Muzyka

środa, 21 czerwca 2017

Kiss For Luck #9 | Arron Smith

   W Londynie byli koło 9. Kiedy tylko wysiedli z pociągu, wszyscy na siebie popatrzyli i bez słowa poszli w stronę ściany. Po przejściu na drugą stronę, każdy poszedł swoją drogą.
   Hermiona z Harrym czekali na przystanku na autobus. Po kilku minutach siedzieli już w pojeździe i kierowali się w stronę domu gryfonki. 10 minut później byli na miejscu. Dziewczyna już koło furtki czuła słodki zapach ciastek cynamonowych, które są specjałem jej mamy. Hermiona przez szybkę w drzwiach zobaczyła cień wysokiej osoby. Nie miała pojęcia kto to może być. Powoli podeszła do drzwi i je otworzyła.
-O! Miona, Harry!  W końcu jesteście! - do nastolatków właśnie podbiegła pani Granger.- Dostaliśmy list od pani McGonagall, że będziecie wcześniej . Mionka, co się stało, dlaczego nic nie mówisz?
Dziewczyna patrzyła na tą tajemniczą postać, którą widziała przez drzwi. Nie mogło do niej dotrzeć, że przed nią soi. 
-A..Aarron? - brunetka niepewnie podeszła do o wieele wyższego od siebie chłopaka. 
-Hej, Hermisiu ❤
-Nie wierzę, to naprawdę ty?
-We własnej osobie Misiu.
-Nienawidzę jak tak do mnie mówisz - powiedziała i podeszła bliżej bruneta.
-Wiem. A tak w ogóle, nie przywitasz się ze mną? - zapytał i rozłożył ręce.
Hermiona w tym samym momencie rzuciła się na szyję chłopaka. Arron oplótł rękami jej brzuch i jednym ruchem podniósł ją do góry, tym samym się prostując. Trwali tak kilka minut. W końcu dziewczyna się od niego oderwała i przedstawiła brunetowi Harrego. Hermiona popatrzyła na Wybrańca i dostrzegła w jego oczach niepewność i pewnego rodzaju złość.
   Niezręczną ciszę przerwała mama gryfonki. Po krótkim przywitaniu z córką, zaprosiła wszystkich do kuchni, gdzie już czekał na nich obiad, w postaci pizzy. Szatynka domyśliła się, że pani Granger nie miała siły gotować po długim locie z Grecji, z której wrócili dziś w nocy.
   Po pół godzinie nie zostało ani kawałka pizzy. Wszyscy słuchali opowieści mamy Hermiony, która wspominała małą gryfonkę i Arrona. Opowiadała, jak spędzili razem całe dzieciństwo, jak byli nierozłączni. Hermiona na to wspomnienie uświadomiła sobie, że kiedyś ledwo wytrzymywała bez niego dzień, a teraz widziała się z nim pierwszy raz od pięciu lat. Smith (Arron) jako jedyny z jej mugolskich przyjaciół wiedział, że Granger jest czarownicą. Przez pierwszy rok Hogwartu pisali do siebie listy, ale po pewnym czasie większość ich czasu zajęła nauka i nie mieli dla siebie czasu. Szatynka postanowiła spędzić te 3 dni tylko z Arronem. Musiała nadrobić te 5 lat.
   Państwo Granger moment po zjedzonej kolacji poszli spać, do sypialni na piętrze. Harry z Arronem siedzieli w salonie i oglądali jakiś film, podczas gdy gryfonka sprzątała po posiłku. Widząc wylegujących się chłopców prychnęła. 'Nawet nie pomogą mi posprzątać, pff' . Skończyła dopiero koło 23. Kiedy tylko usiadła na fotel, Potter stwierdził, że zrobi ciasteczka.
-Ani mi się waż! - krzyknęła gryfonka.
-Dlaczego? Przecież lubisz ciastka.
-Dopiero co posprzątałam.
-Serio? Myślałem, że byłaś w pokoju i nas olałaś - powiedział spokojnie Harry patrząc na telewizor.
-Okej, to idź sobie zrób te ciasteczka - powiedziała oschle, wstała i poszła do łazienki.
   Hermiona postanowiła zrobić sobie długą kąpiel. Weszła do pokoju, wzięła czystą bieliznę, piżamę z odkrytym brzuchem i krótkimi spodenkami w kratkę i słuchawki. Zostawiła wszystko w łazience i odkręciła wodę dolewając waniliowego płynu. Wróciła do pokoju po szlafrok. Zastała tam Pottera.
-Coś się stało, Harry?
-Nie, tylko... kto to jest, ten Arron. Rzuciłaś się na niego jakby był niewiadomo kim.
-Arron...Arron to mój brat...
-Brat?! Nie mówiłaś, że masz brata!
-Znaczy, nie jest moim rodzonym bratem, w ogóle nim nie jest.Po prostu znamy się tak długo, że traktuję go jak brata. Wszystkim mówię, że jest moim bratem.
-Oh, teraz to wszystko wygląda inaczej. Dlaczego nie mówiłaś mi o nim wcześniej?
-Sama nie wiem, miałam za dużo na głowie. A czemu pytasz?
-Jakoś za nim nie przepadam, wydaje się podejrzany...
-Harry, co ty gadasz? Znam go od zawsze, jest cudowny.
-No nie wiem, powiesz mi o nim trochę więcej?- zapytał speszony. W tym momencie dziewczyna wybiegła do łazienki i zakręciła wodę w kranie. Po chwili wróciła do pokoju. Upewniła się, że Arron niczego nie podejrzewa i wbiegła po schodach.
-Dobrze, co chcesz wiedzieć?
-No tak ogólnie, ile ma lat, co lubi, itp.
-Nazywa się Arron Smith , ma 19 lat, lubi motory, czarny kolor i oglądać komedie. Znam go od 3 roku życia, nasze mamy razem studiowały i się przyjaźniły. Kiedy jeszcze chodziłam do podstawówki, to widziałam, że wszyscy się go boją. Każdy wiedział, że się przyjaźnimy więc nikt mnie nie zaczepiał - Hermiona uśmiechnęła się na jedno ze wspomnień związanych z sytuacją, kiedy ktoś zaczepił gryfonkę. - Jest miły, kochany, wrażliwy, odważny i pewny siebie. Gdyby nie to, że jest dla mnie jak brat, pewnie bym się w nim zakochała - dziewczyna lekko się zaśmiała.
-Uff, jak dobrze, że znamy się całe życie - w progu pokoju stał brunet. - Przynajmniej nie muszę znosić twoich flirtów - zaśmiał się, a razem z nim Hermiona. - Poza tym, kto chciałby z tobą chodzić- powiedział i usiadł koło Granger, obejmując ją ramieniem.
-To chyba miało mnie obrazić - wbiła mu łokieć w żebra.
-Tylko troszeczkę.
-Poczekam na dole - Potter wstał  i zszedł do salonu.
    Hermiona i Arron położyli się obok siebie na plecach. Patrzyli na sufit, na którym powieszone były zdjęcia. Co chwilę śmiali się wspominając wspólne chwile.
-Ale ja za tobą tęskniłem, Misiu...-powiedział po cichu, przytulając gryfonkę.
-Ja za tobą też. Nie mogę uwierzyć, że nie widzieliśmy się od pięciu lat!
-Bardzo się zmieniłaś przez ten czas. Wypiękniałaś - popatrzył na nią i się uśmiechnął.
-Ty też nie jesteś taki jak wtedy, kiedy miałeś 14 lat. Ehh, byłeś taki słodki.
-Byłem? Chyba nadal jestem, pff.
-Haha, no dobra, nadal jesteś. Dogadałeś się jakoś z Harrym?
-Jakoś nie możemy znaleźć wspólnego tematu, nie wiem o czym mam z nim rozmawiać.
-A o czym zwykle rozmawiają chłopcy w wieku 16-19 lat?
-O piłce, więc już odpada, hmmm, może o dziewczynach? Niee, nie znamy tych samych dziewczyn.
-I tu się zdziwisz. A Sophie i Olivia?
-Oni się znają? - zapytał zszokowany.
-Jasne, przecież to moi przyjaciele. Tyle, że dziewczyny nadal myślą, że razem się uczymy w 'szkole specjalnej'.
-Czyli mam z nim pogadać o Sophii i Olivii?
-Noo możesz wymyślić coś na poczekaniu, a teraz wybacz bo idę się umyć.
   Hermiona w końcu weszła do wanny. Woda oczywiście była już zimna, więc jej kąpiel nie trwała długo. Po umyciu się wróciła do salonu, gdzie zastała rozmawiających przyjaciół. Cieszyła się, że w końcu znaleźli wspólny język.
   Szatynka przygotowała dla Harrego pokój gościnny. Arron miał spać z Hermioną. Nie było to dla niej nowością. W dzieciństwie wiele razy spali w jednym łóżku.
   Dziewczyna poszła do swojego pokoju i położyła się pod ścianą. Chwilę później do sypialni wszedł Arron. Ubrany był w białą koszulkę i czarne spodnie. Hermiona przyglądała mu się zza kołdry. Chłopak w ciągu kilku sekund znalazł się koło Granger. Był w samych bokserkach więc dziewczyna mogła podziwiać jego wysportowane ciało. Hermiona odwróciła się do niego plecami, co chłopak wykorzystał i przytulił ją do siebie.
   'Ten rok zapowiada się wyjątkowo dobrze' -pomyślała. Chwilę później zasnęła w uścisku jej najlepszego przyjaciela.

W KOŃCU NOWY ROZDZIAŁ. Cieszę się niezmiernie. Takiej weny dostałam, że szok. 
Wiem, że w tym rozdziale pojawiły się postacie, które były w prologu (Sophie i Olivia). Nie bijcie za to... Mam nadzieję, że się podobało, nie obrażę się za komentarz i miłego dnia/wieczoru :D
~Panna Weasley <3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz