Muzyka

czwartek, 19 maja 2016

21 Wracamy do domu

   Dlaczego zawsze, gdy jest idealnie musi się coś zepsuć?! Powtarzam sobie to pytanie już od ponad 2 godzin i nadal nie znam odpowiedzi.
   Siedzimy wszyscy w wagonie Prefektów Naczelnych- ja, Teo, Hanna i Ernie. Przez większość podróży czytałam, spałam i bawiłam się na siedzeniu z Ozzym. Katherina była już w drodze do Włoch. Na stacji pewnie czekała na nią moja ciotka. Może to i lepiej. Z mną nie byłaby bezpieczna. Przecież nawet nie skończyliśmy szkoły. Prof. McGonagall z samego rana przyszła do nas i kazała się szybko pakować i zejść z kuframi do Wielkiej Sali. To nie było takie proste, sądząc po tym ,że garderobę miałam większą niż Pokój Wspólny. Miałam chyba z 12 walizek i gdyby nie Teodor, Draco i Blaise to bym nigdy ich nie zniosła.
   Postanowiliśmy z Teo, że przez pewien czas będzie mieszkał ze mną. Mam duży dom więc się pomieścimy.
   Moja opiekunka powiedziała, że pod żadnym pozorem mamy nie wracać na wojnę do Hogwartu. To jest pewnie, że i tak tam pojadę. Przecież ktoś musi im pomóc.
   Właśnie dojeżdżaliśmy na stację. Na szczęście istnieje zaklęcie zmniejszające. Spakowałam wszystkie pomniejszone walizki do torebki i przeszłam przez peron 9 i 3/4. Możliwe, że widzę go po raz ostatni. Wracając do tematu, wyszłam ze stacji i razem z Teodorem ruszyłam w stronę przystanku autobusowego.Właśnie nadjeżdżał nasz numer. Szybko wskoczyliśmy do pojazdu i usiedliśmy na wolne miejsca. Już chwilę później byliśmy około 1 kilometra od domu. Gdy dotarliśmy zastaliśmy stary, prawie zawalający się budynek. Jednym ruchem różdżki go odnowiłam. Przed nami stał teraz błękitno-biały dość duży domek. Gdy tylko weszliśmy poczułam przyjemny zapach cynamonu. Pamiętam jak moja mama zawsze po powrocie z pracy piekła ciasteczka cynamonowe. Kiedy przechodziłam przez kuchnię przypominało mi się jak kilka lat temu razem z tatą próbowaliśmy zrobić mamie kolację bo źle się czuła. Skończyło się na tym, że cały pokój był w mące i sosie od spaghetti. Uśmiechnęłam się. Wspomnienia przelatywały mi przed oczami jak film.
   Pokazałam Teosiowi jego pokój i poszłam się odświeżyć. Nalałam do wanny wody i płynu o zapachu lawendy. Zapaliłam świeczki i weszłam. Kiedy zamknęłam oczy, pomyślałam o tym co się stanie jak Voldemort zyska siły, zrobiło mi się okropnie smutno. Pewnie już bym płakała ale przyrzekłam sobie, że już nigdy więcej tego nie zrobię. Leżałam tak jeszcze około godziny i w końcu wyszłam. Przebrałam się w dresy i luźną bluzkę i zeszłam na dół. Zobaczyłam, że Teodor próbuje zrobić naleśniki co chwila patrząc w mój zeszyt z przepisami. Był cały obsypany mąką a w powietrzu unosił się zapach spalenizny. Nad patelnią wznosił się czarny dym. Po chwili mój przyjaciel mnie zauważył i uśmiechnął się niewinnie. Podeszłam do okna i otworzyłam je na oścież, by dym mógł swobodnie wylecieć. Zabrałam patelnie od Teodora i zręcznym ruchem ręki podrzuciłam naleśnika. Powiedział, że muszę go tego nauczyć. Zaśmiałam się i skończyłam smażyć. Po kilku minutach wyjęłam dżem i nutellę i zaczęliśmy jeść. Było przy tym sporo zabawy. Miałam cały nos w czekoladzie. Przez ten czas wyschły mi włosy. Wzięłam smycz i wyszłam z psem na spacer.
   Poszłam do parku, w którym kiedyś często spotykałam się z przyjaciółmi. Nagle, Ozzy zerwał się ze smyczy i pobiegł w stronę innego psa, który jak zauważyłam również uciekł właścicielowi. Na szyi miał różową obrożę, więc domyśliłam się, że to sunia. Od razu zaczęli się ganiać. Chwilę później podbiegł do mnie przystojny brunet.
-To twój pies?-zapytał zdyszany.
-Tak, ten husky.
-Haha, no to widzisz, mamy problem. Ja też mam huskiego.
-No rzeczywiście.
-Czy my się nie znamy?-zapytał nagle.
-Nie wiem, a jak się nazywasz?
-Jake Arron. A ty Hermiona Granger?
-Taak, skąd wiesz?
-Serio mnie nie pamiętasz? Nie pamiętasz jak razem przychodziliśmy do parku się bawić i jak wracaliśmy do domu cali brudni?
-Jake? To na prawdę ty?
-We własnej osobie!
-O mój Boże! Ile to już lat minęło? Z 10?
-Przynajmniej! Ale długo cię nie było. Pamiętam jakby to było wczoraj jak widziałem cię w samochodzie twoich rodziców. Miałaś 11 lat. A pamiętasz jak leżeliśmy na parkingu przed moim domem i jak patrzyliśmy w gwiazdy? Mówiłaś, że to jest takie...
-...romantyczne-dokończyłam.
-Właśnie. Czyli jednak coś pamiętasz.
-No trochę. Zrobiłeś sobie kolczyki!
-Taa. Rodziców  to wkurzyło i się wyprowadzili.
-Hermiona! Jezu, szukam cię po całym parku-to Teodor właśnie do nas podbiegł.
-Nie potrzebnie, i tak zaraz wracam.
-To twój...chłopak?-spytał Jake.
-Co? Nie, przyjaciel. Chłopak jest daleko. Za niedługo się może spotkamy.
-Już chłopaka ma. Jak ty wyrosłaś! Jeszcze niedawno mówiłaś, że to ohydne i, że ty nigdy się nie zakochasz.
-Eee, czyli się znacie?-spytał Teodor.
-Tak, to jest mój przyjaciel z czasów, kiedy jeszcze nie chodziłam do Hog...-zacięłam się. Przecież nie mogłam mu powiedzieć o Hogwarcie. - ...szkoły. Tak do szkoły.
-Przecież na naszym osiedlu też jest szkoła.
-Tak, ale ta była, jak to powiedzieć, specjalna.
-Spoko, Dobra będę leciał, musimy się jeszcze spotkać. Dasz mi swój numer?
-Jasne.
I po tym poszliśmy w swoją stronę. Przez całą drogę opowiadałam Teodorowi jak to w czasach, kiedy byliśmy dziećmi się spotykaliśmy. Nie mogłam powstrzymać śmiechu, gdy o tym opowiadałam. Powiedziałam mu też, że jest o 2 lata starszy. Wspominałam jak razem się bawiliśmy. Zrobiło mi się tak jakby ciepło w środku. Dopiero teraz zauważyłam jak bardzo mi go brakowało. Kiedyś nie potrafiłam spędzić bez niego jednego dnia a przez te 7 lat nie widywałam go w ogóle.
  Kiedy byliśmy już w domu, wykąpałam się, zjadłam lody i poszłam do pokoju. To był zarazem wspaniały ale i okropny dzień. Spotkałam mojego najlepszego przyjaciela ale wróciłam z Hogwartu.
Około 23 przyszedł Teodor. W ręce miał dwa kieliszki i czerwone wino. Poszliśmy do salonu i otworzyliśmy napój. Całą noc gadaliśmy o mojej przeszłości. Chciałam też, żeby opowiedział mi trochę o sobie.
-Kiedy byłem mały moi rodzice już należeli do śmierciożerców. Jednak to nie oddaliło nas od siebie. Mówili mi, że nie pozwolą mi przyłączyć się do nich. Sami byli tam z przymusu. Często chodziliśmy na spacery i razem się bawiliśmy. Jednak, kiedy ojciec zmarł, mama stała się zimna, oziębła. Prawie wcale ze mną nie gadała. Nie przychodziła na posiłki,  a na pociąg odwoziły mnie skrzaty domowe. Czułem się, jakby mnie nie zauważała. Niedawno postanowiła zacząć żyć normalnie. Rozmawialiśmy , jedliśmy razem było tak jak dawniej. Została przyłapana na pomaganie Potterowi. Zatrzymała go u nas w domu. Mi kazała uciekać. Nie mogłem się jej przeciwstawić. Harry szybko się teleportował. W oknie zobaczyłem zielone światło. Kiedy pobiegłem do domu widziałem tylko moją mamę leżącą na ziemi obok łóżka z różdżką w ręce.
Położyłam mu rękę na ramieniu i przytuliłam go. Po paru minutach poszliśmy spać.

Witam! Mam nadzieję, że was wystarczająco zaskoczyłam. I znowu pojawił się ktoś nowy. Myślę, że może wam się spodobać, ale wiecie, każdy ma inny gust. Nie chcę nic zdradzać, ale niestety za niedługo koniec. Może jeszcze 3-4 rozdziały i to będzie nasz 1 The End! Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną przy następnym opowiadaniu, które będzie o....tutututuutut....Dramione! Lub kimś innym. Ale kocham ten parring, więc pewnie będzie o nich. Zdradzę wam, że już zaczynam myśleć o czym będzie. Ale się rozpisałam. Koniec! :)
~Panna Weasley <3

wtorek, 17 maja 2016

20 Dzień z kuzynką

Bardzo przepraszam, że tak dawno nie dodawałam postów i od razu informuję, że nie będą dodawane często, ponieważ nie mam weny. Postaram się oczywiście pisać częściej ale nie niczego nie obiecuję. PRZEPRASZAM!


   Nadal nie wiem co mam o tym myśleć. Muszę zajmować się Katheriną i to nie z własnej woli. Ja nawet nie wiem jak się opiekować dziećmi. Jednak, kiedy przypomnę sobie jak chamsko ją potraktowałam to aż mi smutno. Postanowiłam, będę już dla niej miła. Spędzę z nią dziś cały dzień. Ale najpierw muszę się doprowadzić do porządku. Wstałam w łóżka i popatrzyłam na moich przyjaciół. Ze wszystkich tylko Draco nie spał. Ubrany był w zwykłą czarną koszulkę i dresy. Siedział teraz na kanapie i czytał gazetę. Ciekawiło mnie, od jak dawna nie śpi i dlaczego nas nie zbudził. Szybko do niego podeszłam i usiadłam obok niego.
-Dzień dobry-powiedział.
-Cześć-nadal miałam zaspany głos. 
-Jak się spało?
-Nawet dobrze.
-A jak się czujesz? Sporo wczoraj wypiłaś, chyba najwięcej z nas wszystkich. Nawet Blaise tyle nie pije. 
-Weź, nawet nie pytaj. Głowa mi pęka. 
On tylko się zaśmiał i czytał dalej. Wstałam i poszłam się przebrać. Gdy spojrzałam na zegarek, było już dawno po śniadaniu. Dopiero teraz zorientowałam się, że nie ma Teodora. Kiedy weszłam do Pokoju Wspólnego, zauważyłam jak mój przyjaciel siedzi na kanapie z Katheriną i grają w Eksplodującego Durnia. Już chwilę później oboje byli cali w zielonej mazi. Nie wytrzymałam i zaczęłam się śmiać.  Najpierw dziwnie się na mnie popatrzyli, a potem na siebie. Minutę później wszyscy skręcaliśmy się ze śmiechu. Kiedy już przestaliśmy wstałam  i wyczarowałam jakieś ciastka i naleśniki z dżemem wiśniowym, ponieważ nie jadłam śniadania. Gdy zjadłam, ubrałam lekką kurtkę i zeszłam z moją kuzynką do wyjścia.
   Chwilę później byłyśmy niedaleko Hogsmeade. Zaszłyśmy do Trzech Mioteł i dowiedziałam się, że Katherina pierwszy raz pije piwo kremowe. To było dla mnie niemałe zdziwienie, ponieważ myślę, że nie ma lepszego napoju jak piwo kremowe. No może kakao, ale to inna sprawa. Potem poszłyśmy do Miodowego Królestwa. Kupiłyśmy mnóstwo słodyczy i ruszyłyśmy w stronę Wrzeszczącej Chaty. Kiedy przechodziłyśmy obok Magicznego Sklepu Weasleyów, zrobiło mi się bardzo smutno. Tak dawno nie widziałam się z Fredem. Potem napiszę do niego list, teraz mam się integrować z małą Boil.
   Pod koniec dnia wróciłyśmy do zamku. Okazało się, że w wieku 9 lat mówi jak nastolatka, czyli z sensem. Szybko zjadłyśmy kolację  i pobiegłyśmy do Pokoju Wspólnego. Usiadłyśmy przy parapecie i zaczęłyśmy pisać:
Kochany Fredzie, 
od dawna się nie widzieliśmy, chyba, że to mi się tak zdaje. Nie wiem czy wiesz, ale zajmuję się moją 9-letnią kuzynką- Katheriną. Jest bardzo miła. Jestem pewna, że jak się spotkacie to też się polubicie. Ona już wręcz nie  może się doczekać, kiedy cię pozna! Ostatnio pomagałam Deanowi  pracy domowej, kiedy Katherina zapytała czy to on jest moim chłopakiem. I wiesz co on odpowiedział? Że nie , ale chciałby. To dziwne. Nie uważasz?  Wczoraj była mała impreza i tak się upiłam, że to teraz (20.30) mnie boli głowa. Spędziłam dziś genialny dzień! Byłam w Hogsmeade. Ale nie było jednak aż tak fajnie jak z tobą. Mam nadzieję, że się niedługo spotkamy.
Całuję, Hermiona.
 PS Odpisz szybko <3
-I to tyle?-zapytała mała.
-Co tyle?
-Nie widziałaś się z nim tak długo, a napisałaś tylko tyle?
-No resztę opowiem mu jak się spotkamy.
-Aha, spoko. Dobranoc-powiedziała i z uśmiechem na ustach poszła w stronę swojego pokoju.
Ja także odeszłam do swojego. Umyłam się i ubrałam w piżamę. Kiedy leżałam na łóżku spod drzwi wleciał papierowy samolocik. Przywołałam go zaklęciem i przeczytałam.
To był najlepszy dzień w moim życiu. Dziękuję
K.B.
   Uśmiechnęłam się. Myślałam, że to będzie beznadziejne wychowywanie kuzynki. Okazało się, że to jest genialne. Można z nią normalnie porozmawiać i pośmiać się. Zaczęłam ją lubić. 
   Już nie mogę doczekać się, kiedy spotkam się z Fredem. Chciałabym też przedstawić Katherinę dla Freda. 
   Przeczytałam jeszcze kilka stron książki, poszłam umyć zęby i położyłam się do łóżka. Przez jeszcze pięciu minut nie mogłam zasnąć. Myślałam o tych wszystkich nieodrobionych lekcjach. Muszę je jutro załatwić. Ale tak mi się nie chce! No trudno. Muszę jakoś wytrzymać do końca roku.


Witajcie, po jakże długiej przerwie. Przepraszam was jeszcze raz, że nie dodawałam postów ale wena mnie opuściła a jak pewnie wiecie pisząc coś z przymusu nie wyjdzie nic dobrego. Mam nadzieję, że wam się spodobało.
~Panna Weasley 

poniedziałek, 9 maja 2016

OBCZAJCIE TO!

Cześć z tej strony Panna Malfoy i chciałabym Wam pokazać teledysk Dramione do piosenki Faded. Właśnie ją znalazłam i od razu miałam myśl "Muszę wstawić na bloga!". Proszę więc o łapki w górę dla autora (jeśli Wam się spodoba) ponieważ uważam, że jego praca jest tego godna. Tu macie link:

https://www.youtube.com/watch?v=qjGU7k9p9zg

Więc dziękuję za uwagę

~Panna Malfoy

sobota, 7 maja 2016

Secret Love | Dramione 2 Plotki

   Kolejne dni przyniosły Hermionie jeszcze więcej problemów. Wszyscy patrzyli na nią spode łba. Nawet nauczyciele na lekcjach poświęcali jej szczególnie dużo uwagi. Dopiero po paru dniach zrozumiała o co chodzi. Plotki szybko rozeszły się po szkole. Ktoś znalazł ją w łazience z kartką "Żegnajcie...". Dziewczyna jako jedyna wiedziała, że to nie prawda. Postanowiła jednak porozmawiać z Hanną.
   Zaraz po 17 szatynka pobiegła pod pokój wspólny Puchonów. Nie znała jednak hasła, więc czekała na pierwszego lepszego Puchona, który będzie chciał wejść do pokoju. Zdziwiła się gdy po dziesięciu minutach zjawiła się sama Hanna Abbott.
- Hanna, zaczekaj...
- Cześć? Spieszę się...
- Chciałam porozmawiać...o tym co niby zaszło parę dni temu.
- Chyba nie mamy o czym rozmawiać.
- Przecież wiesz, że to nie prawda. Nie spotkałyśmy się nigdy wcześniej.
   Lecz dziewczyna odeszła bez słowa. Hermiona nie wiedziała co ma zrobić. Kto jest taką świnią, żeby zrobić jej coś takiego. Pierwsze jej podejrzenia padły na Rona, ale po chwili rozwiała je myślą, że nie byłby do tego zdolny. Po chwili doszła do wniosku, że może to być 'obserwator'. Tylko, że nie miała pojęcia kto to mógłby być. Nie miała żadnych wrogów. Była załamana, że nikt jej nie wierzy.
   Następnego dnia Hermiona nudziła się więc poszła na trening quidittcha. Wpierw o godzinie dziesiątej do meczu ze Slytherinem przygotowywał się Gryffindor. Dziewczyna widziała, że Ron ukradkiem patrzy na nią. Jednak ten wzrok mówił wszystko "I po co wpieprzałaś się do mojego życia?". Przytłaczało ją poczucie winy za coś czego i tak nie zrobiła. Później był trening Slytherinu. Również patrzył się na nią jeden z chłopaków. Lecz po chwili poczuła wzrok obserwatora. Zaczęła szybko rozglądać się za źródłem energii. Wywołała nawet zaklęcie Accio, ale przyciągnęło ono tylko starą, mugolską lornetkę z jej torby. Poddała się.
   Wieczorem Hermiona wyszła na błonia by popatrzeć na zachód słońca. Był taki piękny. Po chwili ktoś dołączył do niej.
- O proszę, kogo ja tu mam!
Dziewczyna od razu po głosie poznała, że to Malfoy.
- Czego chcesz?
- Wyszedłem na błonia, patrzę i myślę 'Cóż to za piękna istota stoi sama o zachodzie słońca', lecz gdy podszedłem było to  'A nie to tylko Hermiona'.
- Wyjdź.
- Akurat tak się składa, że nie wierzę w te brednie, które rozsiewa banda rudzielców.
- Jak zwykle musisz mi dopiec. Skończ i idź sobie.
I chlopak wyszedł. Hermiona nie ukrywała tego, żę miło się jej zrobiło gdy usłyszała o tym, że jeszcze jest nadzieja na zapomnienie 'tego' co zaszło.
   Gdy wszystko w miarę się uspokoiło, znów ktoś to wszystko zepsuł. W ciągu tygodnia dostała siedem takich samych listów o treści "Nieźle musiałaś zabalować, żeby chcieć zrobić coś takiego. Dawaj zabaluj jeszcze raz, ciekawe co teraz wymyślisz! - Wierny ANTYfan Hermiony"
Hermiona nie wiedziała co z tym zrobić. Postanowiła pójść do opiekunki Gryffindoru i wszystko jej powiedzieć.
- A więc mówisz, że ktoś nęka cię tymi listami.
- Tak. Przez siedem dni w tygodniu dostałam siedem listów o tej samej treści. Nie wydaje się pani to dziwne?
Po chwili do sali wkroczył prof. Snape szarpiąc za rękę Rona.
- Złapałem go jak wypisywał oszczerstwa na pannę Granger.
- Co...to jednak ty?
- Panie Weasley! Nie podejrzewałabym nigdy, że byłby pan do czegoś takiego zdolny! Zawieszamy pana w prawach ucznia oczywiście. Hermiono?
- Tak pani profesor?
- Dostawałaś takie listy wcześniej? To dlatego chciałaś to zrobić?
- Nie pani profesor. Ja to wszystko wymyśliłem.
Hermiona nie dała rady więcej tego słuchać. Jak on to mógł zrobić? A ona jeszcze miała wyrzuty sumienia! Poszła więc na błonia w nadziei, że znów przyjdzie ślizgon. Czekała 15 minut, ale nikt nie przyszedł. No trudno. Może następny dzień będzie lepszy.

~~Kolejny rozdział jak obiecałam sobie dłuższy niż poprzedni. Bardzo mi się podoba! Ogólnie mam do Was prośbę...moglibyście być bardziej aktywni? Czyli czy moglibyście wyrazić w komentarzach, u mnie i u Ani, czy Wam się podoba czy nie? Z góry dzięki~~ Panna Malfoy

czwartek, 5 maja 2016

Secret Love | Dramione 1 Monotonna cisza.

~~Taka króciutka notka ode mnie. Przepraszam za to, że długo mnie nie było. Obiecuję poprawę. Miłej lektury :) / Panna Malfoy~~

   Hermiona tego dnia była inna niż zwykle. Mniej precyzyjna, bardziej zaspana i zbyt roztrzepana jak na siebie. Niegdyś jej śliczne fale pokrywające jej połowę twarzy zmieniły się w nieustraszone, nieujarzmione loki o jeszcze większej objętości. Gdy przyjechała na peron, którym jeździła co roku do szkoły, przypomniała sobie o tym, że połowę rzeczy zostawiła w domu. Jedno się nie zmieniło. Jej punktualność. Zawsze miała pół godziny zapasu więc spokojnie wróciła do domu i zabrała drugi kufer. 
   Przedział, w którym siedziała przez większość czasu był pusty. Pod koniec podróży dosiadła się jakaś dziewczyna, ale była zbyt zapatrzona w mugolski telefon, więc nie zwracała uwagi na Hermionę. Szatynka od razu ją rozpoznała. To była Amelie Martinez z 3 roku. 
   Przez ostatni rok Hermiona stała się szarą myszką. Poluzowała kontakty z przyjaciółmi oraz z innymi starymi znajomymi. Lecz przez ostatnie dni czuła na sobie obcy wzrok. Za każdym razem gdy ktoś na nią patrzył przeszywał ją dreszcz, ale to uczucie było inne. Były one o wiele mocniejsze. Hermiona postanowiła, że od jutra rozpocznie poszukiwania tajemniczej osoby, która ukradkiem patrzy się na nią. 
   Zaraz po uczcie dziewczyna poszła wziąć kąpiel. Musiała pomyśleć nad wszystkim. Uwielbiała leżeć pod wodą. Co 2 minuty wynurzała się by zaczerpnąć powietrza. Cisza, która ją otaczała była nietypowa. Zbyt monotonna. Od dawna Hermiona chciała zmienić coś w swoim życiu. Lecz dopiero teraz poczuła, że to ten moment. To właśnie teraz miała odmienić życie na nowe, lepsze.
   Dziewczyna obudziła się w skrzydle szpitalnym. Nie miała pojęcia co się stało i jak tu trafiła. Jedyne co była w stanie zobaczyć to zegar wskazujący godzinę siódmą dwadzieścia. Co chwilę ktoś wchodził i wychodził z pomieszczenia. Nagle ktoś stanął przy jej łóżku. Był to Ronald Weasley. 

- Nie myślałem, że byłabyś do tego zdolna. - wyszeptał.
- Słucham? Co masz na myśli?
- Naprawdę musiałaś to robić w ten sposób. Beznadziejne.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz! 
- Posłuchaj, mogłabyś chociaż oszczędzić sobie tą szopkę. Nie myślałaś chyba, że nikt nie wejdzie do łaźni?
- O czym ty do mnie mówisz?! Co się w ogóle stało.
- Chciałaś się utopić. Ktoś widział jak mówisz Hannie o tym jaki to ja jestem beznadziejny, jak to twoje życie jest złe. Myślałaś, że się o tym nie dowiem jeżeli to się nie uda?
- Co? Kto ci o tym powiedział?!
- Czyli to prawda...wiedziałem. Jesteś okropna...
   I rudzielec wyszedł ze skrzydła. Hermiona była załamana. Nie wiedziała o co tu chodzi. Przecież ona nie chciała sobie nic zrobić. Ron od dawna się jej podobał. Po tym co jej powiedział nie była w stanie sobie wyobrazić kolejnych lekcji bez wzajemnych pogaduszek. To było straszne...

środa, 4 maja 2016

Wielki Powrót!

Uwaga, Uwaga! Ogłoszenia Parafialne!
  Oznajmiam, że powróciła do nas druga założycielka tego bloga! Aga znów jest wśród żywych! Cieszmy się i radujmy! Znów będzie pisać Dramione i nie wiem jak wy, ale ja jestem ciekawa o czym to będzie :)!
~Panna Weasley <3


DZIĘKUJĘĘĘĘ <3 ~Panna Malfoy

wtorek, 3 maja 2016

19 Złe, czy dobre wieści?

Od razu przepraszam, że tak długo to trwało, ale wena wyjechała na majówkę. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
~~~



Dziś rano, przyszła do mnie prof. McGonagall z jakąś ważną informacją. Przyniosła mi list od dyrektora.
"Droga Panno Granger,
niedawno pańska ciotka, pani Boil, poinformowała nas o pewnej małej czarownicy. Ma 9 lat i jest pańską kuzynką. Niestety, dookoła trwa wojna i mała Katherina nie jest bezpieczna a jak panna wie, potrzebujemy nowych uczniów. Dziś około godziny 16 pańska kuzynka przybędzie do Hogwartu. Będzie mieszkać w dodatkowym pokoju w Pokoju Prefektów Naczelnych. Inni prefekci zostali już poinformowani o jej przyjeździe. Bardzo bym prosił, a tak właściwie pańska ciotka prosi o zajęcie się Katheriną. Z racji tego, że bardzo dobrze znam drogą Miliam od razu zgodziłem się na jej przyjęcie. Mam nadzieję, że niedługo wszystko się ułoży.
Z poważaniem, 
prof. Dumbledore"
Byłam w szoku. Ostatnim razem, kiedy widziałam Katherinę była jeszcze bardzo mała. Ale dlaczego akurat ja? Nie mogli jej wysłać, no nie wiem ,do moich rodziców? Przecież to jest siostra mojej mamy na pewno by się nią zajęła.
   Szybko się ubrałam i popatrzyłam na zegarek. 13.35. Mało czasu. Od razu wzięłam się za sprzątanie. Wszystko co aktualnie leżało na ziemi, miało być na półkach. Już kilka minut później było posprzątane. Założyłam dość luźną, zieloną bluzkę, granatowe jeansy i czarne buty na nawet wysokim obcasie. Chciałam wyjść na błonia. Musiałam pobyć trochę sama. Albo jak już nawet bym kogoś spotkała to i tak musiałabym to wszystko powiedzieć. Nie dam rady długo trzymać tajemnicy. Narzuciłam na siebie lekki płaszczyk i wyszłam z Hogwartu. Od razu kierowałam się w stronę starego pomostu. Z daleka zauważyłam czyjś zarys. Chyba ta osoba mnie też zobaczyła, bo wstała i do mnie podbiegła. To był Draco.
-Oo, widzę, że panienka dzisiaj w kolorach Slytherinu-powiedział.
-No jakoś tak wyszło.
-Coś się stało?
-Tak-prawie krzyknęłam a on się tylko zaśmiał i poszedł w stronę pomostu, a ja za nim.
Usiedliśmy i zaczęłam nawijać. Po kilkunastu minutach narzekania na moją ciocię skończyłam. Draco wydawał się niewzruszony. Trochę mnie to wkurzyło bo ja mu tutaj opowiadam o moich problemach a on sobie nic z tego nie robi. Jednak po pewnym czasie patrzenia przed siebie powiedział: Aha. To mnie już wyprowadziło z równowagi. Zaczęłam na niego krzyczeć, że go zdenerwowałam, że do mnie nie mówi się : aha. No i z tej złości zepchnęłam go do jeziora. Tak wiem, że to dziecinne ale nie miałam pomysłu co mogę mu za to zrobić.
-Co to miało być?-zapytał wychodząc z wody.
-Nie wiem-ledwie wstrzymywałam śmiech. - Chciałam się jakoś na tobie zemścić.
   Potem pomogłam mu osuszając go zaklęciem i razem poszliśmy do szkoły. Akurat zdążyliśmy na obiad.  Gdy popatrzyłam na stół nauczycieli zauważyłam, że prof. McGonagall gestem dłoni pokazuje mi, żebym po uczcie zajrzała do jej gabinetu. Nadal nie wiem jak to poznałam. Szybko skończyłam jeść i poczekałam na Deana. Poprosił, żebym pomogła mu odrobić eliksiry. Z racji tego, że jest moim bardzo dobrym kolegą, prawie przyjacielem, zgodziłam się. Powiedziałam mu, że muszę jeszcze na chwilkę zajść do McGonagall. Gdy wyszłam z Sali szybko pobiegłam w stronę gabinetu.Kiedy tylko weszłam poczułam mocny zapach perfum, których nigdy nie lubiłam. Od razu wiedziałam, że to moja ciotka. Przeraziłam się. Nie wiedziałam, że już jest 16. Popatrzyłam kątem oka na ciocię i kuzynkę i usiadłam na wygodnym krześle. Wydawało mi się, że wyglądam na strasznie zestresowaną i, że zachowuje się jak to powiedzieć, "sztywnie". Chciałam, żeby to spotkanie już minęło, żebym mogła schować się w swoim pokoju i już z niego nie wychodzić. 
Prof. McGonagall wstała i zaczęła chodzić po pokoju proponując każdemu ciasteczko. 
-No więc, chyba każda z was wie dlaczego tu przyszła. Dyrektor niedawno poinformował mnie, że do Hogwartu ma przybyć najmłodszy uczeń, jakiego kiedykolwiek mieliśmy. Nie powiem, że mnie to nie zdziwiło mniej niż pannę Granger. 
-Ciociu, ale dlaczego nie mogłaś dać Katheriny dla moich rodziców. Przecież oni by się nią zajęli lepiej ode mnie, to po pierwsze. A po drugie ja mam zajęcia codziennie, co ona będzie robić przez pół dnia?
-Katherina interesuje się zwierzętami, więc spędzi ten czas z Hagridem. A przez resztę dnia ty będziesz się nią zajmować. Chyba nie masz nic przeciwko?-zapytała mnie. 
-No nie, tylko chciałabym też czasami wyjść gdzieś z przyjaciółmi czy spotkać się z chłopakiem. 
-Ja chętnie poznam twoich przyjaciół!-powiedziała mała Boil. 
-Przykro mi panno Granger, ale nie ma pani wyboru. To był rozkaz dyrektora-powiedziała opiekunka.
W odpowiedzi przewróciłam tylko oczami i wyszłam z gabinetu. Nie wiem dlaczego to zrobiłam ale w tym momencie miałam wszystkiego dosyć. Już milion razy bardziej wolałabym siedzieć i odrabiać za Rona prace domowe niż siedzieć tam jeszcze minutę dłużej przy tych okropnych, babcinych perfumach. 
*W gabinecie, w tym samym momencie*
-Co w nią wstąpiło? Ostatnim razem jak ją widziałam, była bardzo grzeczną dziewczynką zawsze posłuszną i miłą. A teraz? Pomalowane na czarno paznokcie, zwykłe ubrania zamiast szat, za grosz kultury. Co mogło ją tak zmienić, droga Minerwo?
-Wydaje mi się, że to przez tą integrację ze Slytherinem. Teraz praktycznie nie spotyka się z nikim innym jak ślizgoni. Z tego co wiem, to dziś ma się spotkać z gryfonem. Dobrze, że jej chłopakiem nie jest ślizgon, to dopiero by była masakra. Na szczęście chodzi z chłopcem z Gryffindoru.
-A jak się nazywa? Może znam. Bo on jest z tego samego roku co Hermionka?
-Nie, starszy. Weasley. Tylko nie jestem pewna, z którym. 

  Musiałam stać jeszcze przed drzwiami i czekać aż w końcu wyjdą. Gdy to się w końcu stało zaprowadziłam Katherinę pod Pokój Prefektów Naczelnych, pod którymi stał już Dean. Szybko wytłumaczyłam mu moim zrezygnowanym wzrokiem, że nie mam ochoty mu tłumaczyć o co chodzi. Przez pierwsze 10 minut pokazywałam kuzynce co gdzie jest. W końcu mogłam pomóc przyjacielowi w pracy domowej. Gdy zaczynaliśmy, Katherina usiadła na kanapie i patrzyła co robimy.
-To ty jesteś chłopakiem Hermiony?-zapytała nagle.
-Nie, ale chciałbym-powiedział z uśmiechem na twarzy.
Ja jednak czułam, że na moich policzkach pojawiają się rumieńce. Zignorowałam ją i pomagałam dalej. Jednak ona nie dawała za wygraną. Chciała wytłumaczyć Deanowi, dlaczego i jak powinien zacząć mnie podrywać. Jak na tak młody wiek była bardzo wygadana. Gryfon próbował nie zwracać na nią uwagi ale co chwila widziałam , że jego usta wykrzywiają się w uśmiechu. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. W końcu nie wytrzymałam. Wzięłam Katherinę za rękę i zaprowadziłam do mojego pokoju. 
-Posłuchaj. Dean jest tylko moim przyjacielem, więc nie tłumacz mu jak ma mnie poderwać.
-Ale ty nie chciałabyś z nim chodzić?
-Ja już mam chłopaka, którego bardzo kocham, więc nie. 
-Aha, no dobrze to już nie będę go namawiać. To o czym mogę z wami porozmawiać?
-Możesz iść spać.
-To ja poczekam aż skończycie. 
-Ale my skończymy późno i prawdopodobnie potem jeszcze będziemy chcieli sami porozmawiać. Może zaproszę też jeszcze kilka innych osób, więc moja odpowiedź brzmi, nie. 
-No dobrze-powiedziała i smutna odeszła w stronę swojego pokoju.
Kiedy wróciłam, Dean siedział na kanapie i patrzył w kominek. Szybko skończyliśmy pisać esej i poszliśmy do pokoju Teodora. Myślałam, że będzie już spał ponieważ było dawno po północy. Na szczęście jutro jest sobota. Ślizgon siedział w swoim wiszącym fotelu i czytał książkę. Na jego łóżku siedzieli Pansy, Draco i Blaise. Wszystkich zaprosiłam do mojego pokoju na małą imprezkę. Blaise jako człowiek kochający imprezy jako pierwszy znalazł się na mojej kanapie. Teo wyją z barku kilka butelek Ognistej Whisky. I tak minął nam wieczór. Na piciu, rozmawianiu, śmianiu się i tańczeniu. W końcu wyszło na to, że w Pokoju W spólnym na prawdę była impreza. Wszyscy prefekci naczelni Hogwartu i moi przyjaciele bawili się do rana. To był chyba najdziwniejszy dzień w moim życiu. 


 Heej! W końcu napisałam post! Jeeej ! Nie wiem czy sprawa z kuzynką się przyjmie bo pisałam to trochę na szybko. Tak właściwie napisałam cały post w jeden dzień, kiedy zwykle zajmuje mi to 3-10 dni. Dobra nieważne. Mam nadzieję, że się spodobało i proszę o recenzję w komentarzach :)
~Panna Weasley <3