Leżałem na moim ogromnym łóżku i wpatrywałem się bez celu w sufit. Wstałem już z godzinę temu, ale byłem zbyt leniwy, żeby iść na śniadanie. Usłyszałem głos mojej mamy. Rozmawiała z Riggs'em na temat portu. Mieszkamy nad prywatnym, zamkniętym dla innych morzem. Moja rodzicielka chciała kupić jacht, ale do tego potrzebny był port.
Wstałem, wziąłem szorty i poszedłem się umyć. Po około 10 minutach szedłem w stronę kuchni. Z racji tego, że wszyscy byli zajęci rozmową z mamą, sam zrobiłem sobie śniadanie. Nie była to dla mnie nowość.
Koło godziny 13, kiedy siedziałem w ogrodzie usłyszałem pukanie do drzwi. Popatrzyłem w stronę salonu, który był niedaleko wejścia. Oczywiście nikt nie zwrócił uwagi na to, że ktoś przyszedł. Wstałem i poszedłem otworzyć. W drzwiach stała moja najlepsza przyjaciółka. Szatynka weszła do środka i popatrzyła na mnie z uśmiechem. Tak dawno jej nie widziałem.
-Pans! - krzyknąłem.
-Hej, Blaise! A co ty bez koszulki po domu chodzisz? - zaśmiała się. Rzeczywiście miałem tylko szorty. Przyczyną tego było to, że gorąco.
-Trochę mi ciepło, chodźmy do ogrodu. Chcesz się czegoś napić?
-Jasne, może być woda z lodem i słomką - uśmiechnęła się.
-Oczywiście, księżniczko.
Po kilku minutach siedzieliśmy na ławce w ogrodzie. Pansy zadawała mnóstwo pytań, dotyczących wakacji. Kiedy doszło do wydarzenia na imprezie u Olivii, zatrzymałem się na chwili, kiedy spotkałem Granger. Nie chciałem, żeby się dowiedziała, że byłem u niej kilka dni. Nie miałem ochoty, znowu słuchać tego samego.
-Blaise, halo. Zawiesiłeś się, czy jak? - Parkinson machała mi dłonią przed twarzą.
-Hmm?
-Pytam, co było dalej. No po tym, jak Olivia przedstawiła ci tą idealną dziewczynę. Kim ona była?
-Chyba nie chcesz wiedzieć.
-Wręcz przeciwnie. Jestem tego bardzo ciekawa - mówiła coraz bardziej podekscytowana.
-No więc...to była nasza przyjaciółka....
-Ast?!
-Co?! Nie! Astoria nie wychodziła z domu przez całe wakacje. Zgaduj dalej.
-Hmmm, Mili?
-Nie...
-To kto jeszcze został?! Czekaj...Hermiona?
-Bingo!
-To była ta idealna dziewczyna dla ciebie? - zapytała. W odpowiedzi poruszałem wolno głową. - Ale, Blaise, wiesz jak to się skończy. Chcesz, żeby znowu cierpiała?
-Nie chcę, oczywiście, że nie chcę. Po prostu...bez niej czuję się taki...taki niepełny. Ty tak nie masz?
-Mam, i to mnie dobija. Nie mogę pogodzić się z myślą, że już nic nie będzie takie samo. Ona teraz nienawidzi mnie tak samo jak wcześniej, prawda?
-Mam nadzieję, że nie.
-Rozmawiałeś z nią o tym? O tamtym roku?
-Nie, ale boję się, że Draco się wygadał.
-Co?! Żartujesz. Co jej powiedział?
-Nie wiem, usłyszałem tylko, jak mówił coś o wybaczeniu.
-Świetnie! Dlaczego mu nie przerwałeś?
-Spałem! Mam nadzieję, że nie mówił nic o mnie. W ogóle nic o naszej paczce.
-A Potter? Gadałeś z nim już?
-Nie miałem jeszcze sposobności.
-Myślisz, że jej coś powie?
-Raczej wątpię. Nie chce tak samo jak my, żeby Miona cierpiała jeszcze raz. Ale widzę w jego oczach, że jest na mnie zły. Chyba nie wie przez co przechodzę, kiedy widzę ją uśmiechniętą i wiem, że to nie z mojego powodu się uśmiecha. Kiedy jest smutna przeze mnie bo powiedziałem coś, co kiedyś było dla nas normalnością. Albo kiedy widzę ją w samym stroju kąpielowym i wiem, że nie mogę jej dotknąć, bo nie jest już moja...
-Blaise... - wyszeptała i mnie przytuliła. Zawsze mogłem i mogę na nią liczyć. - Czy ty...za nią tęsknisz?
-Cholernie...
-Może...może moglibyśmy znów się z nią przyjaźnić.
-Tak myślisz?
-Można spróbować...
-Oby nam się udało, ale tym razem sprawy potoczą się inaczej!
-Ehe, zobaczymy.
Taki niezbyt długi rozdział złożony głównie z dialogu, ale tak miało być! Wiem, że teraz macie pewnie totalnego mindfucka ale o to chodzi! Zrozumiecie o co mi chodziło w następnych rozdziałach.
~Panna Weasley
-Oczywiście, księżniczko.
Po kilku minutach siedzieliśmy na ławce w ogrodzie. Pansy zadawała mnóstwo pytań, dotyczących wakacji. Kiedy doszło do wydarzenia na imprezie u Olivii, zatrzymałem się na chwili, kiedy spotkałem Granger. Nie chciałem, żeby się dowiedziała, że byłem u niej kilka dni. Nie miałem ochoty, znowu słuchać tego samego.
-Blaise, halo. Zawiesiłeś się, czy jak? - Parkinson machała mi dłonią przed twarzą.
-Hmm?
-Pytam, co było dalej. No po tym, jak Olivia przedstawiła ci tą idealną dziewczynę. Kim ona była?
-Chyba nie chcesz wiedzieć.
-Wręcz przeciwnie. Jestem tego bardzo ciekawa - mówiła coraz bardziej podekscytowana.
-No więc...to była nasza przyjaciółka....
-Ast?!
-Co?! Nie! Astoria nie wychodziła z domu przez całe wakacje. Zgaduj dalej.
-Hmmm, Mili?
-Nie...
-To kto jeszcze został?! Czekaj...Hermiona?
-Bingo!
-To była ta idealna dziewczyna dla ciebie? - zapytała. W odpowiedzi poruszałem wolno głową. - Ale, Blaise, wiesz jak to się skończy. Chcesz, żeby znowu cierpiała?
-Nie chcę, oczywiście, że nie chcę. Po prostu...bez niej czuję się taki...taki niepełny. Ty tak nie masz?
-Mam, i to mnie dobija. Nie mogę pogodzić się z myślą, że już nic nie będzie takie samo. Ona teraz nienawidzi mnie tak samo jak wcześniej, prawda?
-Mam nadzieję, że nie.
-Rozmawiałeś z nią o tym? O tamtym roku?
-Nie, ale boję się, że Draco się wygadał.
-Co?! Żartujesz. Co jej powiedział?
-Nie wiem, usłyszałem tylko, jak mówił coś o wybaczeniu.
-Świetnie! Dlaczego mu nie przerwałeś?
-Spałem! Mam nadzieję, że nie mówił nic o mnie. W ogóle nic o naszej paczce.
-A Potter? Gadałeś z nim już?
-Nie miałem jeszcze sposobności.
-Myślisz, że jej coś powie?
-Raczej wątpię. Nie chce tak samo jak my, żeby Miona cierpiała jeszcze raz. Ale widzę w jego oczach, że jest na mnie zły. Chyba nie wie przez co przechodzę, kiedy widzę ją uśmiechniętą i wiem, że to nie z mojego powodu się uśmiecha. Kiedy jest smutna przeze mnie bo powiedziałem coś, co kiedyś było dla nas normalnością. Albo kiedy widzę ją w samym stroju kąpielowym i wiem, że nie mogę jej dotknąć, bo nie jest już moja...
-Blaise... - wyszeptała i mnie przytuliła. Zawsze mogłem i mogę na nią liczyć. - Czy ty...za nią tęsknisz?
-Cholernie...
-Może...może moglibyśmy znów się z nią przyjaźnić.
-Tak myślisz?
-Można spróbować...
-Oby nam się udało, ale tym razem sprawy potoczą się inaczej!
-Ehe, zobaczymy.
Taki niezbyt długi rozdział złożony głównie z dialogu, ale tak miało być! Wiem, że teraz macie pewnie totalnego mindfucka ale o to chodzi! Zrozumiecie o co mi chodziło w następnych rozdziałach.
~Panna Weasley