Muzyka

wtorek, 3 maja 2016

19 Złe, czy dobre wieści?

Od razu przepraszam, że tak długo to trwało, ale wena wyjechała na majówkę. Mam nadzieję, że wam się spodoba.
~~~



Dziś rano, przyszła do mnie prof. McGonagall z jakąś ważną informacją. Przyniosła mi list od dyrektora.
"Droga Panno Granger,
niedawno pańska ciotka, pani Boil, poinformowała nas o pewnej małej czarownicy. Ma 9 lat i jest pańską kuzynką. Niestety, dookoła trwa wojna i mała Katherina nie jest bezpieczna a jak panna wie, potrzebujemy nowych uczniów. Dziś około godziny 16 pańska kuzynka przybędzie do Hogwartu. Będzie mieszkać w dodatkowym pokoju w Pokoju Prefektów Naczelnych. Inni prefekci zostali już poinformowani o jej przyjeździe. Bardzo bym prosił, a tak właściwie pańska ciotka prosi o zajęcie się Katheriną. Z racji tego, że bardzo dobrze znam drogą Miliam od razu zgodziłem się na jej przyjęcie. Mam nadzieję, że niedługo wszystko się ułoży.
Z poważaniem, 
prof. Dumbledore"
Byłam w szoku. Ostatnim razem, kiedy widziałam Katherinę była jeszcze bardzo mała. Ale dlaczego akurat ja? Nie mogli jej wysłać, no nie wiem ,do moich rodziców? Przecież to jest siostra mojej mamy na pewno by się nią zajęła.
   Szybko się ubrałam i popatrzyłam na zegarek. 13.35. Mało czasu. Od razu wzięłam się za sprzątanie. Wszystko co aktualnie leżało na ziemi, miało być na półkach. Już kilka minut później było posprzątane. Założyłam dość luźną, zieloną bluzkę, granatowe jeansy i czarne buty na nawet wysokim obcasie. Chciałam wyjść na błonia. Musiałam pobyć trochę sama. Albo jak już nawet bym kogoś spotkała to i tak musiałabym to wszystko powiedzieć. Nie dam rady długo trzymać tajemnicy. Narzuciłam na siebie lekki płaszczyk i wyszłam z Hogwartu. Od razu kierowałam się w stronę starego pomostu. Z daleka zauważyłam czyjś zarys. Chyba ta osoba mnie też zobaczyła, bo wstała i do mnie podbiegła. To był Draco.
-Oo, widzę, że panienka dzisiaj w kolorach Slytherinu-powiedział.
-No jakoś tak wyszło.
-Coś się stało?
-Tak-prawie krzyknęłam a on się tylko zaśmiał i poszedł w stronę pomostu, a ja za nim.
Usiedliśmy i zaczęłam nawijać. Po kilkunastu minutach narzekania na moją ciocię skończyłam. Draco wydawał się niewzruszony. Trochę mnie to wkurzyło bo ja mu tutaj opowiadam o moich problemach a on sobie nic z tego nie robi. Jednak po pewnym czasie patrzenia przed siebie powiedział: Aha. To mnie już wyprowadziło z równowagi. Zaczęłam na niego krzyczeć, że go zdenerwowałam, że do mnie nie mówi się : aha. No i z tej złości zepchnęłam go do jeziora. Tak wiem, że to dziecinne ale nie miałam pomysłu co mogę mu za to zrobić.
-Co to miało być?-zapytał wychodząc z wody.
-Nie wiem-ledwie wstrzymywałam śmiech. - Chciałam się jakoś na tobie zemścić.
   Potem pomogłam mu osuszając go zaklęciem i razem poszliśmy do szkoły. Akurat zdążyliśmy na obiad.  Gdy popatrzyłam na stół nauczycieli zauważyłam, że prof. McGonagall gestem dłoni pokazuje mi, żebym po uczcie zajrzała do jej gabinetu. Nadal nie wiem jak to poznałam. Szybko skończyłam jeść i poczekałam na Deana. Poprosił, żebym pomogła mu odrobić eliksiry. Z racji tego, że jest moim bardzo dobrym kolegą, prawie przyjacielem, zgodziłam się. Powiedziałam mu, że muszę jeszcze na chwilkę zajść do McGonagall. Gdy wyszłam z Sali szybko pobiegłam w stronę gabinetu.Kiedy tylko weszłam poczułam mocny zapach perfum, których nigdy nie lubiłam. Od razu wiedziałam, że to moja ciotka. Przeraziłam się. Nie wiedziałam, że już jest 16. Popatrzyłam kątem oka na ciocię i kuzynkę i usiadłam na wygodnym krześle. Wydawało mi się, że wyglądam na strasznie zestresowaną i, że zachowuje się jak to powiedzieć, "sztywnie". Chciałam, żeby to spotkanie już minęło, żebym mogła schować się w swoim pokoju i już z niego nie wychodzić. 
Prof. McGonagall wstała i zaczęła chodzić po pokoju proponując każdemu ciasteczko. 
-No więc, chyba każda z was wie dlaczego tu przyszła. Dyrektor niedawno poinformował mnie, że do Hogwartu ma przybyć najmłodszy uczeń, jakiego kiedykolwiek mieliśmy. Nie powiem, że mnie to nie zdziwiło mniej niż pannę Granger. 
-Ciociu, ale dlaczego nie mogłaś dać Katheriny dla moich rodziców. Przecież oni by się nią zajęli lepiej ode mnie, to po pierwsze. A po drugie ja mam zajęcia codziennie, co ona będzie robić przez pół dnia?
-Katherina interesuje się zwierzętami, więc spędzi ten czas z Hagridem. A przez resztę dnia ty będziesz się nią zajmować. Chyba nie masz nic przeciwko?-zapytała mnie. 
-No nie, tylko chciałabym też czasami wyjść gdzieś z przyjaciółmi czy spotkać się z chłopakiem. 
-Ja chętnie poznam twoich przyjaciół!-powiedziała mała Boil. 
-Przykro mi panno Granger, ale nie ma pani wyboru. To był rozkaz dyrektora-powiedziała opiekunka.
W odpowiedzi przewróciłam tylko oczami i wyszłam z gabinetu. Nie wiem dlaczego to zrobiłam ale w tym momencie miałam wszystkiego dosyć. Już milion razy bardziej wolałabym siedzieć i odrabiać za Rona prace domowe niż siedzieć tam jeszcze minutę dłużej przy tych okropnych, babcinych perfumach. 
*W gabinecie, w tym samym momencie*
-Co w nią wstąpiło? Ostatnim razem jak ją widziałam, była bardzo grzeczną dziewczynką zawsze posłuszną i miłą. A teraz? Pomalowane na czarno paznokcie, zwykłe ubrania zamiast szat, za grosz kultury. Co mogło ją tak zmienić, droga Minerwo?
-Wydaje mi się, że to przez tą integrację ze Slytherinem. Teraz praktycznie nie spotyka się z nikim innym jak ślizgoni. Z tego co wiem, to dziś ma się spotkać z gryfonem. Dobrze, że jej chłopakiem nie jest ślizgon, to dopiero by była masakra. Na szczęście chodzi z chłopcem z Gryffindoru.
-A jak się nazywa? Może znam. Bo on jest z tego samego roku co Hermionka?
-Nie, starszy. Weasley. Tylko nie jestem pewna, z którym. 

  Musiałam stać jeszcze przed drzwiami i czekać aż w końcu wyjdą. Gdy to się w końcu stało zaprowadziłam Katherinę pod Pokój Prefektów Naczelnych, pod którymi stał już Dean. Szybko wytłumaczyłam mu moim zrezygnowanym wzrokiem, że nie mam ochoty mu tłumaczyć o co chodzi. Przez pierwsze 10 minut pokazywałam kuzynce co gdzie jest. W końcu mogłam pomóc przyjacielowi w pracy domowej. Gdy zaczynaliśmy, Katherina usiadła na kanapie i patrzyła co robimy.
-To ty jesteś chłopakiem Hermiony?-zapytała nagle.
-Nie, ale chciałbym-powiedział z uśmiechem na twarzy.
Ja jednak czułam, że na moich policzkach pojawiają się rumieńce. Zignorowałam ją i pomagałam dalej. Jednak ona nie dawała za wygraną. Chciała wytłumaczyć Deanowi, dlaczego i jak powinien zacząć mnie podrywać. Jak na tak młody wiek była bardzo wygadana. Gryfon próbował nie zwracać na nią uwagi ale co chwila widziałam , że jego usta wykrzywiają się w uśmiechu. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. W końcu nie wytrzymałam. Wzięłam Katherinę za rękę i zaprowadziłam do mojego pokoju. 
-Posłuchaj. Dean jest tylko moim przyjacielem, więc nie tłumacz mu jak ma mnie poderwać.
-Ale ty nie chciałabyś z nim chodzić?
-Ja już mam chłopaka, którego bardzo kocham, więc nie. 
-Aha, no dobrze to już nie będę go namawiać. To o czym mogę z wami porozmawiać?
-Możesz iść spać.
-To ja poczekam aż skończycie. 
-Ale my skończymy późno i prawdopodobnie potem jeszcze będziemy chcieli sami porozmawiać. Może zaproszę też jeszcze kilka innych osób, więc moja odpowiedź brzmi, nie. 
-No dobrze-powiedziała i smutna odeszła w stronę swojego pokoju.
Kiedy wróciłam, Dean siedział na kanapie i patrzył w kominek. Szybko skończyliśmy pisać esej i poszliśmy do pokoju Teodora. Myślałam, że będzie już spał ponieważ było dawno po północy. Na szczęście jutro jest sobota. Ślizgon siedział w swoim wiszącym fotelu i czytał książkę. Na jego łóżku siedzieli Pansy, Draco i Blaise. Wszystkich zaprosiłam do mojego pokoju na małą imprezkę. Blaise jako człowiek kochający imprezy jako pierwszy znalazł się na mojej kanapie. Teo wyją z barku kilka butelek Ognistej Whisky. I tak minął nam wieczór. Na piciu, rozmawianiu, śmianiu się i tańczeniu. W końcu wyszło na to, że w Pokoju W spólnym na prawdę była impreza. Wszyscy prefekci naczelni Hogwartu i moi przyjaciele bawili się do rana. To był chyba najdziwniejszy dzień w moim życiu. 


 Heej! W końcu napisałam post! Jeeej ! Nie wiem czy sprawa z kuzynką się przyjmie bo pisałam to trochę na szybko. Tak właściwie napisałam cały post w jeden dzień, kiedy zwykle zajmuje mi to 3-10 dni. Dobra nieważne. Mam nadzieję, że się spodobało i proszę o recenzję w komentarzach :)
~Panna Weasley <3














 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz