Zaraz po 17 szatynka pobiegła pod pokój wspólny Puchonów. Nie znała jednak hasła, więc czekała na pierwszego lepszego Puchona, który będzie chciał wejść do pokoju. Zdziwiła się gdy po dziesięciu minutach zjawiła się sama Hanna Abbott.
- Hanna, zaczekaj...
- Cześć? Spieszę się...
- Chciałam porozmawiać...o tym co niby zaszło parę dni temu.
- Chyba nie mamy o czym rozmawiać.
- Przecież wiesz, że to nie prawda. Nie spotkałyśmy się nigdy wcześniej.
Lecz dziewczyna odeszła bez słowa. Hermiona nie wiedziała co ma zrobić. Kto jest taką świnią, żeby zrobić jej coś takiego. Pierwsze jej podejrzenia padły na Rona, ale po chwili rozwiała je myślą, że nie byłby do tego zdolny. Po chwili doszła do wniosku, że może to być 'obserwator'. Tylko, że nie miała pojęcia kto to mógłby być. Nie miała żadnych wrogów. Była załamana, że nikt jej nie wierzy.
Następnego dnia Hermiona nudziła się więc poszła na trening quidittcha. Wpierw o godzinie dziesiątej do meczu ze Slytherinem przygotowywał się Gryffindor. Dziewczyna widziała, że Ron ukradkiem patrzy na nią. Jednak ten wzrok mówił wszystko "I po co wpieprzałaś się do mojego życia?". Przytłaczało ją poczucie winy za coś czego i tak nie zrobiła. Później był trening Slytherinu. Również patrzył się na nią jeden z chłopaków. Lecz po chwili poczuła wzrok obserwatora. Zaczęła szybko rozglądać się za źródłem energii. Wywołała nawet zaklęcie Accio, ale przyciągnęło ono tylko starą, mugolską lornetkę z jej torby. Poddała się.
Wieczorem Hermiona wyszła na błonia by popatrzeć na zachód słońca. Był taki piękny. Po chwili ktoś dołączył do niej.
- O proszę, kogo ja tu mam!
Dziewczyna od razu po głosie poznała, że to Malfoy.
- Czego chcesz?
- Wyszedłem na błonia, patrzę i myślę 'Cóż to za piękna istota stoi sama o zachodzie słońca', lecz gdy podszedłem było to 'A nie to tylko Hermiona'.
- Wyjdź.
- Akurat tak się składa, że nie wierzę w te brednie, które rozsiewa banda rudzielców.
- Jak zwykle musisz mi dopiec. Skończ i idź sobie.
I chlopak wyszedł. Hermiona nie ukrywała tego, żę miło się jej zrobiło gdy usłyszała o tym, że jeszcze jest nadzieja na zapomnienie 'tego' co zaszło.
Gdy wszystko w miarę się uspokoiło, znów ktoś to wszystko zepsuł. W ciągu tygodnia dostała siedem takich samych listów o treści "Nieźle musiałaś zabalować, żeby chcieć zrobić coś takiego. Dawaj zabaluj jeszcze raz, ciekawe co teraz wymyślisz! - Wierny ANTYfan Hermiony"
Hermiona nie wiedziała co z tym zrobić. Postanowiła pójść do opiekunki Gryffindoru i wszystko jej powiedzieć.
- A więc mówisz, że ktoś nęka cię tymi listami.
- Tak. Przez siedem dni w tygodniu dostałam siedem listów o tej samej treści. Nie wydaje się pani to dziwne?
Po chwili do sali wkroczył prof. Snape szarpiąc za rękę Rona.
- Złapałem go jak wypisywał oszczerstwa na pannę Granger.
- Co...to jednak ty?
- Panie Weasley! Nie podejrzewałabym nigdy, że byłby pan do czegoś takiego zdolny! Zawieszamy pana w prawach ucznia oczywiście. Hermiono?
- Tak pani profesor?
- Dostawałaś takie listy wcześniej? To dlatego chciałaś to zrobić?
- Nie pani profesor. Ja to wszystko wymyśliłem.
Hermiona nie dała rady więcej tego słuchać. Jak on to mógł zrobić? A ona jeszcze miała wyrzuty sumienia! Poszła więc na błonia w nadziei, że znów przyjdzie ślizgon. Czekała 15 minut, ale nikt nie przyszedł. No trudno. Może następny dzień będzie lepszy.
~~Kolejny rozdział jak obiecałam sobie dłuższy niż poprzedni. Bardzo mi się podoba! Ogólnie mam do Was prośbę...moglibyście być bardziej aktywni? Czyli czy moglibyście wyrazić w komentarzach, u mnie i u Ani, czy Wam się podoba czy nie? Z góry dzięki~~ Panna Malfoy
Następnego dnia Hermiona nudziła się więc poszła na trening quidittcha. Wpierw o godzinie dziesiątej do meczu ze Slytherinem przygotowywał się Gryffindor. Dziewczyna widziała, że Ron ukradkiem patrzy na nią. Jednak ten wzrok mówił wszystko "I po co wpieprzałaś się do mojego życia?". Przytłaczało ją poczucie winy za coś czego i tak nie zrobiła. Później był trening Slytherinu. Również patrzył się na nią jeden z chłopaków. Lecz po chwili poczuła wzrok obserwatora. Zaczęła szybko rozglądać się za źródłem energii. Wywołała nawet zaklęcie Accio, ale przyciągnęło ono tylko starą, mugolską lornetkę z jej torby. Poddała się.
Wieczorem Hermiona wyszła na błonia by popatrzeć na zachód słońca. Był taki piękny. Po chwili ktoś dołączył do niej.
- O proszę, kogo ja tu mam!
Dziewczyna od razu po głosie poznała, że to Malfoy.
- Czego chcesz?
- Wyszedłem na błonia, patrzę i myślę 'Cóż to za piękna istota stoi sama o zachodzie słońca', lecz gdy podszedłem było to 'A nie to tylko Hermiona'.
- Wyjdź.
- Akurat tak się składa, że nie wierzę w te brednie, które rozsiewa banda rudzielców.
- Jak zwykle musisz mi dopiec. Skończ i idź sobie.
I chlopak wyszedł. Hermiona nie ukrywała tego, żę miło się jej zrobiło gdy usłyszała o tym, że jeszcze jest nadzieja na zapomnienie 'tego' co zaszło.
Gdy wszystko w miarę się uspokoiło, znów ktoś to wszystko zepsuł. W ciągu tygodnia dostała siedem takich samych listów o treści "Nieźle musiałaś zabalować, żeby chcieć zrobić coś takiego. Dawaj zabaluj jeszcze raz, ciekawe co teraz wymyślisz! - Wierny ANTYfan Hermiony"
Hermiona nie wiedziała co z tym zrobić. Postanowiła pójść do opiekunki Gryffindoru i wszystko jej powiedzieć.
- A więc mówisz, że ktoś nęka cię tymi listami.
- Tak. Przez siedem dni w tygodniu dostałam siedem listów o tej samej treści. Nie wydaje się pani to dziwne?
Po chwili do sali wkroczył prof. Snape szarpiąc za rękę Rona.
- Złapałem go jak wypisywał oszczerstwa na pannę Granger.
- Co...to jednak ty?
- Panie Weasley! Nie podejrzewałabym nigdy, że byłby pan do czegoś takiego zdolny! Zawieszamy pana w prawach ucznia oczywiście. Hermiono?
- Tak pani profesor?
- Dostawałaś takie listy wcześniej? To dlatego chciałaś to zrobić?
- Nie pani profesor. Ja to wszystko wymyśliłem.
Hermiona nie dała rady więcej tego słuchać. Jak on to mógł zrobić? A ona jeszcze miała wyrzuty sumienia! Poszła więc na błonia w nadziei, że znów przyjdzie ślizgon. Czekała 15 minut, ale nikt nie przyszedł. No trudno. Może następny dzień będzie lepszy.
~~Kolejny rozdział jak obiecałam sobie dłuższy niż poprzedni. Bardzo mi się podoba! Ogólnie mam do Was prośbę...moglibyście być bardziej aktywni? Czyli czy moglibyście wyrazić w komentarzach, u mnie i u Ani, czy Wam się podoba czy nie? Z góry dzięki~~ Panna Malfoy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz