Muzyka

niedziela, 5 lutego 2017

Kiss for Luck #3 | Letter's from Hogwarts

   Hej, dzisiaj może niedługi rozdział, ale za to ciekawy. Wiele się dzieje :D. 
Zapraszam ;)

   Następnego dnia była bardzo złą pogoda więc nie mieli w planach nigdzie wychodzić. Postanowili, że zrobią dzień z 'The Walking Dead'. Po zjedzonym śniadaniu usiedli w salonie i włączyli pierwszy odcinek.
   Koło południa trochę się rozjaśniło, co Hermiona wykorzystała i poszła do sklepu po produkty na obiad. W tym samym czasie do okna podleciała sowa. Zdziwiony Zabini wpuścił zwierzę do środka i odczepił od jej nóżki dwa listy. Dał dla  ptaka herbatnika i ponownie otworzył okno. 
   Zniecierpliwiony chłopak szybko otworzył list z Hogwartu : 
'Drogi Panie Blaisie Zabini,
z przyjemnością informuję Pana o zaszczycie jaki pana dotknął. A mianowicie chodzi o zostanie Prefektem Naczelnym. Czeka Pana wiele obowiązków. Jest Pan bardzo dobrym i sumiennym uczniem, dlatego wraz z Radą Pedagogiczną ustaliliśmy, że ten zaszczyt dostanie między innymi Pan. 
   Wraz z innymi Prefektami Naczelnymi musi Pan się stawić 22 sierpnia w Hogwarcie. Przydzielone zostanie wam niezwykle ważne zadanie. 
Pozdrawiam,
   Minerva McGonnagall
zastępca dyrektora
PS W kopercie znajduje się odznaka Prefekta Naczelnego. 
PPS 22.08 o 9 ze stacji King's Cross odjeżdża pociąg do Hogwartu.'
   Lekko zszokowany chłopak wyjął z koperty odznakę i uważnie się jej przyglądał. Zaczął myśleć, kto jeszcze został Prefektem. 
   Jego rozmyślania przerwała Hermiona, która właśnie wróciła ze sklepu. Trzymała w rękach dwie wielkie torby z zakupami. Widząc zdziwioną minę ślizgona, odstawiła torby i do niego podeszła.
-Co się stało? - spytała.
-Kiedy cię nie było, przyleciała sowa i przyniosła listy z Hogwartu.
-Serio? I co piszą? - szybko wzięła swój list i próbowała go otworzyć. 
   Dziewczyna szybko przeczytała treść listu. Z każdą linijką tekstu, Granger stawała się bardziej podekscytowana. Po chwili błyskawicznie wyciągnęła z koperty odznakę i przypięła ją do bluzy.
-I jak wyglądam? -spytała.
-Świetnie, Pani Prefekt - powiedział i uśmiechnął się. -Tylko szkoda, że wakacje nam się już w sumie kończą.
-Nie narzekaj, McGonnagall pisze, że będziemy mieli coś zrobić. Może to będzie tak fascynujące zadanie, że aż...aż..no sama nie wiem, ale na pewno będzie super.
-Pewnie będziemy układać książki w bibliotece, albo będziemy pomagać Snape'owi zbierać składniki na eliksiry. Rzeczywiście fascynujące. 
    Chwilę później stali już w kuchni i robili kolację. Mieli w planach przygotować spaghetti. Hermiona gotowała makaron, a Blaise kroił pomidory. Po około 40 minutach, kolacja była gotowa.
   Z racji tego, że to był ich ostatni wieczór w tym domu, postanowili, że ten posiłek będzie wyjątkowy. Położyli na stole piękny obrus, kieliszki do wina, świeczki i talerze. Chwilę później delektowali się przygotowanym przez nich spaghetti i popijali wino.
    Przy, wydaje się, uroczystej kolacji chłopak zachowywał się zupełnie inaczej. Był kulturalny, ale i zabawny. Kiedy opowiadał historię z dzieciństwa, dziewczyna zapatrzyła się w jego twarz i 'odpłynęła'. Z zamyślenia wyrwał ją Zabini pstrykający przed jej nosem palcami.
-Halo, Ziemia do Granger.
-Hmm? O co chodzi?
-Chyba znów zapatrzyłaś się na moją piękną osobę - powiedział sarkastycznie.
-Co? Nie, wydawało ci się, po prostu się zamyśliłam - próbowała wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
'-Hermiona, ogarnij się, przecież ci się podoba Ron' - myślała.
   Po skończonej kolacji szybko posprzątali i poszli się spakować. Hermiona jak zwykle sporządziła listę rzeczy, które musi za sobą wziąć. Kiedy już każdy punkt został odhaczony, postanowiła wziąć długą kąpiel.
   W tym samym czasie, pewien przystojny brunet leżał na łóżku myśląc o swojej towarzyszce. Dobrze wiedział, że podoba jej się Weasley. Wiedział też, że nie może sobie robić nadziei, że w Hogwarcie będzie tak samo jak teraz. Myślał, że nie będą mogli normalnie rozmawiać, spotykać się pomiędzy lekcjami, czy nawet na siebie patrzeć.
   Granger leżąc w wannie i słuchając muzyki wiele myślała. Nie wiedziała, czy chciała, żeby jej przyjaźń z Blaisem przetrwała. Nie miała pojęcia, jak Harry czy też Ron zareagują na to, że przez kilka dni mieszkała z ślizgonem, którego nienawidzą prawie tak samo jak Malfoya. Bała się, że mimo tego, że teraz świetnie się czuła w jego towarzystwie, że w Hogwarcie wszystko będzie inaczej. Nie będą spędzać ze sobą czasu. No chyba że na dyżurach nocnych. Ale to i tak będą tylko 3 godziny. To mało w porównaniu do tego, że przez te kilka dni spędzali ze sobą 24 godziny na dobę.
 
 -Szybko, Blaise! Mamy tylko 5 minut! - Hermiona biegła w stronę stacji, wioząc za sobą kufer.
- No biegnę przecież!
Szybko wskoczyli do pociągu i odetchnęli. W momencie, kiedy chłopak wciągnął swój kufer do pociągu, drzwi się zamknęły i pojazd odjechał. Teraz wystarczyło tylko znaleźć wolny przedział. Kiedy przechodzili koło wagonów, dostrzegli w jednym z nich platynowe włosy i czarny garnitur.
-Draco - powiedział Blaise i zatrzymał się w takiej odległości, żeby go nie zauważył. Popatrzył na Hermionę pytającym wzrokiem.
-Zobaczymy się na miejscu - uśmiechnęła się smutno i poszła dalej.
   Zabini otworzył drzwi i wszedł do przedziału.
-No w końcu. Już myślałem, że olejesz McGonnagall i będziesz spać dalej - powiedział Malfoy.
-No widzisz, dałem radę wstać - uśmiechnął się do przyjaciela.
-A tak w ogóle, czy chwilę przed tobą nie szła ta szlama Granger? - spojrzał obojętnie Draco.
-Taa, możliwe.
   Hermiona trafiła w końcu na przyjaciela. Harry Potter siedział sam w przedziale czytając gazetę. Kiedy usłyszał otwierające się drzwi oderwał wzrok od tekstu i od razu wstał.
-Miona, jak dawno cię nie widziałem - uśmiechnął się i chwilę później zamknął gryfonkę w uścisku.
-Całe półtora miesiąca - powiedziała i odwzajemniła uścisk.
-Dlaczego się nie odzywałaś?
-Harry, nie mam sowy.
-No tak.
   Reszta podróży minęła im bardzo szybko. W połowie drogi Granger kupiła paczkę Magicznych Fasolek Bertiego Botta. Kiedy dotarli już na miejsce, na stacji czekał na nich Hagrid, który oznajmił uczniom, że niestety muszą iść pieszo do zamku, ponieważ wszystkie testrale rozbiegły się po Zakazanym Lesie. Zniesmaczeni Prefekci, wolnym krokiem ruszyli w stronę szkoły.
 
~Panna Weasley

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz