Kiedy impreza rozkręciła się już na dobre, Blaise nadal nie mógł znaleźć Hermiony. Zaczynał się o nią martwić. Sam nie wiedział dlaczego. Przecież Granger była dla niego tak właściwie nikim. Nie miał się czym przejmować. Przez tyle lat dawał sobie radę bez tej małej gryfonki, więc teraz też da. Chcąc na chwilę zapomnieć o rzeczywistości, podszedł do lodówki i wyjął z niej butelkę Ognistej Whisky. Nalał jej do pełna. Po wypiciu jednej szklanki nalał drugą. Właśnie w tym momencie ucieszył się z faktu, że ma mocną głowę.
Po kilku godzinach od rozpoczęcia przyjęcia, Zabini zobaczył jak jego najlepszy przyjaciel zaczął tańczyć do Fatalnych Jędzy. Chłopak wiedząc, że Malfoy jest już kompletnie pijany pospieszył mu na ratunek.
-Draco, chodź - powiedział.
-Ale dlaszecho, Diabełku ja się świetnie bawię.
-Wiem, widzę właśnie. Dlatego cię ratuję.
-Ja ci bardzo dziękuję, ale od czecho ty mnie ratujesz?
-Od upokorzenia Malfoy, mówi ci to coś?
Po kilku minutach próby tańca Draco i ponownego namawiania na powrót do pokoju, Smok w końcu uległ i poszedł za przyjacielem. Zabini odprowadził Malfoya do pokoju i położył go do łóżka, gdzie ten od razu zasnął. Blaise wrócił do Pokoju Wspólnego, gdzie wszyscy po kolei zaczęli do niego podchodzić i dziękować za super imprezę, po czym wychodzili. W końcu jubilat został sam z wielkim bałaganem. No może nie całkiem sam.
Zauważył, że ktoś siedzi za kanapą. Kiedy do niej podszedł zobaczył, że to Hermiona trzymająca w dłoni butelkę Ognistej. Chłopak popatrzył na nią i się uśmiechnął. Kiedy dziewczyna go zauważyła odwzajemniła uśmiech.
-Zdrowie jubilata - podniosła do góry butelkę i wypiła kilka łyków.
Zabini nie wierzył , że taka pilna uczennica, która wydaje się być antyimprezowa, siedzi na ziemi z butelką w ręce, rozczochranymi włosami i podartymi rajstopami. Zauważył, że dziewczyna podobnie jak Draco nie ma mocnej głowy.
-Jak się czujesz? - spytał nagle.
-Świetnie, a ty? - powiedziała i usiadła koło niego na kanapie,
-Nawet dobrze. Pierwszy raz pijesz?
-Skąd wiesz? - zaśmiała się i oparła głowę o jego ramię.
-Widać.
Kilka minut siedzieli w ciszy. Oboje zastanawiali się co mogą w tym momencie powiedzieć.
-Zróbmy coś szalonego! - krzyknęła nagle Granger.
-Na przykład?
-No sama nie wiem, chodźmy popływać!- powiedziała i ruszyła w stronę obrazu.
Chcąc nie chcąc chłopak poszedł za nią. Już po chwili znajdowali się na błoniach, gdzie Hermiona zaczęła biegać i skakać i śpiewać niezrozumiałe piosenki. Kiedy dotarli nad jezioro, dziewczyna zaczęła zdejmować sukienkę. Zabini tylko się jej przyglądał stojąc przy drzewie. Kiedy Granger już została w samej bieliźnie, popatrzyła na towarzysza, uśmiechnęła się i wbiegła do wody. Blaise patrzył jak gryfonka chlapie wodą próbując go zamoczyć ale na darmo. W końcu wyszła z wody i podbiegła do Blaisa w celu przytulenia go. Jednak jej się nie udało. Chłopak trzymając jej ręce oplótł ją swoimi rękami tak, że teraz jego twarz była niebezpiecznie blisko jej. Kiedy patrzył w te jej brązowe oczy, nie wiedział dlaczego, jego serce zaczynało bić mocniej. Jednak wiedział, że jej serce należy do kogoś innego. Poza tym, przecież nawet nie chciałaby takiego kogoś jak Blaise. On jest ślizgonem. Nawet jeśli coś by było, jej przyjaciele nie zaakceptowaliby Zabiniego.
Jednak tej nocy nikogo nie obchodziło zdanie innych. Byli tam tylko we dwoje i nic ani nikt inny się nie liczył. Chcieli, by ten moment był wyjątkowy.
Hermiona nie do końca wiedziała, że to jest to, czego pragnie. Uwielbiała Blaisa, ale przecież to Ron jej się podobał. Jednak to Zabini umiał ją naprawdę rozbawić i pocieszyć. Czasem miała wrażenie, że lepiej czuje się w towarzystwie ślizgona niż Harrego czy Weasleya. Mimo tego, że jej serce należy do Rona, dziewczyna pragnęła by Blaise ją pocałował. Jednak nie wiedziała, czy to będzie szczere. Przecież to ślizgon i do tego przyjaźni się z Malfoyem więc są zdolni do wszystkiego, tylko po to, żeby kogoś ośmieszyć lub upokorzyć. Jednak teraz to nie miało dla niej znaczenia.
Zabini wciąż nie był pewny, czy jest do tego zdolny. Nie wiedział jak Hermiona zareaguje. Stwierdził jednak, że jak coś pójdzie nie tak, to wszystko zwali na alkohol. Nie mogąc wytrzymać napięcia, które zapanowało między nimi, pokonał te kilka milimetrów dzielących ich usta, które właśnie złączyły się w namiętnym pocałunku. Trwało to kilka minut, aż zabrakło im powietrza.
-Wszystkiego najlepszego, Blaise - powiedziała.
Popatrzyli w swoje oczy, po czym uśmiechnęli się i przytulili się do siebie. Po chwili usłyszeli czyjś głos z oddali. Odwrócili się w stronę zamku, gdzie zobaczyli idącą w ich stronę McGonnagall.
Hermiona spojrzała na swoje 'ubranie'.
-Blaise, przecież McGonnagall nie może mnie zobaczyć w samej bieliźnie!
-Masz moją bluzę - powiedział i szybko zdjął ubranie i pobiegł by zabrać sukienkę Granger.
Kilka sekund później przed nimi stała nieźle zdenerwowana profesorka.
-Możecie mi powiedzieć, co wy tu robicie o 3 w nocy?!
-Przyszliśmy nad jezioro - powiedziała pewnie dziewczyna.
-A dlaczego?
-By poobserwować wodę - Hermiona mimo tego, że była kompletnie pijana postarała się mówić 'normalnie'.
-Co ja się z wami mam. Dzisiaj wam odpuszczę, ale teraz marsz do pokoju spać!
Kilkanaście minut potem byli już w swoich łóżkach, lecz żadne z nich nie mogło zasnąć. Myśleli o ich dzisiejszym pocałunku. Nie wiedzieli, czy to był do końca dobry pomysł. Po długiej walce z myślami oboje zasnęli.
Jednak tej nocy nikogo nie obchodziło zdanie innych. Byli tam tylko we dwoje i nic ani nikt inny się nie liczył. Chcieli, by ten moment był wyjątkowy.
Hermiona nie do końca wiedziała, że to jest to, czego pragnie. Uwielbiała Blaisa, ale przecież to Ron jej się podobał. Jednak to Zabini umiał ją naprawdę rozbawić i pocieszyć. Czasem miała wrażenie, że lepiej czuje się w towarzystwie ślizgona niż Harrego czy Weasleya. Mimo tego, że jej serce należy do Rona, dziewczyna pragnęła by Blaise ją pocałował. Jednak nie wiedziała, czy to będzie szczere. Przecież to ślizgon i do tego przyjaźni się z Malfoyem więc są zdolni do wszystkiego, tylko po to, żeby kogoś ośmieszyć lub upokorzyć. Jednak teraz to nie miało dla niej znaczenia.
Zabini wciąż nie był pewny, czy jest do tego zdolny. Nie wiedział jak Hermiona zareaguje. Stwierdził jednak, że jak coś pójdzie nie tak, to wszystko zwali na alkohol. Nie mogąc wytrzymać napięcia, które zapanowało między nimi, pokonał te kilka milimetrów dzielących ich usta, które właśnie złączyły się w namiętnym pocałunku. Trwało to kilka minut, aż zabrakło im powietrza.
-Wszystkiego najlepszego, Blaise - powiedziała.
Popatrzyli w swoje oczy, po czym uśmiechnęli się i przytulili się do siebie. Po chwili usłyszeli czyjś głos z oddali. Odwrócili się w stronę zamku, gdzie zobaczyli idącą w ich stronę McGonnagall.
Hermiona spojrzała na swoje 'ubranie'.
-Blaise, przecież McGonnagall nie może mnie zobaczyć w samej bieliźnie!
-Masz moją bluzę - powiedział i szybko zdjął ubranie i pobiegł by zabrać sukienkę Granger.
Kilka sekund później przed nimi stała nieźle zdenerwowana profesorka.
-Możecie mi powiedzieć, co wy tu robicie o 3 w nocy?!
-Przyszliśmy nad jezioro - powiedziała pewnie dziewczyna.
-A dlaczego?
-By poobserwować wodę - Hermiona mimo tego, że była kompletnie pijana postarała się mówić 'normalnie'.
-Co ja się z wami mam. Dzisiaj wam odpuszczę, ale teraz marsz do pokoju spać!
Kilkanaście minut potem byli już w swoich łóżkach, lecz żadne z nich nie mogło zasnąć. Myśleli o ich dzisiejszym pocałunku. Nie wiedzieli, czy to był do końca dobry pomysł. Po długiej walce z myślami oboje zasnęli.
Okurde XD nieźle XD
OdpowiedzUsuńA dziękuję wspólniku xD
Usuń