciałam jakoś rozbawić przyjaciela, więc zaczęłam opowiadać mu żarty.
-Ej, Blaise, wiesz po co pies wchodzi do wody?
-Po co? - spytał obojętnie.
-Po kostki - powiedziałam i się zaśmiałam.
Chłopiec popatrzył na mnie i do mnie dołączył.
-Jak się nazywa przytakująca sowa?
-No jak?
-Taksówka.
Opowiadaliśmy sobie żarty nawzajem, do czasu, kiedy doszliśmy na plac zabaw. Z racji tego, że wszyscy byli teraz na festynie w innej części parku, było prawie pusto. Od razu pobiegliśmy na huśtawki.
Po kilku godzinach zabawy poszliśmy na pizzę. Po skończonym posiłku pojechaliśmy do naszego domu, gdzie znów zaczęliśmy się bawić. Blaise zgadzał się na wszystkie moje propozycje co było dziwne. Zwykle kłóciliśmy się w co będziemy się bawić.
-Co chciałbyś dostać na urodzinki? - spytałam.
-Przecież są dopiero 25 sierpnia, mamy jeszcze dużo czasu.
-Tak, wiem, ale wolę teraz już o tym pomyśleć.
-Cała Mionka - powiedział i się uśmiechnął.
Bawiliśmy się aż do wieczora. Kiedy moja mama zawołała nas na kolację, posłusznie zeszliśmy i usiedliśmy do stołu, gdzie już czekała na nas sałatka. Po skończonym posiłku, położyliśmy się przed telewizorem i oglądaliśmy 'Strusia Pędziwiatra'. Kilka minut później usłyszałam jak ciocia Zabini mnie woła. Poszłam za nią do mojego pokoju, gdzie już czekali rodzice. Mama była smutna, choć próbowała to ukryć. Ciocia jak zwykle miała kamienny wyraz twarzy. W duchu cieszyłam się, że moja mama taka nie jest. Powiedziała, żebym usiadła na łóżku i uważnie posłuchała. Mówiła coś, że musimy ograniczyć z nimi kontakty i, że więcej nie będę się widywała z Blaisem. Nie mogłam wytrzymać i zaczęłam płakać. Nie mogłam też uwierzyć, że od teraz przez resztę życia nie spotkam więcej mojego najlepszego przyjaciela. Nie rozumiałam tego. Po chwili do pokoju wszedł Blaise. Kiedy tylko go zobaczyłam, przytuliłam go i powiedziałam, że nigdy go nie opuszczę. Ciocia odciągnęła mnie od niego i z powrotem posadziła na łóżku. Wycelowała czymś we mnie i zobaczyłam, że w momencie, kiedy wypowiada te okropne słowo ' Obliviate' spływa jej łza po policzku'.
Hermiona obudziła się i spojrzała na zegarek. Była już 9 więc postanowiła wstać i zrobić śniadanie, zanim Blaise się obudzi. Dziewczyna nie rozumiała o co chodziło w tym śnie. Znaczy wiedziała, że kiedyś się przyjaźniła z Zabinim ale myślała, że sama o nim zapomniała.
Granger przygotowała śniadanie i poszła do pokoju chłopaka. Lekko uchyliła drzwi i zobaczyła, że żaluzje są jeszcze zasłonięte co znaczyło, że Blaise jeszcze nie wstał. Hermiona powoli weszła do środka i popatrzyła na Zabiniego. Leżał na boku a kołdra była odsunięta na bok. Dziewczyna zaważyła, że znowu jest w samych spodniach dresowych. Jak zwykle, kiedy popatrzyła na jego tors się zarumieniła. Nie mogła uwierzyć, że w jej domu jest tak przystojny chłopak! Przyłapała się na tym, że mu się przygląda. Otrząsnęła się
-Dziewczyno, przecież on jest ze Slytherinu. Może teraz nie zachowuje się jak dupek, ale w szkole wszystko się zmieni. Nie będziecie mieli dla siebie czasu - pomyślała.
Hermiona wstała z fotela i podeszła do chłopaka. Lekko dotknęła jego ramienia na co on zamruczał. Po kilku ponownych próbach w końcu jej się udało go wybudzić. Kilka minut później siedzieli już przy stole i zajadali się tostami.
Koło godziny 15 siedzieli na kanapie i oglądali jakiś film. Hermiona w końcu, po całym dniu przemyśleń, postanowiła podzielić się z Zabinim swoim snem. Po opowieści chłopak powiedział:
-To tylko sen.
Przez resztę dnia, prawie się do siebie nie odzywali. Hermiona nie za bardzo wiedziała dlaczego jej sen tak bardzo wpłynął na ich relacje. Chłopak chodził cały czas spięty i przygnębiony. Na szczęście koło godziny 23 oprzytomniał i jakby dostał zastrzyku energii zaczął biegać po całym domu śpiewając jakieś piosenki i próbował wyrwać Granger sprzed książki. N a szczęście mu się udało i po chwili można było usłyszeć jak dwójka nastolatków świetnie się bawi.
Hej, wiem, że jakoś dziwnie dzisiaj pisałam, najpierw ten sen w liczbie pierwszej, potem znowu w trzeciej. Mam nadzieję, że się spodobało :). Nie obrażę się za jakiś komentarz ;D
~Panna Weasley
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz